Witamy na naszej witrynie

Pierwszy news

Drugi news...

Trzeci news...

Czwarty news…

Piąty news...

  • Jadwiga i książę Henryk Brodaty według żywota z XIV w
  • Jubileuszowa widokówka z 1911 r. z parą książęcą
  • Obrazy z życia św. Jadwigi – XIV w
  • Orszak książęcy - Św. Jadwiga i ks. Henryk Brodaty - w historycznym korowodzie podczas obchodów 700-lecia Złotoryi – 1911 r
  • Św. Jadwiga - grafika
  • Św. Jadwiga na XVI-wiecznym zworniku w zakrystii kościoła NMP w Złotoryi
  • Św. Jadwiga na XVIII-wiecznym obrazie w ołtarzu w kościele św. Jadwigi w Złotoryi
  • Św. Jadwiga obraz
  • Św. Jadwiga
 

Jadwiga Śląska (1174/78-1243)

Księżna – żona – matka – święta. „Opanowała Śląsk nie mieczem, lecz pługiem”.

            Precyzyjniej powinno to brzmieć: Jadwiga z Andechs – Meran, z Bawarii. Pojęcie „Meran” jest anagramem zwrotu „Land Am Meer” (kraj nad Ammerem), gdyż nad Ammerem, 40 km na południe od Monachium, rozciągały się włości rodu Andechs. Rody, z których wywodzi się Jadwiga mają prawie „starożytny” rodowód, który od strony ojca da się udokumentować od roku 937, a od strony matki (Wettinowie) – od roku 957.

            Ojcem  Jadwigi był książę Meranu, Berthold VI, zaś matką – Agnieszka von Groitsch. Żadne Średniowieczne źródło nie wymienia ani roku urodzenia Jadwigi, ani roku jej zamążpójścia. Dlatego biografowie założyli, że Jadwiga  - zgodnie w ówczesnym prawem i zwyczajem –najpewniej została wydana (bo nie ona, lecz rodziny o tym zadecydowały) za Henryka, kiedy miała dwanaście lat. Wykorzystali też zapis, że pierwsze dziecko (syna Bolesława) urodziła mając „trzynaście lat i trzy miesiące”. Na podstawie tych dwóch danych przyjęto, że Jadwiga urodziła się w Andechs w latach 1174-1178. Na chrzcie dano jej imię Hedwig (Jadwiga), które odziedziczyła po swojej babce; a imię to, według niektórych badaczy znaczenia imion oznacza „wojowniczkę”. Jadwiga miała trzech braci i cztery siostry; każde z rodzeństwa było postacią nietuzinkową. Np. siostra Agnieszka była żoną (nie w pełni legalną) króla Francji Filipa II; Gertruda została żoną króla węgierskiego Andrzeja II; trzecia siostra (nieznana z imienia) była żoną króla Serbii – Tojlena; najmłodsza Mechtylda została przełożoną klasztoru benedyktynek w Kitzingen (w którym wcześniej jako dziecko przebywała Jadwiga); trzej bracia (Otto, Ekbert, Berthold) zrobili znaczące kariery (choć nie pozbawione zawirowań politycznych).

            Rody szlacheckie bardzo wcześnie oddawały swoje córki pod opiekę klasztorom. Uważały, że tu są lepiej chronione przed różnymi niebezpieczeństwami i mają większą możliwość zdobycia wykształcenia oraz korzystania z właściwych wzorów życiowych. Ówczesne zamki nie gwarantowały ani jednego, ani drugiego. Klasztory stwarzały jednocześnie i taką możliwość, iż jeśli w stosownym czasie nie trafi się odpowiedni kandydat na męża, dziewczynka pozostawała w klasztorze. Jadwidze wybrano klasztor benedyktynek w Kitzingen; trafiła tam, kiedy miała lat pięć, zaś opuściła go w wieku lat dwunastu. Ten siedmioletni pobyt w szkole i klasztorze nie był dla Jadwigi ciężarem; tu zdobyła wykształcenie odpowiednie jej stanowi. Biorąc pod uwagę późniejszą postawę życiową Jadwigi, uprawnione byłoby założenie, iż gdyby Jadwiga sama mogła zadecydować o swojej drodze życiowej to – jest wysoce prawdopodobne – zostałaby w klasztorze.

            Tymczasem znalazł się jednak oblubieniec; nosił bujną brodę i miał w roku ślubu najpewniej osiemnaście lat – następca tronu na Śląsku, syn Bolesława I Wysokiego – Henryk. Młodziutka Jadwiga, według obecnych wyobrażeń była jeszcze dzieckiem, zaś wedle średniowiecznych reguł prawnych i obyczajowych, dwunastolatka była już panną na wydaniu. Ślub odbył się z pewnością w Andechs, lecz żaden opis nie zachował się. Andechsowie robili w tym czasie wspaniałą karierę polityczną – nie tylko w skali cesarstwa, lecz i całej Europy. Jeśli zestawimy to ze skomplikowanymi warunkami politycznymi w jakich rządy obejmował Henryk I Brodaty, związek ten uważano wówczas za bardzo korzystny, stwarzający możliwości szerokich kontaktów międzynarodowych.

            Cechy osobowościowe Jadwigi czyniły z niej odpowiednią dla Henryka Brodatego żonę: posiadała wykształcenie, interesowała się sprawami polityki, była dobrą matką i wierną żoną. Miała charakter stanowczy, a nawet apodyktyczny, co mogło być czasem uciążliwe dla otoczenia ale podnosiło jej autorytet. Jednak ten autorytet u poddanych śląskich, zarówno polskiego, czeskiego lub niemieckiego pochodzenia nie wyrósł z jej rodowodu  i stanowiska, lecz został ugruntowany działaniami, w które wkładała cały swój umysł i serce.

            Z małżeństwa Jadwigi z Henrykiem na świat przyszło sześcioro dzieci, a niektóre źródła – bez podawania imienia – podają, iż dzieci było siedmioro: pierworodnym był syn Bolesław, następnie Konrad, Henryk, czwarty nieznany z imienia syn (niektóre źródła podają imię Władysław), córki: Zofia, Agnieszka, Gertruda. Z tej szóstki (lub siódemki) Jadwiga musiała stanąć nad grobem pięciorga (sześciorga) swoich dzieci; przeżyła ją jedynie córka Gertruda, która została przełożoną klasztoru cystersek w Trzebnicy. Najboleśniej Jadwiga przeżyła śmierć syna Henryka – jako książę Henryk II Pobożny poległ w bitwie z Mongołami pod Legnicą (9 IV 1241). W miejscu, w którym znalazła ciało ukochanego syna ufundowała kościół (dzisiejszy Kościół św. Jadwigi w Legnickim Polu).

            W chwili, kiedy to się działo, w życiu Jadwigi do odnotowania jest kilka wcześniejszych ważnych wydarzeń. Kiedy małżonkowie byli jeszcze w sile wieku (około 37 i 42 lat) – Jadwiga, po urodzeniu ostatniego dziecka (XII 1208), zaproponowała Henrykowi złożenie ślubów wstrzemięźliwości, co dokonało się w obecności biskupa i najpewniej w roku 1209. Odtąd małżonkowie spotykali się wyłącznie w obecności osób trzecich. Nie znaczy to wcale, że przestali się darzyć szacunkiem i pomagać sobie. Dowodnie świadczy o tym wydarzenie z roku 1229, gdy Henryk popadł w niewolę u Konrada Mazowieckiego. Jadwiga nie dopuściła do interwencji zbrojnej, którą przygotował syn Henryk, lecz sama przejęła inicjatywę w tej sprawie i osobiście udała się do Konrada. Męża uwolniła, a przymierze przypieczętowała zaręczynami dwóch swoich wnuczek z dwoma synami Konrada, które zakończyły się małżeństwami. Henryk I Brodaty zmarł 19 II 1238 roku na zamku w Krośnie Odrzańskim. Po jego śmierci Jadwiga zamieszkała w budynku tuż przy klasztorze w Trzebnicy (budynek ten rozebrano dopiero w roku 1837). Prowadziła życie według reguł zakonnych, ale do klasztoru nie wstąpiła. Permanentnie pościła i prowadziła ascetyczny tryb życia. Już za życia uważano ją świętą. Zmarła 14 X 1243 roku. Po śmierci, z daleka i z bliska, przybywali do grobu Jadwigi (w Trzebnicy) chorzy, którzy błagali  o uzdrowienie i uzdrowienia się doczekali – odnotowano 85 cudów uzdrowienia.

            Siłą napędową, która zainicjowała starania o wyniesienie Jadwigi do godności świętej była córka Gertruda (przełożona trzebnickiego klasztoru) oraz synowa, księżna Anna. Prace kanonizacyjne rozpoczął (1262) papież Urban IV, a zakończył – Klemens IV, ogłaszając dokument kanonizacyjny w Viterbo, w dniu 26 marca 1267 roku, w którym święto Jadwigi wyznaczył na 15 października. Kanonizacja Jadwigi nie oznaczała obowiązku czczenia jej. Dopiero starania polskiej pary królewskiej – Jana III Sobieskiego i jego żony Marysieńki, doprowadziły do uznania święta Jadwigi za obowiązkowe (15 X). Jadwiga była w średniowieczu jedyną świętą ze Śląska, zaś Trzebnica – jedyną miejscowością (do XV wieku) na Śląsku, która posiadała święty grób, do którego zmierzały niezliczone pielgrzymki. Wśród wybitnych postaci, które także odbyły pielgrzymkę do grobu Jadwigi był król Polski Władysław Łokietek (14 X 1322) i król Węgier, Maciej Korwin (1 III 1475).

            Aktualnie na świecie około 250 obiektów sakralnych nosi imię św. Jadwigi; w powiecie złotoryjskim Jadwiga patronuje czterem kościołom (Złotoryja, Wysocko, Prusice, Sokołowiec). Kolejnym argumentem rzeczowym, przemawiającym za uznaniem Jadwigi za „złotoryjankę” jest okoliczność, że na obszarze samej tylko wiejskiej Gminy Złotoryja znajdują się trzy „źródełka św. Jadwigi” (Rokitnica, Rzymówka, Jerzmanice-Zdrój) oraz pozostałości kaplicy św. Jadwigi na Wzgórzu Zamkowym w Złotoryi. W tradycji ustnej byłych mieszkańców Rokitnicy i Złotoryi przetrwała również (mimo ponad 420 lat protestantyzmu) pamięć o ścieżce (drodze) św. Jadwigi między Rokitnicą a Złotoryją. Biografowie Jadwigi poświadczają, że Jadwiga przebywając na zamku w Rokitnicy (a bywała tu często) odwiedzała słowiańskich kopaczy złota na Kopaczu oraz osadników z Niemiec, którzy osiedli w okolicy Góry św. Mikołaja. Przychodziła do nich zawsze piechotą, przynosząc im pomoc duchową i materialną – nie czyniła między nimi różnic: narodowościowych, społecznych ani żadnych innych. Bez odrobiny przesady możemy Jadwigę uznać za pioniera akcji charytatywnej na Śląsku oraz opieki nad chorymi. Jest uznawana za patronkę pojednania między narodami,  a szczególnie między narodem polskim i niemieckim. Bardzo trafnie ujął to, urodzony na Górnym Śląsku, kardynał Bolesław Kominek (1967): „Przy samym Moście Tumskim we Wrocławiu, wiodącym na Wyspę Piastowską, stoi kuta w kamieniu Jadwiga. Stoi na moście, łączącym wschodni i zachodni brzeg Odry. Wszystkim przechodniom każe na siebie spoglądać i każe im pomyśleć, że wszyscy są braćmi, na którymkolwiek brzegu mieszkają”.

