Witamy na naszej witrynie

Pierwszy news

Drugi news...

Trzeci news...

Czwarty news…

Piąty news...

  • 2014 a
  • 2014 b
  • Na Kruczych Skałach w Jerzmanicach-Zdroju
  • Na trasie z Twardocic do Lwówka Śl
  • Pieczątki szlaku Św. Jakuba
  • Pielgrzym
  • Pierwsza pielgrzymka złotoryjską camino – Kopacz 2008
  • Przy pomniku szwenkfeldian w Twardocicach
  • Rowerzyści na Drodze św. Jakuba – Kopacz
  • Sieć Dróg św. Jakuba w Polsce – stan sprzed kilku lat
  • Via Regia – znak muszli
  • W kierunku kościoła św. Mikołaja w Złotoryi
  • Wędrujemy przez okolice Złotoryi
  • Złotoryjanki na hiszpańskiej camino

  1. Z Kopacza do Pielgrzymki 2008
  2. Złotoryjanki na hiszpańskiej camino
  3. Jakubowym szlakiem przez granicę - 2014

 

 

Złotoryja i okolice na Via Regia (od Rzymówki do Pielgrzymki)

 

            Pierwszą miejscowością, jaką w powiecie złotoryjskim spotykamy na Drodze św. Jakuba jest Rzymówka. Wzbudza tutaj zainteresowanie grodzisko, leżące w centrum wsi – gród zbudowali zapewne Trzebowianiew VIII-XI w. Jego długość wynosi 110 m, szerokość ok. 20 m, wysokość zachowanego wału dochodzi wewnątrz do 3 m a od zewnątrz do ok. 10 m. Odkryte w l. 1977-1979 pozostałości osady, cmentarzyska oraz ceramiki datuje się na IX-XIII w. Z grodziskiem związana jest legenda o ukrytym i ciągle nieodnalezionym skarbie. W czasie tak długich dziejów wsi nigdy jednak nie wzniesiono tutaj kościoła.  Wzdłuż dróżki, prowadzącej na grodzisko posadzono w 2005 r. (gdy obchodzono milenium wsi) 12 dębów, nazwanych imionami Piastów śląskich, a także Karola Wojtyły i Benedykta XVI. Corocznie w dzień śmierci Jana Pawła II gromadzą się tutaj okoliczni mieszkańcy. 

            U podstawy grodziska znajduje się Źródło św. Jadwigi w kształcie kamiennej piramidy (generalna renowacja 2005). Nad wejściem widnieje napis: Hedwigsquelle 1211, Źródełko św. Jadwigi 2005. Tutaj także bierze początek rowerowy Szlak Źródlany, wytyczony przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Złotoryjskiej (właśnie ono ma pod pieczą odcinek Via Regia, biegnący przez powiat złotoryjski). Szlak łączy trzy takie źródełka (będzie o nich niebawem mowa) i często przebiega wspólnie z jakubową Drogą. W pobliżu grodziska znajduje się jeszcze pałac, którego dzisiejsza barokowa budowla pochodzi z XVIII w. Nad portalem zachował się koronowany herb tego rodu z wizerunkiem ptasiego skrzydła, czapli trzymającej kamienną kulę oraz siedzącej postaci z mieczem. Kilkadziesiąt lat temu pojawiła się groźba  ewakuowania całej miejscowości jako warunku budowy zbiornika retencyjnego z zaporą w Krotoszycach – obecnie podtrzymuje się jedynie zamysł zbudowania suchego zbiornika pod nazwą „Rzymówka”. 

            Dalej Via Regia podąża wspólnie z niebieskim szlakiem pieszym Polskiej Miedzi. Bardzo starą metrykę ma Wysocko, gdzie także istnieje wczesnośredniowieczne grodzisko, choć mniejsze niż poprzednio opisywane, trudniejsze do zauważenia i przeważnie omijane przez pielgrzymów i turystów. Miniemy je opuszczając wieś, lecz wcześniej wiele wrażeń dostarczy nam malowniczo położony kościół św. Jadwigi. Według utrzymującej się tradycji, pierwocinami kościoła była kaplica, ufundowana przez pobożną małżonkę księcia Henryka Brodatego. Gotyckie portale, maswerki oraz fragmenty tryptyku świadczą o tym, że świątynia góruje nad doliną Kaczawy od co najmniej XV wieku. To zarazem punkt docelowy dorocznych rowerowych Rajdów Czterech Świątyń Jadwiżańskich, organizowanych przez TMZZ (wędrowcy spotykają wtedy na szlaku wszystkie kościoły tej Patronki na terenie powiatu złotoryjskiego – w Złotoryi, Prusicach, Wysocku i Sokołowcu). Na sąsiadującym z kościołkiem starym cmentarzu znalazła swe miejsce spoczynku rodzina o nazwisku Brzitwa. Warto zapamiętać, iż od XVIII wieku wieś była w większości katolicka.  

            Idąc dalej Drogą św. Jakuba, przekraczamy kładkę na Kaczawie i wchodzimy do Rokitnicy. To miejscowość, której dzieje związane są już bezpośrednio ze stolicą powiatu – na rokitnickim zamku, którego budowę rozpoczął zapewne książę Bolesław Wysoki a ukończył jego syn, Henryk Brodaty, zdecydowano o nadaniu Złotoryi praw miejskich w 1211 r. Aby trafić na zamkowe wzgórze, gdzie zachował się kamienny fragment warowni, zwany tradycyjnie kaplicą św. Jadwigi, a także zwiedzić kościół św. Michała Archanioła musimy zejść z Via Regia. Szkoda, że zamek najpierw częściowo zniszczyli husyci w XV.  a potem zrujnowali  mieszczanie wrocławscy i świdniccy, którzy w ten sposób rozprawili się z rycerzami-rozbójnikami. Natomiast początki kościoła sięgają XIII wieku – z tego najprawdopodobniej okresu pochodzi data „1272” widoczna na wschodniej elewacji. Zainteresowanie budzą późnogotyckie i renesansowe portale oraz potężna wieża z XV wieku. W okresie wojny 30-letniej cmentarz przykościelny został przystosowany do obrony (w murze od strony południowo-zachodniej zachowały się strzelnice). Prawdopodobnie wówczas wmurowano obok piaskowcowy krzyż  pokutny o wymiarach 108×86 cm. Przy wschodniej furcie cmentarnej zachował się fragment późnogotyckiego sakramentarium. W XIX w. nad biegnącym obok wąwozem zbudowano ciekawy kamienno-ceglany most, łączący kościół z nowym cmentarzem.

            Z wąwozu biegnie ścieżka do drugiego na naszej trasie Źródła św. Jadwigi, bijącego u podnóża zamkowego wzgórza. Należy mieć nadzieję, że cały ten teren doczeka się wkrótce należytego zagospodarowania choćby z okazji 800-lecia nadania praw miejskich Złotoryi.

            Wracać na pielgrzymkowy szlak możemy razem ze Ścieżką św. Jadwigi (wytyczoną żółto-zielonymi znakami w 2001 r. przez TMZZ), której  siódma stacja, skonstruowana z kamieni pochodzących z Andechs (miejsce urodzenia Świętej), Trzebnicy (miejsce zgonu) oraz Rokitnicy, zlokalizowana jest przy ruinach zamku. Na dalszej trasie zatrzymywać się będziemy przy wszystkich siedmiu kamieniach medytacji, stojących przy Ścieżce, na których wymienione zostały, po łacinie, polsku i niemiecku, cnoty towarzyszące życiu św. Jadwigi – odwaga, sprawiedliwość, roztropność, umiar, miłość, nadzieja i wiara. Od 2004 r. przy większości stacji rosną drzewka przyjaźni i pojednania – dęby, lipy i buki, pochodzące z Bawarii, Czech, Trzebnicy oraz okolic Złotoryi. Wszystkie drzewka noszą imiona związane z postacią św. Jadwigi. Jakkolwiek jesteśmy na Via Regia, to jednak uświadamiamy sobie teraz, jak silne są na Ziemi Złotoryjskiej tradycje jadwiżańskie, a jak nikła oraz bardzo młoda pamięć o św. Jakubie. Cały czas szukamy oczywiście śladów obu kultów, z których każdy pielgrzym czerpać powinien swe natchnienie.