            Wykorzystując tak liczne „żywe pamiątki” po Jadwidze, rozsiane po Ziemi Złotoryjskiej, TMZZ wykorzystał je w działalności dydaktyczno-wychowawczej, organizując szlaki turystyczne, na których corocznie i systematycznie organizuje rajdy dla dorosłych i młodzieży: od roku 1998 – „Ścieżka św. Jadwigi” ( Złotoryja-Rokitnica); od roku 2006 „Szlak źródlany’ (Jerzmanice-Rokitnica-Rzymówka); od roku 2007 „Szlak czterech świątyń jadwiżańskich” (Złotoryja-Sokołowiec-Prusice-Wysocko).

M. i A. Michlerowie. Aurimontanie-Goldbergerzy-Złotoryjanie.

Złotoryja 2011 s. 77-80.

 

 

Kościół św. Michała Archanioła w Rokitnicy

           O prehistorycznych czasach Rokitnicy świadczą dwa grodziska, które najprawdopodobniej założyło słowiańskie plemię Trzebowian w VIII-IX wieku (lepiej przebadane znajduje się ok. 200 za wsią po prawej stronie drogi do Łaźnik). Natomiast budowa pierwszej świątyni rozpoczęła  się  najprawdopodobniej pod koniec XII wieku. W tym wypadku byłby to starszy kościół niż złotoryjskie. Wówczas istniał już nieopodal zamek, wzniesiony przez księcia Bolesława I Wysokiego (zm. 1201). Najznamienitszymi właścicielami zamku byli: książę Henryk I Brodaty (zm. 1238) oraz jego żona św. Jadwiga (zm. 1234, kanonizowana 1267). Henryk nadał w 1211 r. magdeburskie prawa miejskie Złotoryi, jako pierwszej miejscowości w Polsce, Jadwiga troszczyła się o życie duchowe mieszkańców tej ziemi. Książęca para często modliła się wspólnie w tutejszym kościele.

            Według tradycji, św. Jadwiga szczególnie upodobała sobie obraz Madonny, który jeszcze długo potem znajdował się w kościele. Podczas prób przenoszenia, obraz zawsze cudownie wracał na swoje pierwotne miejsce. W tej świątyni miała również wyleczyć od ślepoty mieszkankę Rokitnicy.

            W II połowie XIII wieku doszło do pożaru, który zniszczył kościół. O tym świadczy najpewniej znalezienie w latach 1925-27, w apsydzie ołtarza, kamieni z datą 1271 oraz śladami ognia. Świątynię szybko odbudowano, z tego czasu zachowało się prezbiterium oraz jego półokrągła apsyda.

            Pierwszym patronem świątyni (aż do 1819 r.) był św. Bartłomiej. Co najmniej od 1329 r. patronat nad kościołem sprawowali cystersi. Najprawdopodobniej w 1428 r., podczas jednego z najazdów husytów, kościół uległ zniszczeniu (w 1451 r. podobny los, choć nie z ręki husytów, spotkał zamek). Około 1475 r., podczas kolejnej odbudowy, dostawiono do fasady od strony północnej potężną pojedynczą wieżę o wysokości 49 m. Z tego samego okresu pochodzi zachodnia przybudówka, mieszcząca kruchtę, z późnogotyckim portalem zamkniętym łukiem „w ośli grzbiet”.

            W 1523 r., za sprawą duchownego Nicolausa Adolpha, pochodzącego z Rokitnicy, parafia przyjęła naukę Martina Lutra.

            Położenie kościoła zawsze nadawało mu charakter obronny. Być może od początku otoczony był murem. W okresie wojny trzydziestoletniej (1618-1648) przystosowano do obrony także cmentarz – w jego murze od strony południowo-zachodniej widzimy strzelnice, a na kamieniu przy jednej z nich datę 1628. Nie uchroniło to świątyni od szkód. Prawdopodobnie wówczas obok wmurowano piaskowcowy krzyż pokutny o wymiarach 108 x 85 cm.

            W czasach kontrreformacji kościół stał się tzw. kościołem ucieczkowym dla ewangelików. Po śmierci pastora Gottfrieda Hensla,  w latach 1694-1707 kościół stał zamknięty. Podwoje dla ewangelików otworzył ponownie w 1708 r. W latach 1710-1713 wnętrze kościoła przybrało wygląd barokowy, wzniesiono również trzecią emporę. Z tych lat przetrwały na szczęście organy, rzeźby Ukrzyżowania na belce tęczowej łączącej empory, polichromowana ambona, ołtarz główny z rzeźbami figuralnymi i hełm wieży. Wiadomo, że pewne zniszczenia przyniosły kościołowi  wojny śląskie (1740-1763).

            Podczas wojen napoleońskich plądrowali kościół Rosjanie oraz Francuzi. W sierpniu 1813 r. około tysiąca żołnierzy francuskich usiłowało bezskutecznie utrzymać wzgórze kościelne. Jednego z poległych wówczas Prusaków, 16-letniego huzara, pochowano następnie na zewnątrz u podnóża apsydy; jego mogiłę usunięto po 1945 r. Tradycja głosi, że nadal gdzieś istnieją kosztowności, które mieszkańcy Rokitnicy ukryli wówczas przed Francuzami w kościele.

            Wewnątrz wieży znajdowało się wówczas kilka dzwonów, fundowanych m.in. w latach 1475, 1658, 1674, 1681, 1864, 1913 i 1920. Usuwano je celem przetopienia podczas wojen światowych (1917 i ok. 1942), tak, że do dzisiaj zachował się tylko jeden dzwon – z 1475 r. o wysokości 68 i średnicy 90 cm.

            W XVIII- XX wieku kościół wielokrotnie odnawiano, nie zawsze szczęśliwie (np. po przyjęciu reformacji zamalowano wizerunek św. Jadwigi na ścianie między amboną i ołtarzem, a w 1878 r. stare malowidła na emporach i ołtarzu). Ostatnie zniszczenia przyniósł rok 1945, gdy kościół Rosjanie najpierw splądrowali a następnie podpalili. Remont, przeprowadzony w latach 90. XX w. np. wzmocnił całą budowlę, przebudował więźbę dachową i schody zewnętrzne. W latach 2010-2011 koniecznemu odnowieniu poddano wieżę i jej hełm.

            Od XV wieku w kościele, np. przed ołtarzem, chowano przedstawicieli możnych rodów, np. Bocków. Na zewnętrznych elewacjach wieży znajdują się epitafia pastora Adama Daniela Thebesiusa (zm. 1731), rodu Ritterstein, pastora Konrada Wilhelma Hiersemenzla (zm. 1819), Marii Rosiny Zobel (1846) oraz Christiany Ernestyny Zobel (1851). Na ścianie zachodniej kościoła zachowało się epitafium osoby z rodziny Wolter (II poł. XIX w.). Przykościelny cmentarz, wraz z nagrobkami oraz pomnikami, został zniwelowany po 1945 r.

            Po wojnie kościół św. Michała Archanioła należał najpierw do parafii św. Jadwigi w Złotoryi. Od 1985 r. jest kościołem filialnym parafii w Prusicach.

Alfred Michler

Nowenna do Św. Jadwigi Śląskiej (od 7 października)


DZIEŃ PIERWSZY WIARA 
Pan Jezus powiedział: ,,Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie" (Mt 10,32-33). Człowiek wierzący stara się poznać i czynić wolę Bożą. "Sprawiedliwy z wiary żyć będzie" (Rz 1, 17). Powinniśmy nie tylko żyć wiarą, ale odważnie świadczyć o niej i szerzyć ją. 


Świadectwo wiary św. Jadwigi 
Wiara w Boga i znajomość prawd wiary stanowiły podstawę życia religijnego Księżnej. Studium Pisma Świętego - czytamy w jej życiorysie znajomość dzieł Ojców Kościoła i życiorysów Świętych pomagały jej stosować zasady wiary w praktyce. Księżna osobiście zajmowała się wychowaniem religijnym swoich dzieci. Jako kobieta wykształcona "kochająca się w księgach", musiała imponować swojemu mężowi, księciu Henrykowi Brodatemu, który u boku świątobliwej małżonki zgłębiał swoje religijne życie; to ona nauczyła go różnych modlitw. Podobnie czyniła wobec dworzan, a kapelanom nakazywała otaczać opieką duchową ludzi prostych. Na dworze Jadwigi i Henryka przestrzegano ściśle religijnych przepisów i panował ogólny nastrój pobożności. W duchu wiary starała się Księżna Jadwiga przyjmować bolesne doświadczenia, a zwłaszcza przedwczesną śmierć własnych dzieci. Dar wiary, stale przez św. Jadwigę rozwijany, sprawił, że ona w poszczególnych etapach swojego życia Ewangelię odczytała do końca i potrafiła ją wcielić w życie w całej jej prawdzie.

 

Wezwania do św. Jadwigi

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, św. Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Boże, życie wiernych, chwało pokornych, który św. Jadwigę Śląską uczyniłeś gorliwą krzewicielką wiary i miłości, spraw za jej wstawiennictwem, byśmy się stali apostołami prawdy i dobra. Przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna i naszego Pana i Boga, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego przez wszystkie wieki wieków.
W.: Amen.

DZIEŃ DRUGI NADZIEJA 
Modlitwa "Ojcze nasz... " streszcza to wszystko, czego nadzieja chrześcijańska pozwala nam oczekiwać. Nadzieja jest cnotą, dzięki której pragniemy jako naszego szczęścia Królestwa niebieskiego i życia wiecznego, pokładając ufność w obietnicach Chrystusa i opierając się nie na naszych siłach, ale na pomocy łaski Ducha Świętego. "Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę (Hbr 10, 23). On "wylał na nas obficie (Ducha Świętego) przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego" (Tt 3, 6~ 7).
Dar nadziei przyjęty przez św. Jadwigę 


Nadzieja jako dar przychodzi przez wiarę.
Św. Jadwiga z codzienną działalnością łączyła usilne dążenie do tego, aby żyć stale w obecności Boga. Całe swoje życie poświęciła Chrystusowi i ożywiona nadzieją, którą w jej sercu rozniecił Duch Święty, starała się naśladować swego Mistrza. Cnota nadziei chrześcijańskiej w życiu św. Jadwigi wyrażała się przez pracę dla rozwoju Królestwa Bożego. Poprzez budowanie lepszego świata tu na ziemi wskazywała ludziom na przyszłe życie w szczęśliwej wieczności. Bóg był w życiu św. Jadwigi na pierwszym miejscu i stąd wszystko inne też było na swoim miejscu. W ten sposób potrafiła 'księżna Jadwiga zachować równowagę pomiędzy modlitwą aż po kontemplację, w perspektywie prawdy, że nasza ojczyzna jest w niebie, a zaangażowaniem w poszukiwanie sprawiedliwości przez służbę najmniejszym, ubogim i chorym.

Litania do św. Jadwigi 

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, św. Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Panie Boże, za przyczyną świętej Jadwigi, pokornie Ciebie błagamy, abyśmy złożyli w Tobie naszą mocną nadzieję i stałe otrzymywali od Ciebie spełnienie pobożnych próśb naszego serca. Prosimy Cię, wszechmogący Boże, aby Twoja łaska broniła nas od wszelkich napaści nieprzyjaciela i po trudach tego wygnania zapewniła nam, przez zasługi świętej Jadwigi, pełnię pokoju. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W.: Amen.

DZIEŃ TRZECI MIŁOŚĆ 
"Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem;
żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali" (J 13, 34-35) - powiedział Pan Jezus podczas mowy pożegnalnej do Apostołów w Wieczerniku. Objawia miłość Ojca, kt6rą od Niego otrzymuje. Uczniowie miłując się wzajemnie, naśladują miłość Jezusa, kt6rą także sami otrzymują. Dlatego Jezus m6wi: "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej!" (J 15, 9). Pan prosi nas, byśmy jak On miłowali nawet naszych nieprzyjaciół i stali się bliźnimi dla najbardziej oddalonych. "To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15, 12). Św. Paweł mówi: jeśli "miłości bym nie miał, byłbym niczym". Jeśli "miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał" (1 Kor 13, 2.3); bez niej nie mają znaczenia przywileje, służba, nawet cnota. Miłość przewyższa wszystkie cnoty; jest pierwszą z cnót teologalnych: "Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość" (1 Kor 13, 13). Owocami miłości są radość, pokój i miłosierdzie.
Powołanie św. Jadwigi do miłości 
Życie i działalność św. Jadwigi bazuje na głębokiej wierze w Boga i szerokiej znajomości prawd wiary. Czytamy w jej życiorysie: "W swojej młodości poznała w szkole klasztornej w Kitzingen Pismo Święte. Przez studium Ksiąg świętych umiała dobrze zrozumieć i ustawić swoje codzienne sprawy. Biblia była potem dla niej źródłem wewnętrznej pociechy i nabożeństwa". Zwracano też uwagę na poznanie dzieł Ojców Kościoła i życiorysów świętych. Zwłaszcza te ostatnie ukazywały, jak stosować zasady świętości w praktyce. Jadwiga wiedziała, że każdy czas jest odpowiedni do nawiązywania kontaktu z Bogiem. Z codzienną działalnością w świecie łączyła usilne dążenie do tego, "aby żyć stale w obecności Boga". Wypracowała w sobie postawę jednoczącą w sposób idealny życie czynne z życiem modlitwy, a więc powiązanie zadań biblijnej Marii i Marty (Łk 10, 38-42).
Św. Jadwiga odznaczała się wysoko rozwiniętymi cechami rodzinnymi. Była wierną i miłującą żoną, kochającą męża po Bogu najbardziej. Była też dobrą i kochającą matką w stosunku do swoich czcicieli. Stale dążyła do polepszenia doli poddanych, których traktowała jak siostry i braci.
Kochała przede wszystkim ludzi biednych, chorych, przebywających w więzieniu, osierocone dzieci i wdowy. Jak dobra matka pocieszała smutnych i osamotnionych, a zagubionym potrafiła wskazać drogę wyjścia z ich trudnej sytuacji. W praktykowaniu miłości bliźniego naśladowała Chrystusa i Świętych Pańskich.

Wezwania do św. Jadwigi 

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Panie Jezu Chryste, spraw, aby w naszych rodzinach pielęgnowana była miłość, dobroć i życzliwość, by ogniska rodzinne za przyczyną św. Jadwigi były szkołą bogatszego człowieczeństwa dla nas i dzieci naszych.
Panie Jezu Chryste spraw, abyśmy byli apostołami Dobrej Nowiny i pomnażali w życiu dobro, prawdę i piękno. Prosimy Cię Chryste o głęboką wiarę, nadzieję i miłość, abyśmy nigdy nie odstąpili od Ciebie.
Spraw, o Chryste, abyśmy o Tobie świadczyli w naszych domach i tam, gdzie nam pracować wypadło, aby wszyscy poznali, że jesteśmy Twoimi uczniami.
W.: Amen. 

DZIEŃ CZWARTY MIŁOSIERDZIE CHRZEŚCIJAŃSKIE 
Psalmista mówi: "Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła" (Ps 145,9). Bóg błogosławi tym, którzy przychodzą z pomocą ubogim, a odrzuca tych, którzy odwracają się od nich. Jezus Chrystus w czasie sądu rozpozna swoich wybranych po tym, co uczynili dla innych. "Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: «Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi", a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie»" (Mt 25, 34-36).
Pan Jezus widząc tłumy otworzył swoje usta i nauczał ich: "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7). Katechizm Kościoła katolickiego przez uczynki miłosierdzia rozumie dzieła miłości, przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy. Pouczać, radzić, pocieszać, umacniać, jak również przebaczać i krzywdy cierpliwie znosić. Uczynki miłosierdzia co do ciała polegają zwłaszcza na tym, by głodnych nakarmić, bezdomnym dać dach nad głową, nagich przyodziać, chorych i więźniów nawiedzać, umarłych grzebać (Mt 25, 31-46). Jednym z podstawowych świadectw miłości braterskiej jest jałmużna dana ubogim. Jest ona także praktykowaniem sprawiedliwości, która podoba się Bogu (Mt 6, 2-4) (Katechizm, s. 550-551).
Praktykowanie miłosierdzia przez św. Jadwigę 
Cnota miłości wyrażała się w życiu św. Jadwigi przede wszystkim w formie praktyki miłosierdzia chrześcijańskiego.
Zapisała ona na zawsze w swoim sercu słowa Boskiego Mistrza: "Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny" (Łk 6,_ 36). Czyniła wiele dobrego ludziom potrzebującym i to od razu, nie zwlekając, jak gdyby słowa Ewangelii: "A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili»" (Mt 25, 40) stale miała przed swoimi oczyma. Wspierała biednych, opiekowała się chorymi i głodnymi, troskliwie umiała się zająć matką oczekującą dziecka, nie zapominała o wdowach i sierotach. Tam gdzie dostrzegała braki i konieczne potrzeby, tam przychodziła z pomocą, kierując się miłością serca. I nie czyniła tego jak inne księżne przez swoich służących, ale sama trudziła się spiesząc im z pomocą, stosownie do słów Pisma Świętego: "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7). Zasadą księżnej Jadwigi było: "Nikt z potrzebujących ubogich nie powinien przymierać głodem w książęcym grodzie wrocławskim", stąd z jej inicjatywy powstała kuchnia dla ubogich.
Księżnej Jadwidze nie wystarczało, że dawała jałmużny, ale stale utrzymywała na swoim dworze trzynaście chorych kalek, zebranych podczas objazdu kraju. Liczba ta jest symboliczna i miała jej przypominać Jezusa Chrystusa wśród Apostołów. Ten dworski szpitalik, jedyną w swoim rodzaju instytucję, kazała Jadwiga wozić wraz z dworem. Podczas postojów osobiście zajmowała się chorymi ku niezadowoleniu swojej służby. Mimo tej krytyki kontynuowała tę pracę, aby uwrażliwić otoczenie na potrzeby ludzi chorych i biednych.
Szczególne zrozumienie i miłość okazywała trędowatym, którymi zajmowała się osobiście, nie brzydząc się nimi i nie bojąc się zarażenia. Otoczyła ich troską "dla miłości Tego, który dla nas chciał za trędowatego uchodzić". Przykładem tej trudnej opieki było schronisko trędowatych kobiet w pobliżu Środy, któremu poświęcała wiele czasu.
Innym przejawem troski o człowieka była stała opieka nad więźniami, stosownie do słów Pana:
"Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25, 3). Dostarczała im żywności, odzieży, a nawet światła, aby ciemność nie była dla nich przykrą. Tym, którzy nie byli w stanie zapłacić swoich długów, przysyłała potajemnie pieniądze, aby mogli się wypłacić. Wstawiała się za uwięzionymi lub skazanymi na śmierć, na ogół udawało się jej uzyskać uwolnienie lub zmniejszenie kary.

Wezwania do św. Jadwigi 

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Święta Jadwigo, orędowniczko ludu śląskiego, niech Twoje ofiarne życie, pełne miłosierdzia i głębokiej wiary, będzie dla nas zachętą do ochotnego znoszenia trudów życia codziennego i szukania Boga w cierpiących bliźnich. Ty byłaś dla swojego ludu matką i nauczycielką wiary - uproś nam u Boga ofiarną miłość, abyśmy za twoim przykładem przeszli przez życie dobrze czyniąc, a nauczając bliźnich wiary, przyczynili się do wzrostu królestwa Bożego na ziemi. Przez Chrystusa, Pana naszego:
W.: Amen.

DZIEŃ PIĄTY KRZYŻ CIERPIENIA 
Pan Jezus powiedział przed swoją męką: "A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie" (J 12, 32). Dlatego prawdziwe znaczenie królowania Chrystusa ukazało się dopiero z wysokości Jego krzyża (J 19, 19-22; Łk 23, 39-43). Całe życie Chrystusa jest misterium Odkupienia. Zbawienie przychodzi do nas przede wszystkim przez krew krzyża (Ef 1, 7; Kol 1, 13- 14; 1 P 1, 18-19) i to misterium jest obecne w dziele całego życia Pana Jezusa.
"Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza:
On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby" (Mt 8, 17). A św. Paweł w drugim liście do Koryntian pisze: "On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą" (2 Kor S, 21). Istotnie, przyjął Chrystus w sposób dobrowolny mękę i śmierć z miłości do. Ojca i do ludzi, których Ojciec chce zbawić. Jezus mówi: "Nikt Mi (życia) nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca" (J 10, 18). Natomiast uczniów swoich Jezus powołuje do wzięcia swojego krzyża i naśladowania Go: ...jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16,24), ponieważ cierpiał za wszystkich i zostawił nam wzór, abyśmy' "szli za Nim Jego śladami" (1 P 2, 21).
Tajemnica krzyża w życiu św. Jadwigi 
W czasie uroczystości kanonizacyjnej św. Jadwigi w marcu 1267 r. papież Klemens IV powiedział o niej: "Żadne, nawet najbardziej twarde ciosy, zadane jej przez los, nie były w stanie złamać jej twardego usposobienia. Jakie to były nieszczęścia: zniszczenie ojczystego domu w Andechs, banicja trzech braci, skrytobójcza śmierć siostry Gertrudy, królowej węgierskiej, jak i przedwczesna śmierć własnych dzieci, a zwłaszcza zamordowanie przez Tatarów syna Henryka II Pobożnego. Jej życie było nacechowane często wielkim cierpieniem, które starała się łączyć z cierpieniami Chrystusa, "we wszystkim chciała poddać się Woli Bożej", siłę i moc czerpała z rozważania "z przejęciem Męki Pańskiej".
Po tragicznej śmierci księcia Henryka II na polach legnickich w dniu 9 kwietnia 1241 roku, co prędzej,w podartym ubraniu i z podbitymi oczyma przyniósł jej tę bolesną wiadomość pewien posłaniec. Stale go zatykało i z powodu szlochu ledwie zdołał opowiedzieć, jak to sławny książę padł ofiarą miecza dzikiego Tatara. Kiedy skończył swoje sprawozdanie, jadwiga nie drgnęła i nie wydała żadnego bolesnego jęku, lecz ze szczególnym wewnętrznym nastawieniem wypowiedziała słowa: "Dziękuję Tobie, Panie, że byłeś taki dobry dla mnie i dałeś mi takiego syna, który, jak dobre dziecko, za życia zawsze mnie kochał, szanował i nigdy w żaden sposób nie zasmucił. Choć bardzo by mnie cieszyło, gdyby nadal żył, to jednak mam większą radość z tego i przeżywam ją razem z nim, że on przez bohaterską śmierć mógł zjednoczyć się ze swoim Zbawicielem. Pokornie polecam Ci jego duszę". 