            Z Rokitnicy, wspólnie z wymienionymi już szlakami, jak również z oznakowanym zielono szlakiem Spacerowym Dookoła Złotoryi, idziemy w kierunku Kopacza. Obok kolejnej stacji Ścieżki św. Jadwigi mozolnie pnie się w górę buk nazwany imieniem Jana Pawła II. W tym miejscu, od pięciu lat o 21.37 w dniu 2 kwietnia, grupa złotoryjan wraca pamięcią do pontyfikatu i zasług Papieża. 

            Dzisiaj tylko jedynie doświadczone  oko archeologa może rozpoznać zarysy hałd czy wgłębień po tysiącach szybów, przy których wrzała praca podczas gorączki złota od około 1180 do 1241 roku. Służebna osada kopaczy złota powstała najpóźniej w XI-XII wieku, a więc z pewnością przed kolonizacją niemiecką. Szacuje się, że rocznie pozyskiwano co najmniej 50 kg złota. Przechodząc przez Kopacz, coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z jego znaczenia dla powstania Złotoryi – stąd osadnictwo i górnictwo złota przybliżało się w jej kierunku. W XIII wieku Kopacz znany był m.in. klasztorowi w Lubiążu, który czerpał dochody z tutejszych kopalń złota. W każdym razie nasza dalsza wędrówka przebiegać będzie w złotej atmosferze. 

            Przy czwartym kamieniu Ścieżki św. Jadwigi, znajduje się drewniany krzyż, ufundowany i poświęcony w 1945 r. przez pierwszych polskich osadników. Kilkadziesiąt kroków dalej Via Regia wkracza w administracyjne granice Złotoryi, która od tej strony najpierw składa się z osiedla na Kopaczu. 

            W nowszej jego części, przy Drodze św. Jakuba,  dobiega końca budowa kościoła św. Józefa Robotnika, patronującemu najmłodszej złotoryjskiej parafii, powołanej w 2007 r. Z tej świątyni wyruszyła w 2008 r. I Złotoryjska Pielgrzymka Drogą św. Jakuba, organizowana odtąd corocznie przez TMZZ różnymi odcinkami Drogi na terenie powiatu. Po raz pierwszy dotarła do Pielgrzymki, w 2009 r. pielgrzymi przemierzyli trasę od Jerzmanic Zdroju do Twardocic, a w 2010 r. z Krotoszyc do Złotoryi. Niedaleko kościoła znajdują się ulice Bolesława Wysokiego, Kopaczy i Gwarków, nawiązujące nazwami do okresu powstawania miasta.

            Zalesione wzgórze nad basenem zwane było do 1816 r. Górą Szubieniczną (przez kilkaset zapewne lat, do 1810 r., stała tutaj szubienica), potem Górą Mieszczańską. W 1813 r. walczyły tu wojska francuskie z pruskimi. Na szczycie wzgórza  stoją resztki obelisku, wzniesionego ku czci ofiar I wojny światowej i rośnie ok. 250-letni dąb – pomnik przyrody,

            Kolejnym przystankiem na złotoryjskiej Drodze, które nieco w innym sensie wita pielgrzymów, jest Góra Mikołaja z cmentarzem i kościołem. To szczególne miejsce także dlatego, iż – według przypuszczeń historyków – na tym właśnie wzniesieniu powstała pierwsza górnicza osada, dając początek miastu. Idąc razem ze Ścieżką św. Jadwigi, mijamy najpierw teren zlikwidowanego już cmentarza żydowskiego oraz cmentarz żołnierzy radzieckich (ekshumowanych w latach 50. XX w.). Początki cmentarza komunalnego im. Św. Jadwigi sięgają XIII w. a data 1591 wyryta nad bramą wejściową oznacza poszerzenie nekropolii. Nad wejściem  widnieje napis „Eingang zur Ruhe”(„Wejście w ciszę”). W murze wewnętrznym, za głównym wejściem, usytuowanych jest kilkanaście tablic i epitafiów z XVI-XVIII w., a na zewnątrz i w głębi cmentarza znajduje się 14 mauzoleów rodzinnych z XIX w. 

            Kościół p. w. św. Mikołaja występuje w źródłach od 1217 r., spełniając od XVII w. już coraz bardziej rolę świątyni pogrzebowej niż kultowej. Zniszczył go ogromny pożar miasta w 1840 r. a odbudowa zmieniła nieco wygląd zewnętrzny, m. in. dostawiono zakrystię  ale nie przywrócono wieżyczki. Najstarsza budowla nie zachowała się. Dwa istniejące gotyckieportale pochodzą z XIV stulecia. Okazały portal główny, wykonany z czerwonego i żółtego piaskowca, posiada misterną dekorację roślinną głowic kolumn i łuków archiwolt. Nad nim czaszka i napis Memento Mori. Na zewnętrznych elewacjach kościoła zachowały się liczne epitafia i tablice z XVI-XIX w. Przetrwał XIX-wieczny wystrój jednonawowego wnętrza, a mianowicie piętrowe empory, drewniana ambona z baldachimem wsparta na jednym filarze oraz częściowo ołtarz. Od XVI w. do 1962 r. użytkowany był przez protestantów, następnie przejęła go parafia polsko-katolicka, nadając mu wezwanie Św. Krzyża. Katolicka parafia św. Jadwigi, odzyskawszy świątynię w 2000 r., przeprowadziła generalny remont, powróciła do pierwotnego wezwania oraz częściowo roli świątyni pogrzebowej.

               Z ul. Cmentarnej łatwo trafić do Kopalni Złota „Aurelia” o długości ok. 100 m, wykutej ręcznie w łupkach i diabazach w XVII w. w poszukiwaniu miedzi i srebra. Choć niestwierdzono we wnętrzu śladów złota, nie odzywają się dzisiaj głosy protestu przeciwko jej nazwie. W latach 80. XX w. odbywały się przy sztolni skromne płuczki złota, organizowane przez PTTK. W pobliżu „Aurelii” parking, miejsce na ognisko i plac zabaw. 

   Niezupełnie wychodząc z ciszy (nieodłącznej pielgrzymom) oraz z przesłaniem memento mori w sercu, mijamy Pl. J. Matejki, gdzie niegdyś znajdowała się „dolna” miejska brama, a następnie wzdłuż dobrze zachowanych fragmentów XIV-wiecznych murów obronnych dochodzimy do kościoła Św. Jadwigi i klasztoru pofranciszkańskiego. Dobrze się składa, że z tego miejsca nie tylko widzimy najstarszą zachowaną część kościoła, czyli mury zakrystii, ale również Krzyż Milenijny, wzniesiony przez parafię św. Jadwigi (2000) u zbiegu ulic św. Jadwigi i S. Staszica.