Litania do św. Jadwigi

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Boże, za Twoim natchnieniem, święta Jadwiga wyrzekła się przepych u świata i całym sercem wstąpiła na pokorną drogę naśladowania Twojego krzyża; spraw, abyśmy przez jej zasługi i za jej przykładem nauczyli się wznosić ponad przemijające rozkosze świata i obejmując Twój krzyż, zwyciężać wszelkie doświadczenia. Przez Chrystusa, Pana naszego.
w. Amen.

DZIEŃ SZÓSTY CNOTA ROZTROPNOŚCI 
Żyć dobrze, to nic innego jak miłować Boga całym sercem, całą duszą i całym umysłem. Dla Niego zachowuje człowiek nienaruszoną miłość dzięki cnocie umiarkowania, której żadne nieszczęście nie złamie dzięki cnocie męstwa, która posłuszna jest jedynie Bogu samemu dzięki cnocie sprawiedliwości, która czuwa nad rozeznaniem wszystkiego, by nie dać się zaskoczyć przez podstęp i kłamstwo dzięki cnocie roztropności. W Księdze Mądrości Starego Testamentu czytamy: ,,1 jeśli kto miłuje sprawiedliwość - jej to dziełem są cnoty: uczy bowiem umiarkowania i roztropności, sprawiedliwości i męstwa, od których nie ma dla ludzi nic lepszego w życiu" (Mdr 8, 7).
Roztropność jest cnotą, która uzdalnia rozum praktyczny do rozeznawania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia. "Człowiek rozumny na kroki swe zważa" (Prz 14, 15). "Bądźcie ... roztropni i trzeźwi, abyście się mogli modlić" (1 p 4, 7). Roztropność jest "prawą zasadą działania", jak za Arystotelesem pisze św. Tomasz. Nie należy jej mylić ani z nieśmiałością czy strachem, ani z dwulicowością czy udawaniem. Jest nazywana auriga virtutum: kieruje ona innymi cnotami, wskazując im zasadę i miarę. Roztropność kieruje bezpośrednio sądem sumienia.
Człowiek roztropny decyduje o swoim postępowaniu i porządkuje je, kierując się tym sądem. Dzięki tej cnocie bezbłędnie stosujemy zasady moralne do poszczególnych przypadków i przezwyciężamy wątpliwości odnośnie do dobra, które należy czynić, i zła, którego należy unikać.
Roztropne postępowanie św. Jadwigi 
W pracy wewnętrznej nad sobą zabiegała o rozwój cnót chrześcijańskich, a zwłaszcza cnót społecznych. Stale dążyła do polepszenia doli poddanych, których traktowała jak siostry i braci. Obdarzona zarówno żywym temperamentem jak i gorącymi uczuciami umiała kierować swoim życiem w duchu roztropności i surowej ascezy. W życiu codziennym postępowała Jadwiga z należytą rozwagą. W bulli kanonizacyjnej z 1267 roku czytamy:
"Należy jeszcze podkreślić, jak bardzo kierowała się we wszystkich sprawach roztropnością, tym darem, który właśnie sprawia, że owa cnota czyni człowieka dla innych pociągającym, a równocześnie sprawia, że przestrzegany jest właściwy umiar. W ten sposób starała się zaoszczędzić sobie nieprzemyślanego działania i pomyłki". W innym miejscu czytamy: "Żadne, nawet najbardziej twarde ciosy, zadane jej przez los, nie były w stanie złamać jej twardego usposobienia". Podobnie pisze autor Legendy Większł!/= "Ta pobożna i oświecona nadprzyrodzonym światłem kobieta z pewnością dostrzegała, że właściwą miarą w zdobywaniu cnót jest panowanie nad sobą, i że ofiara związana z pełnieniem dobrych czynów Bogu się nie podoba, jeżeli jest pozbawiona soli mądrości".
Roztropnie ustosunkuje się do dwóch przykrych wydarzeń w życiu Henryka Brodatego. Najpierw do napadu na niego w Gąsawie w 1227 roku, a potem w 1229 roku, kiedy to ludzie Konrada Mazowieckiego w Spytkowicach porwali Henryka Brodatego i zawieźli do Płocka. Jadwiga "nie chcąc dopuścić do walki i przelewu krwi pomiędzy chrześcijanami" sama wzięła inicjatywę w swoje ręce i doprowadziła do uwolnienia swego męża.
Dla bezpośredniego kontaktu z ludźmi Jadwiga nauczyła się języka polskiego. A musiała znać ten język wystarczająco dobrze, skoro osobiście odwiedzała ubogich w ich chatach wiejskich, pocieszała ich i przychodziła im z pomocą. Wobec podwładnych była życzliwa, ale stanowcza. Gdy, zarządca jej srebrnego serwisu stołowego, Chwalisław, zgubił trzy cenne puchary, Jadwiga udzieliła mu w spos6b życzliwy napomnienia: "Idź i odszukaj". 

Wezwania do św. Jadwigi

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Boże, dawco łask i chwały, udziel nam łaskawie skarbów Twej dobroci; spraw, abyśmy nie szukając przemijających dóbr na ziemi, doszli do krainy wiecznej szczęśliwości za wstawiennictwem i przyczyną świętej Jadwigi. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W.: Amen.

DZIEŃ SIÓDMY / CNOTA SPRAWIEDLIWOŚCI 
"Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem będą nasyceni" (Mt S, 6), powiedział Pan Jezus podczas Kazania na Górze.
Sprawiedliwość jest cnotą moralną, która polega na stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy. Sprawiedliwość w stosunku do Boga nazywana jest "cnotą religijności". W stosunku do ludzi uzdalnia ona do poszanowania praw każdego i do wprowadzania w stosunkach ludzkich harmonii, która sprzyja bezstronności względem osób i dobra wspólnego. Człowiek sprawiedliwy, często wspominany w Piśmie świętym, wyróżnia się stałą uczciwością swoich myśli i prawością swojego postępowania w stosunku do bliźniego. "Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego" (Kpł 19, 15). "Panowie, oddawajcie niewolnikom to, co sprawiedliwe i słuszne, świadomi tego, że i wy macie Pana w niebie" (Kol 4, 1).
Św. Jadwiga człowiekiem ośmiu błogosławieństw 
W ramach drugiej pielgrzymki do Ojczyzny papieża Jana Pawła II zgromadzeni we Wrocławiu pątnicy w dni u 21 VI 1983 roku wysłuchali homilii Ojca św. poświęconej praktykowaniu cnoty sprawiedliwości przez św. Jadwigę. Przypomnijmy sobie słowa naszego wielkiego Rodaka.
"Święci są ludźmi ośmiu błogosławieństw. Pragnęła i łaknęła sprawiedliwości Jadwiga Śląska, owa niewiasta dzielna (por. Prz 31, 10), jak o niej mówi pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii.
Pochodziła z Niemiec, z bawarskiego rodu hrabiowskiego Diessen-Andechs - stamtąd przybyła na ziemię piastowską i weszła w rodzinę piastowską jako małżonka Henryka, zwanego Brodatym. Znajdujemy się na przejściu od XII do XIII stulecia. Wszystko, co Księga Przysłów mówi o «niewieście dzielnej", należy odnieść do księżnej Jadwigi jako żony i matki. Z kolei zaś jako do wdowy, stąd też drugie czytanie liturgiczne mówi dzisiaj o wdowieństwie.
We wdowieństwie już odkryła, że poprzez powołanie małżeńskie i macierzyńskie. Chrystus przygotował ją do innego jeszcze powołania, przez które miała do końca wypełnić wolę Bożą, stając się przez całkowite i wyłączne oddanie Boskiemu Oblubieńcowi w przyjęciu stylu życia zakonnego siostrą i matką Chrystusa, stosownie do Jego własnych słów: «kto pełni wolę Bożą, ten mi jest bratem, siostrą i matką» (Mk 3, 35). Słowa te czytamy w dzisiejszej Ewangelii. Jadwiga Śląska wypełniła do końca wolę Bożą stając się w Duchu Świętym «siostrą i matką» samego Chrystusa. Wyraziła się w jej życiu jakby cała pełnia powołania chrześcijańskiego. Odczytała święta Jadwiga Ewangelię do końca i w całej jej życiodajnej prawdzie.
Nie ma w niej rozbieżności pomiędzy powołaniem wdowy-fundatorki klasztoru w Trzebnicy a powołaniem żony-matki w piastowskim domu Henryków. Jedno przyszło po drugim, a równocześnie jedno było głęboko zakorzenione w drugim. Jadwiga od początku żyła dla Boga, żyła miłością Boga nade wszystko tak, jak głosi pierwsze przykazanie Ewangelii. Tak żyła w małżeństwie jako żona i matka. A kiedy owdowiała, z łatwością dostrzegła, że ta miłość Boga nade wszystko może stać się teraz miłością wyłączną Boskiego Oblubieńca. I poszła za tym powołaniem.
Trzeba, abyście Wy, którzy znaleźliście się tu na Dolnym Śląsku, którzyście się tu urodzili i wyrośli, na śladach Waszej wielkiej Patronki, matki Piastów, odczytywali niejako na jej kolanach. Ewangelię, tak jak odczytywały jej rodzone dzieci, tak jak odczytywał książę Henryk Pobożny, bohater spod Legnicy, abyście w ten sposób umacniali w sobie najgłębsze podstawy ludzkiej i chrześcijańskiej moralności, która jest zarazem fundamentem kultury narodu i warunkiem jego rozwoju" .
Litania do św. Jadwigi

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Boże, który św. Jadwigę nauczyłeś miłości do
'każdego człowieka i uczyniłeś ją krzewicielką wiary, dozwól, prosimy, abyśmy za jej przykładem i wstawiennictwem zwyciężali wszystkie przeszkody w Twej służbie i usiłowali innych przyprowadzić do Ciebie. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W.: Amen.

DZIEŃ ÓSMY CNOTA MĘSTWA 
Męstwo jest cnotą moralną, która zapewnia wytrwałość w trudnościach i stałość w dążeniu do dobra. Umacnia decyzję opierania się pokusom i przezwyciężania przeszkód w życiu moralnym. Cnota męstwa uzdalnia do przezwyciężania strachu, nawet strachu przed śmiercią, do stawienia czoła próbom i prześladowaniom. Uzdalnia nawet do wyrzeczenia i do ofiary z życia w obronie słusznej sprawy.„Pan, moja moc i pieśń" (Ps 118, 14).
Samodzielność i konsekwencja w postępowaniu św. Jadwigi 
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę:
Jam zwyciężył świat!" (J 16, 33), powiedział Pan Jezus.
Czytamy o tym w jej życiorysie: "W czasach smutnych odznaczała się męską silną odwagą i umiała zachować pogodne oblicze. Czynnie udowodniła, że każdą trudność można przezwyciężyć poprzez cierpliwość. Kiedy otrzymała wiadomość, że jej mąż książę Henryk ciężko ranny znajduje się w niewoli u księcia Konrada Mazowieckiego, wypowiedziała spokojnie i z łagodnością słowa:
"Spodziewam się, że Pan go wnet uwolni i da mu pełne zdrowie, lecząc jego rany". Tak się rzeczywiście stało. Prowadzone pertraktacje okazały się nieskuteczne. Aby nie dopuścić do zbrojnej walki, Jadwiga "sama osobiście stanęła przed tym, który trzymał jej męża w więzieniu. Kiedy tylko (Konrad) zobaczył Służebnicę Chrystusa, jej spojrzenie i twarz podobną do anioła, od razu wzruszył się i przeląkł. Wtedy zniknęła jego surowa nieugiętość, zawarł pokój i wypuścił księcia". Słusznie pisze autor jej żywota o poważaniu, jakim Jadwiga cieszyła się w świecie.
Cieszyła się również szacunkiem wśród swoich najbliższych. Dla bezpośredniego kontaktu z ludźmi Jadwiga nauczyła się języka polskiego. A musiała znać ten język wystarczająco dobrze, skoro osobiście odwiedzała ubogich w ich chatach wiejskich, pocieszała ich i przychodziła im z pomocą. Dla wszystkich, którzy u jej męża popadli w niełaskę, starała się zdobyć ponowne względy. Z płaczem rzucała się przed nim na kolana, upokarzała się i nie zrezygnowała ze swojej prośby, aż ją wysłuchał. Innym razem, gdy tego wymagała sprawa, umiała odważnie i z szacunkiem wystąpić przeciw swojemu mężowi, kiedy on osobistego nieprzyjaciela skazał na śmierć.
Litania do św. Jadwigi

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Święta Jadwigo, orędowniczko ludu śląskiego, niech Twoje ofiarne życie, pełne odwagi i głębo-. kiej wiary, będzie dla nas zachętą do ochotnego znoszenia trud6w życia codziennego. Byłaś dla ludu swojego matką i nauczycielką wiary, uproś nam u Boga cnotę męstwa, abyśmy za Twoim przykładem przeszli przez życie wszystkim dobrze czyniąc. Przez 'Chrystusa, Pana naszego.
w.: Amen.

DZIEŃ DZIEWIĄTY CNOTA UMIARKOWANIA 
U miarkowanie jest cnotą moralną, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych. Zapewnia panowanie woli nad popędami i utrzymuje pragnienia w granicach uczciwości. Osoba umiarkowana kieruje do dobra swoje pożądania zmysłowe, zachowuje zdrową dyskrecję i "nie daje się uwieść ... by iść za zachciankami swego serca" (Syr 5, 2). Umiarkowanie jest często wychwalane w Starym Testamencie: "Nie idź za twymi namiętnościami: powstrzymaj się od pożądań!" (Syr 18, 30). W Nowym Testamencie jest ono nazywane "skromnością" lub "prostotą". Powinniśmy żyć na tym świecie "rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie" ,(Tt 2, 12).
Asceza i pokuta w życiu św. Jadwigi 
W pracy nad sobą Księżna Jadwiga z wysiłkiem walczyła o przezwyciężenie w sobie odruchów dumy i pychy, tak mocno związanych z jej pochodzeniem i piastowanym stanowiskiem. Za przykładem wielu świętych Jadwiga prowadziła bardzo surowe, pokutnicze życie. W zachowaniu postów była dla siebie wymagająca, tak iż współcześni dziwili się, że nie umarła z głodu. Miała też swoje zwyczaje mniej zrozumiałe dla dzisiejszego człowieka. Żywot najczęściej wymienia: chodzenie boso, biczowanie i noszenie włosiennic.
Najlepiej pod tym względem znała ją jej synowa księżna Anna, żona Henryka II Pobożnego. "Chociaż znam życie wielu świętych - zeznaje ona - nie znam takiej surowości, która byłaby większa lub podobna". Najbliżsi prosili ją, aby złagodziła tę surowość, zwłaszcza że wskutek surowego życia chorowała, i to często. Prosili ją, aby nieco złagodziła surowy tryb życia.
Dlaczego się tak umartwiała? Podejmowała dobrowolne umartwienia i wyrzeczenia w duchu pokuty za innych - z miłości do ludzi, a zwłaszcza do swoich najbliższych. Mimo pokutniczego stylu życia była zawsze pogodna, gotowa do ofiary. Przy tym potrafiła posłużyć się bardzo różnymi sposobami, aby mieć okazję do umartwienia lub upokorzenia. Przykładowo: "Ponieważ chciała spożywać te same pokarmy, które jedli biedni, wynajęła sobie dwie biedne kobiety, które każdego tygodnia na zmianę przychodziły do furty klasztornej w Lubiążu (cystersi) i stamtąd przynosiły jej, jako bardzo smaczne jedzenie, wszystko co im dano w konwencie z chleba i sera". Autor jej życiorysu wskazuje tym opisem na pokorę Jadwigi. Cnotę tę najbardziej ukochała.
Wezwania do św. Jadwigi 

Modlitwa 
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Święta Jadwigo, orędowniczko nasza, niech Twoje ofiarne życie, wypełnione dobrowolnymi wyrzeczeniami, będzie dla nas zachętą do ochotnego znoszenia trudów życia i szukania Boga w sercach cierpiących ludzi. Byłaś dla ludu swojego matką i nauczycielką wiary, uproś nam u Boga ofiarną miłość, abyśmy za Twoim przykładem przeszli przez życie wszystkim dobrze czyniąc. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W.: Amen.

Wezwania, modlitwy i litanie

Gorącą wiarą
Wezwania do św. Jadwigi I

K.:Gorącą wiarą życie twe znaczone,
W.: Święta Jadwigo.
K.: Patronko nasza, wiarę w nas umacniaj.
W.: Patronkonasza, wiarę w nas umacniaj

Gorącą wiarą
Wezwania do św. Jadwigi (II)

K.: Gorącą wiarą życie Twe znaczone
W.: Święta Jadwigo, Patronko nasza, wiarę w nas umacniaj!
K.: Głęboką ufność dusza Twa posiadła, święta Jadwigo!
W.: Patronko nasza, wzmacniaj w nas nadzieję!
K.: Ogniem miłości serce Twe płonęło, święta Jadwigo!
W.: Patronko nasza, miłość w nas rozpalaj!
K.: Siłą umartwień ciało ujarzmiłaś, święta Jadwigo!
W.: Patronko nasza, naucz nas pokuty!
K.: Ludziom służyłaś każdym swoim czynem, święta Jadwigo!
W.: Patronko nasza, pomóż służyć braciom!
K.: Umiałaś jednać braci powaśnionych, święta Jadwigo!
W: Patronko nasza, uproś dar pokoju!
K.: Już tu na ziemi słyniesz z wielu cudów, święta Jadwigo!
W.: Patronko nasza, ratuj nas w potrzebie!
K.: Kraj nasz czci Ciebie jako swoją Świętą, święta Jadwigo!
W.: Patronko nasza, módl się wciąż za nami!
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
K.: Módlmy się:
Święta Jadwigo, orędowniczko ludu śląskiego, niech Twoje ofiarne życie, pełne miłosierdzia i głębokiej wiary, będzie dla nas zachętą do ochotnego znoszenia trudów życia codziennego i szukania Boga w cierpieniach bliźnich. Byłaś dla ludu swojego matką i nauczycielką wiary - uproś nam u Boga ofiarną miłość, abyśmy za Twoim przykładem przeszli przez życie dobrze czyniąc, a nauczając bliźnich wiary, przyczynili się do wzrostu królestwa Bożego na ziemi. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W.: Amen.

Święta Jadwigo spójrz na lud

K.:W.: Święta Jadwigo spójrz na lud.
Przyjdź i błogosław nasz życia trud.
K.: Odblasku świętości i wiary.
W.: Racz pomóc Jadwigo nam.
Opoko zbawiennej nadziei
Zwierciadło prawdziwej miłości
W.: Święta Jadwigo spójrz na lud ...
K.: Żarliwa słuchaczko Chrystusa
Pokorna w swej służbie u Pana
Przykładzie miłości do Krzyża
W.: Święta Jadwigo spójrz na lud ...
K.: O dobra matuchno ubogich
Pociecho pomocy dla chorych
Ucieczko kłopotem dręczonych
W.: Święta Jadwigo spójrz na lud.: ,
K.: Wzorowa Ty matko w rodzinie
Patronko świętego małżeństwa
Usłużna swej ziemi władczyni.
W.: Święta Jadwigo spójrz na lud ...
K.: Ozdobo świętego Kościoła
Klejnocie naszego narodu
Patronko Twej śląskiej ziemicy
W.: Święta Jadwigo spójrz na lud ...

Litanie
Litania do św. Jadwigi (I)

Kyrie, elejson.
Chryste, elejson,
Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nasz,
Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Panno nad Pannami,
Święta Jadwigo, ozdobo Kościoła świętego, módl się za nami
Święta Jadwigo, patronko Śląska i Polski,
Święta Jadwigo, chwało stanu książęcego,
Święta Jadwigo, ogrodzie cnót chrześcijańskich,
Święta Jadwigo, wzorze świętości,
Święta Jadwigo, splendorze czystości,
Święta Jadwigo, zwierciadło pobożności,
Święta Jadwigo, przykładzie cierpliwości,
Święta Jadwigo, nauczycielko pokory,
Święta Jadwigo, służebnico Boża gardząca światem,
Święta Jadwigo, pociecho nasza,
Święta Jadwigo, matko ubogich,
Święta Jadwigo, wspomożycielko strapionych,
Święta Jadwigo; ucieczko opuszczonych,
Święta Jadwigo, troskliwa opiekunko podwładnych,
Święta Jadwigo, pocieszycielko wdów i sierot,
Święta Jadwigo, cudowna lekarko chorych,
Święta Jadwigo, wskrzeszenie umarłych,
Święta Jadwigo, przykładzie życia apostolskiego,
Święta Jadwigo, radości kapłanów,
Święta Jadwigo, pociecho zakonników,
Święta Jadwigo, wspomożycielko zakonów,
Święta Jadwigo, przykładzie chrześcijańskiej małżonki,
Święta Jadwigo, troskliwa wychowawczyni swoich dzieci i wnuków,
Święta Jadwigo, prorokini przyszłych wydarzeń,
Święta Jadwigo, orędowniczko pokoju,
Święta Jadwigo, patronko pojednania i współpracy między narodami,
Święta Jadwigo, patronko budowanych kościołów,
Święta Jadwigo, patronko dnia wyboru papieża Jana Pawła II, 

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. 