               Najstarsze źródła poświadczają pobyt franciszkanów w mieście od połowy XIII w. Z tradycją sprowadzenia ich przez św. Jadwigę jeszcze wcześniej wiąże się XVIII-wieczny (?) napis nad furtą klasztorną: „Munificentia S. Hedwigis 1212” („Szczodrobliwość św. Jadwigi 1212”). Średniowieczne budowle zrujnowali husyci w XV w., mordując także zakonników. Ok. 1526 r. świątynię przejęli protestanci. Wkrótce potem w klasztorze znalazło swoje miejsce gimnazjum Valentina Trozendorfa, najznamienitszego ze złotoryjan, rozsławiającego miasto wysokim, niemal uniwersyteckim poziomem szkoły. Pożar w 1554 r. zamienił obiekty w zgliszcza. W 1704 r. powrócili franciszkanie, dokonując odbudowy kościoła i klasztoru (1708-1725). Zakon przebywał w Złotoryi do kasacji w 1810 r., a kościół pozostaje katolickim do dzisiaj – jakże chciałoby się jednak nadal oddychać klasztorną ciszą i znów spotkać mnichów w szarych habitach! Tymczasem w 1984 r. na podwórzu klasztornym funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa spalili samochód arcybiskupa wrocławskiego Henryka Gulbinowicza. 

            Już przed kościołem spotykamy kilka wymownych miejsc. Tutaj bierze swój początek Ścieżka św. Jadwigi (wyruszają stąd doroczne piesze Rajdy Jadwiżańskie, organizowane przez TMZZ) a Pomnik Ofiar Sybiru, przypomina tragedię wszystkich „którzy pozostali na nieludzkiej ziemi”. Niedaleko stoi także późnośredniowieczna kapliczka słupowa z końca XV w. wykonana z piaskowca przez nieznanego śląskiego artystę. W jej dolnej części ujrzeć można postacie klęczącego mężczyzny, wymawiającego słowa „Pomóż Bóg Maria”, biskupa z pastorałem oraz mnichów (aniołów w habitach?). Powyżej święci z typowymi atrybutami: Barbara z wieżą, Matka Boska z Dzieciątkiem, Katarzyna z kołem, Antoni  Pustelnik ze świnką, Dorota z koszem, jak również postać pokutnika z biczem i rózgami. Na szczycie kapliczki figuralne przedstawienie Ukrzyżowania. 

            Z barokowej fasady kościoła spoglądają na nas Święci – Antoni i Franciszek a z pobliskiego pomnika św. Jan Nepomucen ( figurę ufundował w 1732 r. burmistrz Johann Leopold Feige). Święty Jan przedstawiony jest w szatach kapłańskich i z krzyżem oraz palcem na ustach nakazującym „milczenia w prawdzie”, jak mówi łacińska inskrypcja (więc znów o milczeniu, tylko w innym kontekście!). Po lewej stronie cokołu widzimy scenę spowiedzi królowej Zofii, po prawej rozmowę Nepomucena z królem Wacławem IV (scena sądu), od frontu strącenia świętego z mostu Karola w Pradze. U podnóża cokołu wyrzeźbiony został herb Złotoryi. 

                  We wnętrzu świątyni warto najpierw wejść do kaplicy św. Otylii (w lewo od głównego wejścia ze stiukową XVIII-wieczną dekoracją sklepienia) z okiennym witrażem (1943), przedstawiającym św. Jerzego walczącego ze smokiem, W kaplicy także grupa Ukrzyżowania, ustawiona z 1936 r. Obraz ołtarza głównego (1769 r.) przedstawia św. Jadwigę u stóp Chrystusa, który z krzyża błogosławi świętą („Wizja św. Jadwigi”). Po bokach ołtarza dwie stylizowane monstrancje z relikwiami świętych. Na ścianach prezbiterium obrazy, zapewne z końca XVIII w., z wizerunkami Ojców Kościoła – po prawej Grzegorz Wielki i Augustyn, po lewej Hieronim i Ambroży. Ambona, z płaskorzeźbami czterech Ewangelistów (od lewej: Mateusz z uskrzydlonym młodzieńcem, Marek z lwem, Łukasz z wołem i Jan z orłem) i grupą Opłakiwania na baldachimie, pochodzi z XVIII w. Również z tego stulecia ołtarze boczne z obrazami Matki Boskiej i Anny Samotrzeciej z Marią, stare konfesjonały oraz obudowa organów (mechanizm organowy z 1859 r.). Obrazy Drogi Krzyżowej z 1893 r. W zakrystii zobaczyć można obraz Św. Jadwigi z przełomu XVII i XVIII w. oraz chrzcielnicę z XVIII w. W podziemiach kościoła (dostęp, niestety, niemożliwy) spoczywają zwłoki zakonników, księży i osób świeckich, wszystkie noszące ślady licznych profanacji. Godny zwiedzenia jest też wewnętrzny dziedziniec klasztoru, zw. wirydarzem, z figurą Matki Boskiej. Na modlitwę zwołuje z wieżyczki kościoła dzwon „Josef” z  1929 r. Przy parafii istnieje klauzura Sióstr Służebniczek pleszewskich. 

            W centrum Rynku Dolnego znajduje się Fontanna Górników, której figury i płaskorzeźby na pamiątkę udziału tutejszych mieszczan w bitwie pod Legnicą w 1241 r. (według podania około 500 osób) wykonał w 1943 r. Fritz Richter-Elsner ze Świerzawy. W 1556 r. siedmiu ocalałych od zarazy mieszkańców Złotoryi  miało zasadzić – według legendy – po jednej lipie. Tę część rynkuotaczają przeważnie budynki z XVII-XX w. Niegdyś w centrum Rynku Dolnego znajdował się budynek warty i wagi miejskiej oraz pręgierz. Najcenniejszą kamienicą w pierzei północnej Rynku jest dom nr 15 – z doby renesansu zachował obramienia okien oraz wspornik (konsolę) z lwią głową w sieni a barokowa fasada powstała w 1730 r. 

W Rynku Górnym, przed XIX-wiecznym ratuszem, stoi Fontanna Delfina z 1604 r. Fundator, burmistrz Johann Feige, umieścił na jej zwieńczeniu łaciński napis SE FIGENS IN IOVA („Opierający się na Bogu”), czyli anagram swojego imienia i nazwiska (IOANNES  FEIGIVS). Delfin był niegdyś m.in. symbolem pobożności a towarzyszące mu paszcze lwów nawiązują również do potęgi bożej mocy. Religijne odniesienia znajdziemy także na fasadzie kamienicy nr 2 – jej renesansowy  fryz zdobiony jest m.in. motywami delfinów oraz inskrypcją o prawości, mądrości i pobożności właścicieli –  oraz w sieni domu nr 6, gdzie zachowała się kamienna XVI-wieczna tablica z obszernym łacińskim tekstem, upatrującym w Bogu sprawcę pomyślnego bytu każdego państwa i jego obywateli.

            Nad całym Starym Miastem wznosi się kościół p. w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, jeden z najcenniejszych zabytków Złotoryi. Część wschodnia świątyni, tj. prezbiterium i transept, powstała już ok. 1210-1230 r. Pierwsza wzmianka o „kaplicy Św. Marii” pochodzi z 1217 r. Budowę finansował być może  częściowo Henryk Brodaty, a tutejsi górnicy mieli – według podania – codziennie po pracy kłaść po jednym kamieniu. Zdaniem historyków sztuki, w kościele NNMP, po raz pierwszy w Polsce wprowadzono maswerki i talerzowate przewiązki służek przy filarach. Przed 1270 r. patronat nad nim objął zakon joannitów i przeprowadził rozbudowę (utracił patronat dopiero w XVIII w.). W XV w. kościół obronił się trzykrotnie przed husytami, w ostatnim przypadku otoczony wałem i fosą. Od 1522 do 1945 r. – z przerwą w l. 1704-1709 – kościołem władali protestanci. W 1553 r. nauczał w dużej wieży rektor Valentin Trozendorf. Parafia katolicka przejęła świątynię w 1958 r., w 2000 r. znów stał się kościołem parafialnym w wyniku podziału parafii św. Jadwigi i powołania parafii NNMP. Od 2004 r. trwa nieustanna renowacja – podczas niej m. in. wymieniono dach, tynki, tarcze zegarowe, posadzkę, ławki, ogrzewanie, dokonano generalnego remontu zakrystii, wieży widokowej, ołtarza, empor w transepcie oraz ambony. 