K.: Módl się za nami, święta Jadwigo,
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
Módlmy się:
Wszechmogący i miłosierny Boże, dzięki Twoim natchnieniom święta Jadwiga usilnie zabiegała o pokój i pełniła dzieła miłosierdzia, udziel nam swojej łaski, abyśmy za jej przykładem starali się o pokój i zgodę między ludźmi, i służyli Tobie
w cierpiących niedostatek. Przez Chrystusa Pana naszego.
W.: Amen.

Litania do św. Jadwigi (II)

Panie, zmiłuj się nad nami.
Chryste zmiłuj się nad nami.
Panie, zmiłuj się nad nami.
Chryste usłysz nas.
Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Panno nad Pannami,
Święta Jadwigo,
Księżno, wybrana przez Boga,
Miłościwa Matko całego Śląska,
Klejnocie naszej Ojczyzny,
Wzorze uczciwości,
Matko ubogich,
Pochodnio sprawiedliwości,
Skarbnico cnót Bożych,
Gorliwa naśladowniczko Chrystusa,
Opiekunko sierot,
Szlachetna perło wdów,
Przykładzie pokutujących,
Prorokini przyszłych wydarzeń,
Wskrzesicielko umarłych, módl się za nami.
Wspomożycielko wiernych, przybywających do Twego grobu,
Jezu, Oblubieńcze świętej Jadwigi, zmiłuj się nad nami
Przez jej święte cnoty,
Przez jej głęboką pokorę,
Przez jej małżeńską czystość,
Przez jej niezachwianą wiarę,
Przez jej dobre uczynki,
Przez jej miłość ku Tobie,
Przez jej miłość ku bliźnim,
Przez jej miłość, uzdrawiającą niemych, głuchych i niewidomych,
Przez jej miłość, leczącą wszelkie choroby i kalectwa ciała,
Przez jej miłość, uwalniającą opętanych od złego ducha, 

Boże, Ojcze Niebieski, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Panie.
Aby Twoje Święte Imię czczone było na całym świecie,
Aby Twoja Najświętsza Wola wypełniała się jak najdoskonalej tak w niebie, jak i na ziemi,
Abyś nam miejsce w Królestwie Niebieskim przygotować raczył, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Panie.
Abyś nas od pokus i źródeł szatana bronić i zachować raczył,
Abyś wszystkich wiernych w Trzebnicy i całym świecie zachować w swojej łasce raczył, Abyś za wstawiennictwem św. Jadwigi próśb naszych wysłuchać raczył. 

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami
K.: Módl się za nami, święta Jadwigo.
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się: 
Miłościwa Pani, Księżno wybrana przez Boga, święta Jadwigo, wstaw się za nami u Miłosiernego Ojca, aby uwolnił nas z niewoli grzechu i doprowadził nas do niebieskiej Ojczyzny. Niech nasze prośby złączone z twoimi zostaną wysłuchane przed tronem Majestatu Bożego. Spraw, święta Pani, abyśmy rozważając Twoje życie i naśladując Ciebie, mogli żyć pobożnie; a po śmierci cieszyć się szczęściem wiecznym. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Modlitwa błagalna (wersja krótsza) 
Święta Jadwigo, pozdrawiamy Cię jako przyjaciółkę Boga i chwalebną patronkę naszego kraju. Pozdrawiamy Cię również jako możną we wszystkich potrzebach wspomożycielkę i opiekunkę ubogich, smutnych, chorych i umierających. Jesteś skarbem i perłą Trzebnicy (naszej parafii, naszego miasta), ozdobą Śląska i całej Polski, zwierciadłem pokory i cierpliwości, przykładem miłości Boga i bliźniego.
Spojrzyj życzliwie na nas i oddal od nas wszystkie niebezpieczeństwa duszy i ciała. Bądź nam przewodniczką na drodze ku chrześcijańskiej doskonałości. Błagamy Cię gorąco, racz wyjednać u Boga wszystko, co jest nam potrzebne w tym życiu do osiągnięcia królestwa Bożego. Wesprzyj nasze prośby, które zanosimy do naszego Ojca ...
Święta Jadwigo, wspierając nasze prośby, racz nam wyjednać podobną uległość Woli Bożej, jakiej Ty byłaś przykładem. Uproś nam prawdziwą bojaźń Bożą i taką miłość, jakiej nasz Ojciec Niebieski od nas oczekuje.
Święta Jadwigo, bądź naszą opiekunką w każdym dniu i pospiesz nam ze szczególną pomocą w godzinie naszej śmierci. Amen. 

Modlitwa (wersja dłuższa) 
Święta Jadwigo, pozdrawiamy cię jako przyjaciółkę Boga i chwalebną patronkę naszego kraju. Pozdrawiamy Cię również jako hojną jałmużniczkę i opiekunkę ubogich, smutnych, chorych i umierających, możną we wszystkich potrzebach wspomożycielkę. Jesteś skarbem i perłą Trzebnicy (naszej parafii, naszego miasta), ozdobą Śląska i całej Polski, zwierciadłem pokory i cierpliwości, przykładem miłości Boga i bliźniego. Niech będzie błogosławiony po wszystkie czasy obfity strumień łask Bożych, który przepływając przez Twoje serce, tak wielkie i zadziwiające zrodził dla nieba zasługi. Przez te łaski i zasługi, błagamy Cię, matko opuszczonych i wspomożycielko strapionych, racz wesprzeć nasze prośby, abyśmy w potrzebach naszych zostali wysłuchani.
Spojrzyj życzliwie ku nam i oddal od nas wszystkie niebezpieczeństwa duszy i ciała. Bądź nam przewodniczką na drodze ku chrześcijańskiej doskonałości. Błagamy Cię gorąco, wspominając owo uroczyste przyrzeczenie, którego z Krzyża udzielił Ci sam Jezus Chrystus, że Twoje prośby będą wysłuchane, racz nam wyjednać u Boga wszystko, co jest nam potrzebne w tym życiu do osiągnięcia Królestwa Bożego. Wesprzyj swym szczególnym wstawiennictwem te oto nasze prośby ...
Święta Jadwigo, wspierając nasze prośby, racz nam wyjednać również podobną uległość Woli Bożej, jakiej Ty byłaś przykładem. Uproś nam prawdziwą bojaźń Bożą i taką miłość, jakiej nasz Ojciec niebieski od nas oczekuje.
Święta Jadwigo, bądź naszą opiekunką w każdym dniu i pospiesz nam ze szczególną pomocą w godzinie naszej śmierci. Amen.

Pieśń o Św. Jadwidze:

X.M.M.Mioduszewski

Melodyja jak wyżej (czyli: Śliczny kwiateczku anielskiej czystości)

Jadwigo święta z cnot swoich przesławna,
Ciebie ma we czci naród polski zdawna,
        I za patronkę przed Bogiem uznaje,
        Opiece twojej poleca swe kraje.
W małżeńskim stanie jaśniałaś cnotami,
Bóg cię obdarzył licznemi dziatkami:
        Przez powściągliwość co z mężem ślubujesz,
        Godny małżonkom przykład zostawujesz.
Fundujesz klasztor, zbierasz dziewic grono,
Mieścisz w nim córkę Bogu poświęconą,
        I sama biorąc sukienkę zakonną,
        Dajesz się Bogu na służbę dozgonną.
W modlitwach, postach byłaś ustawicznych,
Ubogim służąc w potrzebach ich licznych:
        Słynęłaś darem proroczym, cudami,
        Wstawiaj się prosim do Boga za nami.
Boże co w świętych przedstawiasz nam wzory,
Pogardy świata, głębokiej pokory:
        Spraw to abyśmy ich przykładem żyli,
Ciebie kochali a światem gardzili.

 

Święci w życiu Św. Jana Pawła II: św. Jadwiga Śląska

 

To, że ks. kard. Karol Wojtyła, zanim został wybrany na Papieża, często udawał się na Dolny Śląsk, jest faktem powszechnie znanym. Już jako biskup, wikariusz kapitulny archidiecezji krakowskiej, a potem jej arcybiskup brał udział w uroczystościach religijnych we Wrocławiu, ale nie tylko. Stamtąd lubił bowiem przybywać do sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Związek Jana Pawła II z tą świętą przypieczętowała data 16 października 1978 r., gdy św. Jadwiga stała się patronką dnia wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Postawa św. Jadwigi Śląskiej, pobożnej małżonki, matki kilkorga dzieci, a ostatecznie wdowy, jest dziś znakiem ewangelicznego sprzeciwu wobec wszelkiej próby degradacji życia małżeńskiego i rodzinnego. To także wzór władczyni kierującej się w rządzeniu ewangeliczną miłością.
Kroniki odnotowały, że po raz pierwszy ks. abp Karol Wojtyła gościł w sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy w dniach 29-31 sierpnia 1965 r., przy okazji udziału w obradach Komisji Duszpasterskiej Episkopatu Polski. W pierwszym dniu obrad przypadło mu celebrowanie uroczystej Mszy św., po której przemówił do wiernych, podkreślając swą radość płynącą z faktu, "że mógł celebrować Mszę w bazylice, w której znajduje się grób św. Jadwigi Śląskiej, imienniczki i patronki Jadwigi Krakowskiej".
Arcybiskupa krakowskiego nie zabrakło też w Trzebnicy 16 października 1966 r., podczas milenijnych uroczystości archidiecezji wrocławskiej. Jako kaznodzieja mówił wtedy o dwóch Jadwigach, które wpisały się w historię naszej Ojczyzny. Przy grobie św. Jadwigi Śląskiej był też w roku następnym, podczas obchodów 700-lecia jej kanonizacji. Kilka lat później, 16 października 1974 r., mówił o obu Jadwigach w Radio Vaticana, podkreślając związki królowej Jadwigi z jej patronką i przypominając, że na dzień swojej królewskiej koronacji wybrała ona dzień jej liturgicznego święta - 16 października 1384 roku.
O związkach Jana Pawła II ze św. Jadwigą Śląską (zm. 1243 r.) traktuje obszernie książka zmarłego w ubiegłym roku salwatorianina, ks. Antoniego Kiełbasy, długoletniego kustosza sanktuarium trzebnickiego. Nosi ona tytuł "Święta Jadwiga patronka dnia wyboru Jana Pawła II". Autor stwierdza słusznie, że nić łącząca śląską Jadwigę i życie Karola Wojtyły stała się nierozerwalna na zawsze od 16 października 1978 r., kiedy wyszedł on z konklawe jako Jan Paweł II. Zapewne podczas żadnej z wizyt u grobu świętej jego osoba nie była tak bardzo otoczona modlitwą wiernych przy tymże grobie, jak owego pamiętnego dnia.