            Zwiedzanie kościoła proponujemy rozpocząć od wschodniej wieży, pozwalającej z wysokości prawie 50 m (w sumie ma 67 m) nie tylko podziwiać całą Stolicę Polskiego Złota i Starego Zagłębia Miedziowego, Krainę Wygasłych Wulkanów oraz panoramę Sudetów, ale zwiedzić ciekawe ekspozycje poświęcone m.in. złotym tradycjom i bibliotece łańcuchowej. Wieżę wzniesiono po 1482 r. a udostępniono do zwiedzania z inicjatywy TMZZ w 1992 r. W jej wnętrzu także  dzwony zegarowe z XVII w., zegar z XIX w. i  urządzenia emitujące hejnał miejski. Blisko wejścia zwraca uwagę kilka tablic i epitafiów, m. in. tzw. kamień morowy z liczbą 2348 ofiar zarazy w 1613 r. Niedaleko  znajduje się pomnik Valentina Trozendorfa, odsłonięty w 1995 r. z inicjatywy Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, władz miasta oraz TMZZ (nawiązuje kształtem do pierwowzoru, który w I poł. XX w. stał nieopodal Pomnika Niepodległości). Hełm niższej wieży wieńczy wiatrowskaz z herbami Niemiec i Austro-Węgier oraz datą renowacji (1914- 1916). 

Do wnętrza kościoła wejść możemy przez XIII-wieczne portale w transepcie: romański i gotycki (wśród ornamentyki tego drugiego dostrzegamy demoniczne twarze, czyli średniowieczne symbole złych mocy, zatrzymywanych na zewnątrz świątyni). Główny portal, który powstał prawdopodobnie na przełomie XIII i XIV w., zrekonstruowano w XIX w. Tuż po lewej stronie głównego wejścia znajduje się nagrobek Johanna Opitza, XVIII-wiecznego pastora i poety. Obok nagrobka, wyryta na przyporze, słabo już widoczna data 1553, przypominająca zarazę, która wyludniła miasto. Warto wspomnieć w tym miejscu, że niegdyś kościół posiadał aż pięć czynnych portali. 

W południowej nawie bocznej widzimy nagrobek Christopha Steinberga, burmistrza Złotoryi (zm. 1682), zwieńczony jego popiersiem. Łacińska inskrypcja podkreśla, że był on burmistrzem „ostatnim pod piastowskimi rządami książęcymi i pierwszym pod królewską władzą czeską”. Nad nagrobkiem, na sklepieniu, malowidło z pocz. XVII w. z postaciami czterech Ewangelistów wraz z ich atrybutami. Przechodząc pod emporami, dojdziemy do kaplicy (za amboną), powstałej w 1522 r. z inicjatywy Ch. Pflanza i S. Schönwäldera, ostatnich kapłanów katolickich przy tym kościele w dobie reformacji. W oknie kaplicy witraż (1917) ze scenami zmartwychwstania. 

Dłużej zatrzymać się musimy przy renesansowej ambonie, dziele Baltazara Schnitzera (1583), a to dlatego, że pośród apostołów spotykamy Jakuba Starszego (Jacobus Maior), którego rozpoznajemy po pielgrzymiej lasce i muszli na nakryciu głowy. Korpus i balustradę ambony podpiera figura Mojżesza, trzymającego tablice z pierwszym przykazaniem miłości (w j. hebrajskim).  Na baldachimie m.in. łacińskie cytaty z Księgi Izajasza i Ewangelii św. Łukasza, rok powstania ambony i motywy fundacji – „dla pobożnej przyszłości kościoła”. 

W nawach kościoła Mariackiego trzeba przyjrzeć się zwornikom sklepienia: widnieją tutaj symboliczne postacie opuszczające trumny (Sąd Ostateczny), aniołowie, Chrystus Sędzia,  pelikan karmiący krwią młode (symbol Chrystusa obmywającego swą krwią grzechy ludzi) i motywy kwiatowe. W południowym ramieniu nawy poprzecznej widzimy dwie empory (szewców, 1779) i Hochbergów (XVII w.) oraz witraż (1917) z motywami życia Chrystusa oraz postacią Jana Pawła II – 1994). Na sklepieniu skrzyżowania nawy głównej z poprzeczną znajduje się  drewniana tablica z postacią Archanioła Gabriela (?) z mieczem a na tzw. łuku tęczowym kamienne popiersie Matki Boskiej. W posadzce natomiast herby Złotoryi (po lewej stojąc w kierunku ołtarza)) i powiatu złotoryjskiego, umieszczone tutaj w 2006 r. W prezbiterium oglądamy barokowy ołtarz kolumnowy z początku XVIII w., z obrazami przedstawiającymi Wniebowzięcie Maryi i Ukrzyżowanie Chrystusa, oraz dwa cenotafy (symboliczne nagrobki) z 1566 r.: Valentina Trozendorfa (po prawej, pochowanego w 1556 r. w Legnicy) i Hieronima Gürtlera (Wildenberga), który spoczął w Toruniu w 1558 r. Teksty łacińskie cenotafów wychwalają zasługi dla oświaty złotoryjskiej oraz pobożność obu nauczycieli. Z prezbiterium przechodzimy do zakrystii, dobudowanej w 1 poł. XVI w., gdzie na zwornikach sklepienia widnieją postacie świętych (Maria z Dzieciątkiem, Katarzyna z kołem, Jadwiga Śląska z kościołem, Jan Ewangelista z kielichem), herb Piastów śląskich, krzyż maltański joannitów, orły śląskie, róże oraz wizerunek Jezusa. W północnym ramienia transeptu znajduje się  studnia o głębokości ok. 23 m, wydrążona jeszcze w średniowieczu. W 1428 r. służyła mieszczanom oblężonym w kościele przez husytów. Podanie głosi także, iż we wnętrzu świątyni znajdował się wówczas piec piekarniczy, co pozwoliło „bombardować” zdeprymowanych napastników gorącymi bułeczkami. W 1695 r. utopiła się w studni córka jednego z miejscowych sukienników i zapewne niedługo potem  przykryto studnię na trwałe. Studnię z inicjatywy  TMZZ otwarto na stałe w 1998 r. a rok później otoczono balustradą. Nad nią znajduje się empora mieszczańska, ufundowana przez burmistrza Jana Feige w 1609 r., podobno pod wpływem przeżyć związanych z wcześniejszą o rok wielką powodzią, z dziewięcioma barwnymi obrazami, przedstawiających sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Obok stosowne określenia łacińskie oraz myśl przewodnia fundatora, który kierował się w życiu „prawdziwą wiarą, miłością, cierpliwością i nadzieją”.

            Na Pl. Niepodległości (do 1945 r. zwanym Pl. V. Trozendorfa), stanął w 1990 r. Pomnik Niepodległości, upamiętniający wydarzenia z 1918 i 1989 r., a w  2006 r., w rocznicę urodzin, pomnik Jana Pawła II. Przypomina nam również o znaczeniu i nadziejach, jakie wiązał  Papież z Drogą św. Jakuba.

            Zarówno już teraz, albo nieco później (z Alei Miłej) zajść warto do jedynego w Polsce Muzeum Złota, mieszczące sięprzy ul. Zaułek nr 2. Budynek, pochodzący zapewne z XVII-XVIII w., adaptowany został na muzeum w l. 1973-1977, a obecną nazwę otrzymał w 1998 r. We wnętrzu ekspozycja dotycząca przede wszystkim górnictwa złota i liczne wystawy czasowe, organizowane np. przez Koło Terenowe Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk o Ziemi. 

            Przy ul. Basztowej służy pomocą i okolicznościową pieczęcią Centrum Informacji Turystycznej (takie samo potwierdzenie uzyskać możemy w siedzibie TMZZ przy ul. Szkolnej 1). Na Pl. W. Reymonta zaprasza Baszta Kowalska, drugi – po kościele Mariackim, charakterystyczny dla miasta zabytek. Od XIV w. chroniła Bramę Górną, wyburzoną w XIX w. Baszta posiada 22,5 m wysokości, średnicę 9,5 m, grubość murów w przyziemiu wynosi 2,7 m. Od XIV do 1813 r. zwieńczona była gotyckim hełmem, zniszczonym podczas wojen napoleońskich. Przynajmniej w XV i XVI w. służyła za więzienie. 

Via Regia prowadzi nas teraz przez złotoryjskie ulice w dolinę Kaczawy. Dochodzimy  do sztucznego zalewu, oddanego do użytku w 1974 r., z nową turystyczną infrastrukturą z 2010 r. Bardziej od plaży interesuje nas tzw. Pałacyk, w którym jakubowi pielgrzymi znaleźć mogą „co łaska” przychylny nocleg. Nad zalewem od 1993 r. Polskie Bractwo Kopaczy Złota (PBKZł) organizuje corocznie w ostatni weekend maja Międzynarodowe Otwarte Mistrzostwa Polski w Płukaniu Złota (w 2000 r. odbyły się tutaj mistrzostwa świata w tej dyscyplinie, następne na taką samą skalę uświetnią w 2011 r. 800-lecie Złotoryi).

Tuż za zalewem rozciąga się tzw. Złota Łąka, na której PBKZł planuje budowę miasteczka kopaczy złota. Dalej wzdłuż Kaczawy również podążamy przez tereny złotonośne, docierając do uroczej stacji kolejowej w Jerzmanicach Zdroju. Nie przejeżdżają jednak tędy już żadne pociągi pasażerskie. W dolnej części miejscowości odkryto w XIX i I poł. XX w. dwa skarby przedmiotów z epoki brązu, lecz wieś powstała zapewne w XIII wieku. Nad dworcem górują Krucze Skały (pomnik przyrody nieożywionej),zbudowane zpiaskowców ciosowych, utworzonych ok. 90 mln lat temu na dnie sięgającego tutaj morza. W wyniku wietrzenia powstały skałki w formie baszt i grzybów a gładkie ściany są pozostałością po kamieniołomie czynnym jeszcze na początku ubiegłego stulecia. 

W XIX w. powstało tutaj niewielkie uzdrowisko, specjalizujące się w kąpielach błotnych borowinowych, parowych oraz inhalacjach, elektroterapiach i innych zabiegach. Leczono m.in. gruźlicę, reumatyzm, choroby kobiece i dziecięce. Urządzono duży park ze stawem, fontannami, kaskadami, muszlą koncertową itd. Także okolice przystosowano do potrzeb leczących się i wypoczywających, np. wytyczając  aleje spacerowe i wykuwając kamienne schodki. Z czasów uzdrowiska pozostało u podnóża Kruczych Skał Źródło św. Jadwigi, zwane również Skalnym (Felsenquelle). Po ostatniej wojnie instytucje lecznicze nie wznowiły działalności a w budynkach byłego uzdrowiska zorganizowano ostatecznie zakład poprawczy, czynny do dzisiaj. Tuż za nim Via Regia mija skałkę piaskowca z trzema płaskorzeźbami. Jedna z nich przedstawia bogato ubranego mężczyznę z berłem (?) w dłoni. Nad postacią widnieje data 1551. Jest to zapewne wizerunek Wolfganga von Bocka, ówczesnego właściciela przyległego majątku. Obok podobizna najpewniej księcia legnickiego Fryderyka II oraz medalion z głową kobiety.

            Choć już za leśniczówką skręcamy w drogę prowadzącą obok wsi, to w górnych Jerzmanicach zobaczyć warto kościół Św. Antoniego. Z późnego średniowiecza nie zachowały się żadne ślady. W XVII w., gdy posiadał dwie wieże, ucierpiał znacznie podczas wojny 30-letniej. Barokowy portal, drewniane empory, ołtarz oraz dzwon pochodzą z XVIII w. Przy ołtarzu stoją stare figury świętych Piotra i Pawła. W prezbiterium i na zewnątrz zachowało się kilka figuralnych epitafiów z XV-XVII w. W wewnętrznej stronie muru, który okala kościół, naprzeciwko głównego portalu, widoczny był do 2005 r. kamienny krzyż (pokutny?) w kształcie litery „T” z datą 1763, dziś bezmyślnie zatynkowany. 

Dalsza trasa pozwala z jednej strony żegnać górujący nad Złotoryją stożek powulkaniczny Wilkołaka, jednocześnie podziwiając malowniczo położone Jerzmanice, a z drugiej dość szybko dostrzec Pielgrzymkę i wieżę jej kościoła. Zanim tam dojdziemy, przekroczyć musimy stary wiadukt nieczynnej już linii kolejowej, wytyczonej w głębokim wąwozie. 

Pielgrzymkę założyli najprawdopodobniej niemieccy osadnicy w I połowie XIII wieku, wznosząc wkrótce murowany kościół. Choć niektóre starsze opracowania historyczne przypisują jego powstanie templariuszom i wymieniają św. Jakuba, jako pierwszego patrona kościoła, to niestety nie ma na to wystarczających dowodów. Niewątpliwie jednak pierwsza nazwa wsi, Pilgrimstorf, świadczy o istnieniu tutaj centrum pielgrzymkowego lub ważnego etapu wędrówek pątników. Stąd, wedle starych przekazów, wyruszali oni przez Rochów do kaplicy na Świątku. Dalszy rozwój wsi oraz powstanie kilku rozległych dworów, ułatwiało również położenie u zbiegu uczęszczanych tras komunikacyjnych. Przechodziły tędy rozmaite wojska od wojny  trzydziestoletniej aż po ostatnią wojnę  światową, gdy podczas wkraczania Armii Czerwonej spłonął  XVIII-wieczny pałac. Na przylegającym do kościoła cmentarzu trzeba przystanąć przed pomnikiem ku czci 64 mieszkańców Pielgrzymki i okolic poległych podczas I wojny światowej. 

Po raz drugi na naszej Drodze spotykamy św. Jana Nepomucena, tym razem jako patrona kościoła w Pielgrzymce. Średniowiecze pamiętają portale oraz  część murów prezbiterium i nawy. W XVIII wieku, podczas rozbudowy, podwyższono wieżę, wzniesiono drewniany ołtarz, kilkukondygnacyjne empory, zdobne w biblijne malowidła, oraz ambonę. We wnętrzu zwraca również uwagę  kamienna chrzcielnica i  epitafium Maximiliana Knobelsdorfa (z wizerunkiem nieistniejącego już pałacu) z XVII w., kilka malowideł na sklepieniu z następnego stulecia a na zewnętrznych i wewnętrznych ścianach liczne tablice nagrobne. Rozległe widoki z kościelnej wieży  pozwalają  zorientować się jak ukształtowane są tereny, którymi podąża dalej Via Regia.

 

Roman Gorzkowski

 

 

 

     Drogą św. Jakuba po raz piąty

 

            Od 2008 r. TMZZ organizuje corocznie lipcowe spacery Drogą św. Jakuba. Do ubiegłego roku przemierzyliśmy pieszo lub rowerowo cały odcinek tego szlaku na terenie naszego powiatu. Nic dziwnego, że już w połowie 2011 r. zastanawialiśmy się, jaką trasę obrać w 2012 r.

            Postanowiliśmy tym razem nie powtarzać znanych nam już wariantów i skierować się na zachód, tym bardziej, że Drogą św. Jakuba wędruje się jedynie w tym kierunku aż do grobu św. Jakuba w Hiszpanii. Wcześniej umówiliśmy się z ks. proboszczem Krzysztofem Kiełbowiczem, złotoryjaninem, że będzie czekał na nas w swojej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Lwówku Śląskim.