Pełnia powołania chrześcijańskiego
Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II był świadomy, że został Papieżem w rocznicę koronacji królowej Jadwigi, którą potem mógł z potrzeby serca kanonizować, ale nie zapomniał też nigdy o tym, że patronką dnia jego wyboru była św. Jadwiga Śląska. Sam zresztą wielokrotnie to podkreślał: "W pamiętnym dniu 16 października zostałem wezwany na Urząd Najwyższego Pasterza w Kościele. A wydarzyło się to nie przez jakiś ślepy traf właśnie w tym dniu, w którym umiłowani Rodacy moi, zwłaszcza ci z Dolnego Śląska i Opolszczyzny oraz inni przebywający w Trzebnicy na uroczystościach ku czci św. Jadwigi modlili się o szczęśliwy wybór Papieża" (16.10.1979 r.).
Już w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Polski, 5 czerwca 1979 r., przemawiając na Jasnej Górze do mieszkańców Dolnego Śląska i ofiarując do sanktuarium trzebnickiego świecę paschalną i kielich mszalny, Ojciec Święty przypomniał życiową misję i świętość "tej dzielnej niewiasty (...), która objawiła się w dziejach naszej Ojczyzny, a pośrednio i całej Europy XIII stulecia, (...) wspominając szczególnie to wydarzenie, którego bohaterem był jej syn, książę Henryk Pobożny. To on stawił skuteczny opór najazdowi Tatarów, który w roku 1241 przeszedł przez Polskę ze Wschodu, z Azji, i zatrzymał się dopiero na Śląsku, pod Legnicą. Wprawdzie Henryk Pobożny poległ w tym śmiertelnym boju, jednakże Tatarzy byli zmuszeni wycofać się - i nigdy już tak daleko ku Zachodowi nie zapuścili swoich zagonów. Za bohaterskim synem stała jego matka, która dodawała mu odwagi i polecała jego bój pod Legnicą Chrystusowi ukrzyżowanemu. Jej serce zapłaciło śmiercią syna za pokój i bezpieczeństwo ziem jej poddanych, a także ziem sąsiednich i całej Europy". Papież przypomniał nadto, że św. Jadwiga, jako wdowa, długie lata swego życia poświęciła wyłącznie Bogu, wstępując do ufundowanego przez siebie opactwa w Trzebnicy, gdzie dokończyła świątobliwego żywota roku 1243. Świętą Jadwigę Śląską Jan Paweł II wspominał w swym nauczaniu bardzo wiele razy. Najobszerniej mówił jednak o niej we Wrocławiu, 21 czerwca 1983 roku. Zapraszał do "patrzenia w jej stronę, aby widzieć w niej wielkie światło, które rozświeca sprawy ludzkie na ziemi" i stwierdził, że w życiu świętej "wyraziła się jakby cała pełnia powołania chrześcijańskiego", gdyż "nie ma w niej rozbieżności pomiędzy powołaniem wdowy-fundatorki a powołaniem żony-matki". Zachęcał więc wszystkich do "odczytywania Ewangelii niejako na kolanach św. Jadwigi (...), umacniając w ten sposób najgłębsze podstawy chrześcijańskiej moralności".

Umiłowanie Boga i Ojczyzny
Orędzie św. Jadwigi Śląskiej, które płynie do nas z nauczania Jana Pawła II o tej patronce dnia jego wyboru na stolicę św. Piotra, dotyczy przede wszystkim życia rodzinnego i małżeńskiego, praworządności i dobrych obyczajów, a wszystko to w miłowaniu Boga i Ojczyzny, jak czyniono w piastowskim domu świętej. Nie wolno zapomnieć, że św. Jadwiga była pobożną małżonką, matką kilkorga dzieci, a następnie przez długie lata wdową. Była władczynią kierującą się ewangeliczną miłością: nie pozwalała uciskać poddanych, wspomagała biednych, zorganizowała szpital dla chorych i cierpiących. Słowem - jak życzył Jan Paweł II - "wedle jej wzoru, na przykazaniu miłości powinno się opierać nasze życie osobiste, rodzinne i społeczne". Czy postać tej świętej nie jest jak znak ewangelicznego sprzeciwu dla tych wszystkich, którzy chcą oddzielać swoją wiarę od zaangażowania w życiu społeczno-politycznym?
W wirze dzisiejszego świata, zalewie liberalizmu, permisywizmu, pornografii, oportunizmu, prowadzących wielu Polaków do zagubienia, indyferentyzmu, konsumpcjonizmu i znieczulicy społecznej, innych zaś do skrajnego ubóstwa, ta nadprzyrodzona i ewangeliczna motywacja i przykład życia, jakie oferuje św. Jadwiga i przypomina Jan Paweł II, jawią się nader aktualne i opatrznościowe. W dobie kryzysu życia rodzinnego, plagi rozwodów, skazywania dzieci na wychowywanie w placówkach opiekuńczych, w epoce, w której parlamenty wielu krajów pozwalają na zawieranie związków homoseksualnych i zezwalają im nawet na adoptowanie dzieci, orędzie św. Jadwigi staje się ewangelicznym znakiem sprzeciwu, którego tak bardzo potrzebują nasze zeświecczone czasy.

o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD

 

 

 

Żywot Św. Jadwigi

 

ŻYWOTY Ś W I Ę T Y C H

 PATRONÓW POLSKICH

  X. PIOTR PĘKALSKI

 ŚW. TEOLOGII DOKTOR, KANONIK STRÓŻ ŚW. GROBU CHRYSTUSOWEGO

 Na dzień 15 października

 ŻYWOT ŚWIĘTEJ JADWIGI

 KSIĘŻNEJ ŚLĄSKIEJ I POLSKIEJ

 zebrany z rękopisu z XIV-go stulecia, który się dostał z biblioteki klasztoru trzebnickiego do księgozbioru katedry wrocławskiej, a w r. 1839 przez STENCLA został wydany. 

    Jadwiga, ta piękna latorośl ze szczepu Bertolda wyrosła, rozwinęła się, zakwitła i obfity przyniosła owoc cnót i pobożności w winnicy Chrystusowej, na śląskiej ziemi. Urodziła się ona w r. 1166, z ojca Bertolda, księcia morawskiego, margrabiego badeńskiego, hrabiego na Tyrolu; z matki Agnieszki, córki margrabiego zarazem hrabiego Rochleta Dedona, który ze krwi Karola Wielkiego pochodził; jako nieodrodna latorośl, nasiąkła sokiem bogobojności domu Bertolda. Rosła Jadwiga na pociechę rodziców swoich, rokując im piękne nadzieje mądrości i cnoty; a gdy się w niej władze umysłowe rozwijać zaczęły, wyjawiała nieraz tak roztropne swe zdania, jak w dorosłym wieku; uczono ją czytać, pisać i pierwszych zasad wiary chrześcijańskiej. Troskliwi rodzice obmyślali dla niej cnotliwych wychowawców, wszakże oprócz starannie udzielanego jej wychowania, Duch Boży tak skutecznie owionął jej serce szczególną dobrocią, i przezornym grzechu unikaniem, że czystą duszę swoją zachowała od wszelkich zabaw, za którymi się inne dzieci płocho ubiegają. Potem wyprawiona została do klasztoru kicyngskiego (a), panien Benedyktynek we Frankonii, by tam, w tym słynnym podówczas klasztorze ćwiczyła się w naukach umysł człowieka zdobiących. Pochopna do nauk Jadwiga, ucząc się ochoczo, przewyższała w naukach swe rówiennice, z pociechą dla swych rodziców, i wielkim dla siebie pożytkiem; a nawykła w domu do modlitwy, i przy szkolnej pracy nią się ukrzepiała. Bertold i Agnieszka, rodzice Jadwigi, mieli czterech synów i cztery córki; najstarszy syn Bertold był arcybiskupem i patriarchą akwilejskim, drugi Ekeber, biskupem badenbiskim; ostatni dwaj, Otto i Henryk, po zgonie ojca na Państwo jeden po drugim wstąpili. Pierwsza córka Agnieszka zaślubiona została z Filipem królem francuskim; druga Gertruda połączona małżeństwem z Andrzejem królem węgierskim, z niej urodziła się św. Elżbieta landgrafka Turyngii; trzecia Matylda była ksienią pp. Benedyktynek, klasztoru kicyngskiego we Frankonii; najmłodsza Jadwiga, dwunastoletnia panienka, rzadką urodą i pięknymi serca przymioty w domu swych rodziców jaśniejąc, znęcała do siebie wielu zacnego rodu młodzieńców. Henryk Brodaty, książę śląski i polski, starał się u księcia Bertolda o rękę cnotliwej i pięknie wykształconej księżniczki. Roztropna Jadwiga, wysoko ceniąc wolę swych rodziców, a nade wszystko niebios rozporządzenie, zezwoliła na związki małżeńskie. W stanie małżeńskim skrzętnie chowała naukę św. Pawła apostoła, który upomina niewiasty w przestrzeganiu czystości małżeńskiej. Wszakże Jadwiga, jako szczep wsadzony w winnicy Zbawiciela, zakwitła i piękny wydała owoc małżeństwa; powiła bowiem mężowi swemu trzech synów: Bolesława, Konrada i Henryka, jako też trzy córki: Agnieszkę, Zofię i Gertrudę; odtąd atoli zawrzała gorącym pragnieniem podobania się Bogu, ograniczyła się zatem w stanie małżeńskim, za zezwoleniem męża swojego; a tak Henryk i Jadwiga, za natchnieniem Bożym jednomyślnie i uroczyście poślubili wobec biskupa, że się zupełnie powściągną od powinności małżeńskiej, a natomiast ścisłe przestrzegać będą czystości, którą też aż do zgonu przez lat 28 nienaruszenie zachowali. - W długiej tych lat przewłoce starała się Jadwiga o to przezornie, by jej czystość, którą z jawnych znamion zacne osoby wysoko w niej ceniły, przez ludzi nieprawych, co z najmniejszego pozoru biorą powód czernienia swych bliźnich, nie była żądłem obmowy dotykana; starannie więc chroniła się, sam na sam, z mężem swym rozmowy, i nigdy nie szła do niego, jedynie w ważnej i pobożnej sprawie osób, bądź zakonnych, bądź też uciśnionego biedactwa. Ale w tych nawet wypadkach, nie sama z nim rozmawiała i nie na ustroniu, ale publicznie, w przytomności kilku poważnych mężów. Podczas jego choroby odwiedzała go z Anną swą synową (1) lub z innymi zacnego urodzenia niewiastami.