            21 lipca przy ruinach poprotestanckiego kościoła w Twardocicach spotkało się osiem niewiast – Halina Gajek, Magdalena Hanebach, Romana Konikiewicz, Bogumiła Kopka, Ewa Maciejewska, Wioleta Michalczyk, Agnieszka Młyńczak, Krystyna Rybicka oraz czterech przedstawicieli płci brzydkiej: Aleksander Borys, Roman Gorzkowski, Cezary Skała i Mariusz Waleński. Podkreślmy od razu, że wszystkie fotografie zawdzięczamy Cezaremu, który, jak wiadomo, nie rozstaje się z aparatem fotograficznym. Jednym z założeń naszego spaceru było poznawanie przede wszystkim obiektów sakralnych, a więc na chwilę weszliśmy w imponujące ruiny kościoła, który niegdyś posiadał aż 2400 miejsc siedzących. Widać jeszcze ślady potężnej XVIII-wiecznej bryły, coraz bardziej wątła jest konstrukcja wieży. Z wysokości murów spoglądały na nas ze swego gniazda bociany.

            Kolejnym punktem wędrówki był teren nieistniejącego już cmentarza szwenkfeldian nieopodal wsi. W jego centrum znajduje się pamiątkowy pomnik, odrestaurowany w 2003 r. Tutaj przypomnieliśmy sobie dzieje tej protestanckiej sekty.Spoglądając na imponującą Ostrzycę, o którą, wedle legendy, rozerwał się niegdyś diabłu worek ze szwenkfeldianami, wyruszyliśmy dalej, zatrzymując się jeszcze przy kościele św. Piotra i Pawła.W Twardocicach pożegnał nas prezes TMZZ, Aleksander Borys, z pewnością żałując, że musi wracać do codziennych zajęć.

            U skraju Złotoryjskiego Lasu znajdują się dwa ciekawe miejsca: bazaltowe wzgórze Świątek, którego nazwa, wedle tradycji, wiąże się z istniejącą tutaj niegdyś kaplicą, oraz niedaleki krzyż kamienny, upamiętniający czyjąś tragiczną śmierć w XVIII wieku. Nic dziwnego, że szczyt Świątka przyniósł nam odpoczynek i wspaniałe widoki. Tuż za krzyżem szlak św. Jakuba opuścił obszar naszego powiatu. W Pieszkowie natomiast mogliśmy stwierdzić, iż historia lubi się powtarzać: wkroczyliśmy znów na tereny złotonośne, gdzie rozwój tego kopalnictwa zawdzięczano księciu Henrykowi Brodatemu, a także na obszary, gdzie w 1813 r. doszło do starć z wojskami francuskimi (czyli tak samo, jak w Złotoryi).

            Nieco dłużej zatrzymaliśmy się we wsi Dworek. Fotografia uchwyciła naszą grupę odpoczywającą przy przydrożnej kapliczce,  a w jej pobliżu znajduje się zespół dworski z XIX wieku. Od tego samego stulecia miejscowość była najbardziej znana z kolekcji drewnianych uli, przedstawiających m.in. apostołów i zwyczajne postaci. Część z nich można oglądać w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu.

            Choć z Dworka do Lwówka już niewiele drogi, ale atrakcyjny do tej pory, częściowo polami a potem lasem, ten ostatni odcinek camino musiał zostać niedawno skorygowany i prowadzi obecnie przez centrum Płakowic. My jednak, dzięki wcześniejszemu rekonesansowi Agnieszki, zaryzykowaliśmy przejście starą trasą przez prywatne już obecnie pastwiska. Dzięki temu do Lwówka dotarliśmy nieco wcześniej.

            Lwówek Śląski imponuje wieloma zabytkami, spośród których nie sposób pominąć wspaniałego kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. KsiądzWiesław Kiełbowicz nie tylko dba o jego renowację, ale prowadzi bardzo aktywną działalność w ramach m.in. Caritasu. Stąd w parafialnym ośrodku zatrzymują się liczne grupy kolonijne przez cały rok. Dla nas ważna była wiadomość, że jakubowi pielgrzymi nocować mogą tu „co łaska”. Nasze nadwątlone siły pokrzepiła kawa, herbata oraz słodycze, którymi ugościł nas gospodarz. Nie omieszkaliśmy przekazać ks. Krzysztofowi parę złotoryjskich wydawnictw oraz muszlę, przywiezioną z Hiszpanii. Otrzymaliśmy ciekawe publikacje o Lwówku i jego okolicach.

            W tej chwili konkretyzujemy plany na rok następny: najprawdopodobniej 19 lipca 2013 r. wieczorem dojedziemy do Lwówka i przenocujemy u ks. Krzysztofa, a w dniu następnym wyruszymy Drogą św. Jakuba do Lubania Śl. Jeśli dotrzemy tam odpowiednio wcześniej, to tego samego dnia wrócimy do domu. Jeśli trochę później, to spróbujemy przenocować na parafii w Uniegoszczy, gdzie wędrujący Drogą są także mile oczekiwani. 

Roman Gorzkowski

„Echo Złotoryi” wrzesień 2012 s. 13

 

Vita est peregrinatio – na jakubowym szlaku

 

     W 1583 r. złotoryjska rada miejska ufundowała w kościele mariackim ambonę, zlecając jej wykonanie doświadczonemu artyście  Baltazarowi Schnitzerowi. W kwietniu następnego roku nastąpiło uroczyste poświęcenie gotowego dzieła. Na korpusie oraz balustradzie schodów ambony centralne miejsce zajmują nisze z postaciami dziesięciu apostołów, dwaj pozostali, św. Paweł i Piotr, stoją przy bramce kazalnicy. Od strony ołtarza widzimy postać brodatego mężczyzny z księgą i mieczem – to św. Jakub zwany Starszym lub Większym, czyli Jacobus Maior.

     Jakub Starszy był bratem św. Jana Ewangelisty i zginął, jako pierwszy z apostołów, śmiercią męczeńską w Ziemi Świętej z rozkazu króla Heroda Agrypy w 44 r. Jego uczniowie przewieźli ciało do Hiszpanii, gdzie wcześniej prowadził działalność misyjną, i pochowali w miejscu wskazanym przez anioła. Według opowiadań, kamień, na którym położono ciało Jakuba, w cudowny sposób roztopił się i utworzył sarkofag. Grób w Santiago de Compostela popadł w zapomnienie, lecz odkryty ponownie w IX wieku, stał się miejscem europejskich pielgrzymek. Kilka wieków później św. Jakub na białym koniu i z mieczem w dłoni miał ukazać się na czele wojsk chrześcijańskich walczących z muzułmanami w Hiszpanii. Jedna ze średniowiecznych legend przytacza historię pobożnej rodziny pielgrzymującej z Niemiec do Hiszpanii. Po drodze jeden z chytrych gospodarzy niesprawiedliwie posądził syna owej rodziny o kradzież i doprowadził do jego powieszenia. Rodzice dotarli jednak do Santiago gdzie gorąco pomodlili się do Świętego. Wracając, ujrzeli syna wiszącego wprawdzie na szubienicy, lecz żywego i podtrzymywanego przez Jakuba. O cudzie powiadomili zaraz sędziego, który kpiąco odpowiedział, że ich syn jest tak samo żywy, jak upieczone kury, które właśnie zamierzał spożyć. W tej chwili kury ożyły i uciekły ze stołu. Dzisiaj Jakub Starszy jest patronem Hiszpanii i Portugalii, opiekunem pielgrzymów, podróżnych, sierot, szpitali i hospicjów. Symbolem pielgrzymów wstała się muszla, którą zabierali z wybrzeży Hiszpanii jako dowód dotarcia do grobu apostoła. Służyła również jako naczynie do picia.

     Na szlakach do Santiago od ponad 1200 lat nabiera pełniejszego znaczenia łacińskie powiedzenie vita est peregrinatio – życie jest pielgrzymowaniem. Do grobu św. Jakuba odbyli pielgrzymki m.in. św. Franciszek z Asyżu, dwudziestoletni Jan Sobieski, późniejszy król Polski, papieże Jan XXIII i Jan Paweł II. Szczególnie nasz Papież zachęcał do odnajdowania „wokół pamiątek świętego Jakuba” korzeni i tożsamości Europy. W 1986 r. Rada Europy ogłosiła jakubową drogę „Pierwszym Szlakiem Europejskim”.

     Od kilkunastu lat trwa w Europie odbudowa starych jakubowach szlaków i wytyczanie nowych ich nitek. W latach 2005–2006 wyznaczono muszlami dwie takie trasy w Polsce. Najpierw powstał szlak z Gniezna, przez Leszno, Głogów i Jakubów do Zgorzelca. W 2006 r.

żółte muszle na granatowym tle pojawiły się  wzdłuż starej średniowiecznej drogi królewskiej (Via Regia ), biegnącej z Brzegu przez Wrocław, Środę Śląską, Legnicę, Złotoryję, Lwówek i Lubań do Zgorzelca. Stamtąd można wędrować dalej rozmaitymi niemieckimi szlakami.

     Towarzystwu Miłośników Ziemi Złotoryjskiej przypadła opieka nad odcinkiem Drogi św. Jakuba od Krotoszyc przez Rzymówkę, Wysocko, Rokitnicę, Kopacz, Złotoryję, Jerzmanice Zdrój do Pielgrzymki. Częściowo jej przebieg pokrywa się ze Ścieżką św. Jadwigi, Szlakiem Czterech Świątyń Jadwiżańskich i Szlakiem Źródlanym( ze źródełkami św. Jadwigi), które wcześniej wytyczyło TMZZ. Trzeba przyznać, że na naszym odcinku niewiele jest „jakubowych pamiątek” i, jak widać, dominują ze zrozumiałych względów tradycje jadwiżańskie. Lecz istnieją przypuszczenia, że patronem starego kościoła w Pielgrzymce był pierwotnie św. Jakub, w Złotoryi trzeba koniecznie przystanąć przed amboną kościoła Mariackiego i pomnikiem Jana Pawła II.

     Jest nadzieja, że dolnośląskie odcinki jakubowych  tras przemierzać będzie coraz więcej pielgrzymów. Wiadomo że w 2007 r. co najmniej dwukrotnie ich kilkuosobowe grupy nocowały „co łaska” w złotoryjskim pałacyku nad zalewem ( dwie osoby wędrowały w ubiegłym roku z Wrocławia do Zgorzelca, zamierzając w kolejnym przemierzyć Niemcy). Widać było rowerzystów z muszlami na bagażach. Od maja do września 2007 r. członkowie TMZZ, PTTK oraz uczniowie LO poprawiali i nieco skorygowali oznakowanie i przebieg naszego szlaku. 25 lipca 2007 r., w Święto Jakuba Apostoła, TMZZ zaprosiło złotoryjan do kościoła Mariackiego na spotkanie poświęcone jego postaci i Drodze. We wrześniu ubiegłego roku, podczas Europejskich Dni Dziedzictwa, zorganizowaliśmy pielgrzymki Drogą św. Jakuba i Ścieżką św. Jadwigi. Wrześniowy Rajd XX-lecia TMZZ(2007) przemierzył Drogę św. Jakuba od Rzymówki  do Pielgrzymki. Wiemy, że kilkoro złotoryjan zamierza w tym roku rowerami przejechać od Jakubowa do Zgorzelca, a inni być może spróbują swych sił w Hiszpanii. Marzy się nam aby wzdłuż trasy stanęły kamienie z muszlami, podobnie jak w niektórych krajach(patrz ilustracja) a wszystkie złotoryjskie kościoły były otwarte przez cały dzień.

     Od 2008 r. spróbujemy rozpocząć nową lokalną doroczną tradycję. Planujemy organizować w niedzielę poprzedzającą 25 lipca piesze pielgrzymki odcinkami Drogi św. Jakuba, którymi się opiekujemy. W bieżącym roku taki dzień przypada 20 lipca. Szczegóły podamy m.in. w kolejnych  numerach Echa.     

  Roman Gorzkowski

„Echo Złotoryi” marzec 2008 s. 14.

 

 Jakubowym szlakiem przez granicę - 2014

         Tegoroczny spacer Drogą św. Jakuba właściwie zaplanowaliśmy już dawno. Od 2008 r. stopniowo posuwaliśmy się na zachód, najpierw na terenie powiatu złotoryjskiego (pod opieką TMZZ pozostaje właśnie taki odcinek camino), potem przez Lwówek Śląski dotarliśmy do Lubania. Do granicy polsko-niemieckiej mieliśmy już niedaleko. Taki cel postawili sobie kilka lat temu złotoryjscy inicjatorzy wszystkich jakubowych spacerów.

          Jakubowy szlak z Lubania do Zgorzelca liczy około 30 km, więc podzieliliśmy go na dwa odcinki, oddzielone noclegami w Henrykowie Lubańskim i Zgorzelcu. Nigdy wcześniej kolejny zamierzony odcinek Drogi nie zajął nam trzech dni. W miarę zbliżania się terminu wyjazdu nie znikały jednak obawy o pogodę (właściwie tylko raz nam ona w ubiegłych latach nie dopisała) – tym razem zapowiadano duże upały.

           Prawie wszyscy uczestnicy wyruszyli autobusem ze Złotoryi do Lubania po południu 18 lipca. W Lubaniu czekali już na nas Waldemar i Cezary, których kilka godzin wcześniej zaniosło tam pragnienie zwiedzenia pamiątek napoleońskich, oraz Grażyna, mieszkanka okolic Zgorzelca. W Henrykowie dołączy do nas jeszcze Danuta ze Zgorzelca. Dzięki kolegom wiedzieliśmy już którędy prowadzić nas będą początkowe kilometry szlaku. Na rogatkach Lubania przystanęliśmy przy kościele św. Jadwigi śląskiej, obok którego wiodła nasza Droga; skąd mieliśmy już niedaleko do Krzyża Milenijnego, postawionego w 2000 r. Dlatego poczuliśmy się jak w domu – wszystkie te trzy elementy spotykamy przecież na co dzień w Złotoryi.

             Przy kościele jadwiżańskim przypomnieliśmy sobie fragmenty dwóch średniowiecznych błogosławieństw pielgrzymów. Udających się do grobu św. Jakuba Apostoła w Santiago de Compostela żegnano niegdyś słowami: Niech Pan idzie przed Tobą, aby wskazywać ci właściwą drogę, niechaj idzie obok ciebie, aby objąć cię ochronnym ramieniem i cię chronić… niechaj Pan będzie w tobie, aby cię pocieszyć, gdy jest ci smutno, niechaj Pan będzie wokół ciebie, aby cię strzec, gdy inni napadają na ciebie. Fragment drugiego pasował jak ulał do Józefa, który zabrał ze sobą długi pielgrzymi kostur – Przyjmij ten kostur; niech ci będzie podporą w drodze i w pracy podczas twego pielgrzymowania, abyś mógł pokonać zastępy wroga i bezpiecznie dotrzeć do stóp świętego Jakuba, a po podróży powrócił do nas z radością. Przez cały czas podziwiać będziemy ów rekwizyt, ale jeszcze bardziej kondycję jego właściciela.

             Nigdy dotąd, co podkreśliliśmy  w tym samym miejscu, nie wędrował z nami Jakub ­– fakt, że był on jednym z najmłodszych uczestników a zarazem mieszkańcem ziemi złotoryjskiej,  napawa optymizmem i nadzieją, że w przyszłości nie zabraknie opiekunów naszego odcinka i propagatorów wypraw pod znakiem św. Jakuba. Najmłodszym, ale jakże ważnym uczestnikiem był Michał – jego imię, co także zauważyliśmy, dawało nadzieję, że w miarę skutecznie zwalczymy wszelkie zło (podobnie jak Archanioł Michał), które chciałoby nam przeszkadzać na szlaku. Od pierwszych kroków, czuwał nad nami duchowo ks. Robert Rynkiewicz (do niedawna wikariusz w złotoryjskiej parafii św. Jadwigi a teraz sprawujący duszpasterstwo chorych w parafii św. Józefa Robotnika i św. Barbary w Zgorzelcu). Jak gdyby w przewidywaniu czekających nas trudów, przypomnieliśmy sobie jedną z maksym ks. Roberta: To nie droga jest trudnością, to trudności są drogą.

             Po dziesięciu kilometrach (pomimo późnego popołudnia upał dawał się we znaki) dotarliśmy do Henrykowa Lubańskiego. Czekało na nas wspaniałe schronisko „Pod cisem”, urządzone trzy lata temu z myślą głównie o jakubowych pielgrzymach. Bez cienia wątpliwości możemy polecić wszystkim to miejsce – także dlatego, że jeszcze przez dwa lata (na mocy warunków, na jakich otrzymano dotację) nocleg kosztować będzie tutaj zaledwie niecałe 18 zł. Niektórym wydawało się nawet, że jest zbyt wygodnie, jak na charakter naszej wędrówki. Do końca dnia zbieraliśmy siły na dzień następny, wiedząc, że pokonaliśmy dopiero 1/3 trasy.

             Opuszczając Henryków w sobotę, 19 lipca, zatrzymaliśmy się najpierw przy kościele św. Mikołaja – z jego jednej strony ciekawi średniowieczny mur cmentarny z krużgankami, z drugiej XVIII-wieczna figura św. Jana Nepomucena – tak długowieczna jak w Złotoryi i tak jak u nas kryjąca datę fundacji w łacińskiej inskrypcji, której duże litery (m.in. M=1000, D=500, C=100) wymagają zsumowania. Wokół kościoła zauważyliśmy kilkanaście malutkich cisów a obok nich tabliczki znamienitych osób społeczności lokalnej, noszących imię Henryk – w taki sposób, zgodnie z uchwałą Rady Gminy, upamiętnia się osoby zasłużone oraz promuje miejscowość. Po trzech kilometrach stanęliśmy przed najstarszym drzewem w Polsce a być może w całej Europie – cisem, którego wiek oblicza się nawet na 1300 lat. Z przewodnika wiedzieliśmy się, że staruszek jest w dobrej formie, lecz niestety widać, iż nękają go jakieś dolegliwości. Obok niego znajdują się również małe drzewa tego gatunku z nazwiskami szanowanych współczesnych Henryków.

              Po następnych kilku kilometrach byliśmy już w Sławnikowicach. Znajdujący się niedaleko kościoła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa, kamienny krzyż stał się okazją do wyjaśnienia takich określeń, jak krzyż pojednania i krzyż pamięci (obok zabytku wciąż widnieje tabliczka z nazwą krzyż pokutny, choć już właściwie odchodzi się od takiego nazewnictwa). W pałacu sławnikowickim, mieszkał uczony i filozof Ehrenfried Walther von Tschirnhaus (zm. 1708), który m.in. przyczynił się do rozwikłania przez Europejczyków tajemnicy otrzymywania porcelany. W Gronowie cieszyliśmy się, że to prawie połowa trasy, ale również i tu spotkaliśmy kamienny krzyż (według upowszechniającej się nomenklatury to tzw. krzyż pojednania) z dobrze zachowanym rytem pokaźnego noża. W kierunku Pokrzywnika wędrowaliśmy najpierw starą aleją, złożoną głównie z blisko 60 dębów, potem mogliśmy z daleka dostrzec kamieniołom bazaltu niedaleko Łąkocina, farmę wiatrową pod Żarska Wsią oraz autostradę. W Pokrzywniku (za nami już ponad 13 km) dały niektórym znać o sobie wszystkie trudności: upał, czasami brak kondycji (samochodowy tryb życia!) i odciski. Na szczęście mogliśmy udać się po pomoc do niezawodnej Jany, ochłodzić stopy w zimnej wodzie strumyka a nawet uzupełnić zapasy wody w pobliskim gospodarstwie. Ks. Robert wystraszył nas esemesem, że może nas złapać burza (zachmurzyło się nad Zgorzelcem, na szczęście tylko przelotnie). Autostrada (przeszliśmy ponad nią kładką dla zwierząt) zapowiadała, że zbliżamy się już do Jędrzychowic. Znacznie zmęczeni dotarliśmy coraz szerszymi asfaltowymi ulicami do przedmieść Zgorzelca. Dzięki informacjom od ks. Roberta wiedzieliśmy, że czeka na nas Najświętszy Sakrament w kościele św. Barbary (czyli dolnej części kościoła św. Józefa Robotnika). Tutaj większość z nas skierowała swe kroki, gdzie odmówiliśmy nieco spóźnioną koronkę do Bożego Miłosierdzia. Jedna z uczestniczek wędrówki, utrudzona marszem, napisała potem: Chyba moja usilna prośba o dotarcie w szczęściu i zdrowiu w kaplicy pomogła, potem już miałam więcej sił… myślę, że ks. Robert również przyczynił się do tego. Ostatnim punktem sobotniego wieczoru było spotkanie z ks. Robertem, na które udali się ci, którzy zachowali najprawdopodobniej najwięcej sił. W następnym dniu ks. Robert odprawił w naszej intencji mszę.

            W niedzielę rano, 20 lipca, po noclegu w zgorzeleckim Domu Turysty i mszy św. w kościele św. Bonifacego, kilka osób miało okazję spotkać się z kolei z ks. Januszem Krzyśkowem, który poprzednio również był wikariuszem w Złotoryi.

             Następne godziny upłynęły nam na zwiedzaniu Starego Miasta w Görlitz. W roli przewodnika wspaniale spisała się Magdalena (jeszcze do niedawna mieszkanka Złotoryi, absolwentka germanistyki, doktor nauk humanistycznych), która mieszka w niedalekim Jauernicku. Z zazdrością dowiedzieliśmy się m.in., że pewien anonimowy ofiarodawca przekazuje corocznie miastu Görlitz pół miliona euro na renowację zabytków, czego efekty widać gołym okiem. Obok kościoła św. Piotra i Pawła, można dostrzec wmurowany w bruk ze złotoryjskiego bazaltu piaskowcowy kamień w kształcie krzyża – to pamiątka po tragicznej śmierci dekarza Frantza Antona Hesse, który pochodził ze Złotoryi. W 1776 r. spadł z dachu tego właśnie kościoła. W Görlitz pobierał nauki Valentin Trozendorf i tutaj następnie rozpoczął swoją nauczycielską karierę (o innych związkach Złotoryi i Görlitz możemy przeczytać w Echu Złotoryi z listopada 2011 r.).

             Nie brakuje głosów, by dotychczasowe siedem Jakubowach spacerów potraktować jako pierwszy etap i kontynuować je w następnych latach. Dosłownie w trakcie powstawania niniejszego tekstu pojawiła się myśl, by zacząć poznawać inne dolnośląskie odcinki camino, począwszy np. od Drogi Sudeckiej, która wiedzie od Krzeszowa przez Kamienną i Jelenią Górę oraz Gryfów Śląski do Lubania. Pewien kontynuacji jest niżej podpisany, który z wdzięcznością dziękuje uczestnikom wszystkich wypraw za obecność, wszelaką pomoc i za to, że tak długo tolerowali jego pomysły.

Buen Camino!

Roman Gorzkowski