 Starała się ta służebnica Chrystusowa troskliwie o to, by nie tylko przed obliczem Bożym, ale też przed ludzkimi oczyma wiodła skromne i cnotliwe życie swoje; wybierała zatem do służby swego dworu uczciwych dworzan, a zwłaszcza do swych posług pobożne i pięknych obyczajów niewiasty i dziewice. Nie zcierpiała na swym dworze żadnego obmówcy, którym Bóg pogardza, a który wielką czyni krzywdę sławie bliźniego; nie śmiał jej zajrzeć w oczy żaden poniewierca św. religii; nie popisał się przed nią nikt z bluźnierczym dowcipem trefnisia, i nie przegryzł szyderskim wyrazem tego, czego nie rozumiał; ale z całą mądrością swoją spłonął przed nią, jak słoma od ognia. Uznawała ona to za wielką u Boga zasługę, kiedy człowiek ciała ułomnością obarczony, a wyższy nad skłonność swoją, sposobem niebian w nieskażonej niewinności wiedzie żywot, który ona od lat najmłodszych wysoko ceniąc, przez swą rozmowę i żywy przykład zachęcała do dziewiczej niewinności, ile tylko mogła do jej zamiłowania nakłonić osób. Przeto na żądanie Jadwigi, książę Henryk, jej mąż, wystawił w roku 1202 obszerny i wspaniały klasztor w Trzebnicy dla panien Cystersek. Do niego zatem zgromadziła niemały poczet niewiast i dziewic poświęcających się służbie Bożej, z zachowaniem czystości serca i ciała swojego. Poświęciła też Bogu najmłodszą córkę swoją Gertrudę, która w dostojności ksieni, w tym klasztorze pobożnością i cnotą całemu przewodziła zgromadzeniu. Przygarnione pod swoją opiekę, równie szlacheckiego rodu dziewice, jak pospolitego stanu ubogie sieroty: Jadwiga jedne z nich ogniem miłości Bożej do zakonu zagrzewała, drugie zaś według ich własnego życzenia, do stanu małżeńskiego wyposażała, by pierwsze wiernie Chrystusowi służąc, stokrotną: drugie trzydziestą w Ewangelii zaręczoną nagrodę u Niego wysłużyły. Miała Jadwiga i przy boku swym niektóre pobożne wdowy; te dniem i nocą w postach i gorących modłach służąc Zbawicielowi, owoc sześćdziesiąty przynosiły (2). Jaśniejące dobrocią i miłosierdziem cnoty Jadwigi wysoko cenili i wysławiali wszyscy po całym Śląsku i Polsce, nie tylko ludzie ubodzy, ale też rodu szlacheckiego mieszkańcy. Ale świętobliwa ta księżna, pragnąc w pokorze naśladować Zbawiciela, a zachować podaną przez św. Pawła apostoła dla niewiast naukę: oddaliła od siebie wszelką próżność strojów niewieścich, nie miała żadnego upodobania w szatach złotem lśniących się, ni w kosztownych kamieniach, co niektóre niewiasty wysoko cenią; ale natomiast zdobiła umysł i duszę swoją cnotliwymi obyczajami i bogobojną rozmową, a ukrzepiała ją postem i ufną w Bogu modlitwą. A kiedy podczas jakiej kościelnej lub dworskiej uroczystości wymagała potrzeba, by według książęcego stanu swojego przywdziała na siebie szatę okazałą, wtedy nawet nie wypuszczała z pamięci ujmującej serca prostoty i głębokiej pokory. Lecz od owego czasu, w którym pobożne to stadło zawiązało pomiędzy sobą ślub ścisłej czystości, Jadwiga już nigdy nie wdziała na siebie bogatej szaty kolorowej, ale używała odzieży z sukna szarego, lub czarnego kamlotu. Atoli wszystkie te pobożne i pełne dobroci czyny, jeszcze nie zaspokoiły całego umysłu Jadwigi; serce jej zawrzało pragnieniem wzniesienia się na wyższy stopień pobożności i głębokiej pokory; opuściwszy zatem pałac książęcy, wyszła z szumnego świata, i za zezwoleniem żyjącego jeszcze męża swojego, z małą służebnic liczbą schroniła się do trzebnickiego klasztoru, panien Cystersek, na gorętszą służbę Bożą. Wprawdzie oblekła się w habit zakonny, ale nie związała swej woli ślubami tego zakonu, zwłaszcza ubóstwem i ścisłym posłuszeństwem, by jej dobroć na biednych żebraków wylana nie została ograniczoną we wspieraniu nędzarzów. Gertruda jej córka, Bogu poświęcona dziewica, usilnie zachęcała ją po zgonie jej męża, a ojca swojego, by uczyniła śluby zakonne; ale na to odpowiedziała Jadwiga: alboż to nie wiesz, córko kochana, jak wielką człowiekowi przynosi korzyść na zarobek wiecznego zbawienia, rozdawanie jałmużny pomiędzy ubogich? Nie przeto dała swej córce tę odpowiedź, jakoby nie była wiedziała o wielkiej zasłudze ubóstwa i posłuszeństwa, ale będąc fundatorką tego klasztoru, chciała być dłużej jego opiekunką, a dla ubogich matką i pocieszeniem. A chociaż nie wykonała ślubów zakonnych, mieszkając w tym klasztorze, to jednak ściślej chowała milczenie i ostrzejszy wiodła żywot od drugich zakonnic, ślubami związanych. Owioniona duchem głębokiej pokory, często mawiała, że jej schodzi na wielu dobrych uczynkach do świętobliwego żywota, że jest grzeszną istotą, chociaż cnotliwymi czyny i modlitwą zagrzewała serca drugich do życia świętobliwego; a wysoko ceniąc w innych prawdziwą pobożność, skrzętnie starała się przejąć ich dobre sprawy. Tak była głęboko pokorną Jadwiga, że nawet miejsca i podłogi, na których zakonnice w chórze modląc się stały, z uszanowaniem całowała; a gdy się te Bogu poślubione dziewice w obiadową godzinę do refektarza zgromadziły, ona tymczasem w chórze dyscypliny i rózgi, którymi się biczowały, nabożnie całując, mówiła, że to są drogocenne narzędzia, którymi oblubienice Chrystusa swe ciało chłostają. Bóg też korne jej serce niewymowną swej łaski napełniał pociechą; bo gdy pewnego dnia jedna z zakonnic klasztoru trzebnickiego, chcąc osobiście przekonać się, jakim sposobem pobożna księżna modli się samotna w kościele, owa zakonnica wszedłszy tajemnie do chóru ukryła się w zakąciu, ujrzała, że Jadwiga na klęczkach z uszanowaniem całowała miejsca, na których zakonnice stojąc lub siedząc modliły się; potem zaś szła przed ołtarz Najświętszej Panny, krzyżem padła na posadzkę i Stwórcy swojemu dzięki czyniła; gdy według swego zwyczaju dość długo trwała na modlitwie, wtedy wizerunek ukrzyżowanego Zbawiciela w wielkości człowieka, nad obrazem Najświętszej Panny umieszczony, ściągnął z krzyża prawą rękę i nią błogosławiąc Jadwigę, wyraźnym głosem do niej przemówił: "Wysłuchana jest modlitwa twoja, czego żądasz, uprosisz" (3).

 Pobożna ta księżna, naśladując ukorzonego Chrystusa w obmywaniu nóg ubogim uczniom swoim, bardzo często uklęknąwszy z miednicą u nóg przywołanych żebraków, ich stopy obmywała, a ręcznikiem obtarte czule ręce i nogi ich całując, jałmużną opatrzonych z radością do własnych odprawiała mieszkań. Podobnie w Wielki Czwartek trędowatym czyniła, nowymi opatrując ich sukniami. Brała ona codziennie do swego stołu ubogie, kaleki i biedaków, i wprzód onym swymi rękoma podawała potrawy, nim sama do stołu usiadła, a usiadłszy pomiędzy nimi, najułomniejszemu z nich podała szklankę z przygotowanym dla siebie napojem. Na tak wysokim stopniu pokory i umartwienia stanęła Jadwiga, że nawet ostatkiem pokarmów ze stołu zakonnic i zakonników pozostałych, potrzebną siłę życia swojego ukrzepiała. Szczególna cierpliwość, nieodstępna towarzyszka prawdziwej pokory, była zdobnym serca Jadwigi przymiotem, nigdy nie widziano jej oblicza gniewem uniesionego; nikomu w przykrych wyrazach nie dała odpowiedzi, ale z każdym łagodnie i słodko rozmawiając, każdy też wyraz w religijnej i dojrzałej rozwadze z jej ust wychodził. A jeżeli ją ktokolwiek, bądź słowem nieostrożnie wyrzeczonym, bądź czynem szkodliwym zasmucił, z ujmującą uprzejmością usłyszał od niej odpowiedź: "Czemuś to uczynił, niech ci Bóg przebaczy". Zdarzyło się, że gdy jeden z dworzan jej komnaty, imieniem Chwalisław, przez zaniedbany dozór zagubił trzy srebrne puchary, te pełne dobroci usłyszał z jej ust wyrazy: "Idź i szukaj skrzętniej, a może wynajdziesz przez niedopilnowanie zagubione puchary!". Kiedy w roku 1227 doszła ją smutna wiadomość o bardzo zranionym jej mężu przez zdradliwy napad Pomorzan w Gonzawie, za sprawą Swantopełki, rządcy Pomorzan (w którym to wypadku godzien historycznego wspomnienia żołnierz, Peregryn, z Wizenburga, własnego życia utratą od śmierci ocalił Henryka Brodatego), ona spokojnym umysłem z wielką łagodnością odpowiedziała: "Mam w Bogu nadzieję, że rychło rany jego wyleczyć raczy!". A kiedy w tym samym napadzie Swantopełk zabił swego monarchę, Leszka Białego, Grzymisława po nim wdowa w roku 1228 uczyniła Henryka Brodatego opiekunem dwojga małych swych dzieci: Bolesława i Salomei, i księstwo małej Polski pod zarząd jego oddała; do którego gdy wdzierał się Konrad książę mazowiecki, stąd więc pomiędzy Henrykiem a Konradem wywiązała się krwawa wojna, w której Konrad z wojskiem swym pod miasteczkiem Skałą, blisko Krakowa, został porażony, i syna swego Przemysława utracił, a blisko wsi Wrocieryża pod Pińczowem zaledwie do lasu się schronił, a nie mogąc w wojnie pokonać Henryka, udał się do podstępu, przez podarki bowiem i obietnice ujął sobie niektórych panów krakowskich. Książę Henryk po odniesionym zwycięstwie na nieprzyjacielu, odesłał syna swego Henryka z wojskiem do Śląska. O tym odesłaniu wojska krakowscy panowie zawiadomiwszy Konrada, zdradzili Henryka, i gdy pobożny ten książę słuchał Mszy św. w kościele we wsi Spytkowicach, wpadł niespodzianie Konrad do Spytkowic, wziął Henryka w kościele do niewoli i osadził go w płockim zamku. Skoro się Jadwiga dowiedziała o smutnym męża swego wypadku, z umysłem spokojnym rzekła: "Bóg miłosierny, w którym mąż mój całą położył ufność, wkrótce go wybawi". Kiedy się Konrad upierał, żadnych nie przyjmując układów, i nie chciał wypuścić Henryka z niewoli, a Henryk syn Jadwigi zebrawszy liczną siłę zbrojną, umyślił ojca swego orężem z niewoli wyswobodzić: Jadwiga bardzo zasmucona przyszłym krwi bratniej rozlewem, i zniszczeniem narodu polskiego, ona sama siebie na rozejmcę tego zajścia krwawego stawiła. Pojechała do nieubłaganego dotąd Konrada, który za pierwszym na nią spojrzeniem wzdrygnął się, jakby posłannicy Bożej; zawarł z nią sojusz, męża jej z niewoli wypuścił, i wszedł w bliskie z jej rodziną związki. Gdy książę Henryk jej mąż w roku 1238 dokonał żywota, a zakonnice klasztoru trzebnickiego ciężkim smutkiem ściśnięte, rzewne łzy roniły nad nieodwetowaną stratą swego fundatora, dobroczyńcy i opiekuna, i gorzkiego żalu ukoić nie mogły: wtedy Jadwiga ani jednej łzy nie uroniwszy, ale spokojnym i męskim sercem upominając je, powiedziała im: "Nie przystoją wam, zwłaszcza służebnicom Bożym, te nieukojone łzy, siostry kochane, skoro Stwórca tak chce, mimo smutku naszego, uczynić ze swym stworzeniem, jak się najwyższej woli Jego podoba, to owszem z niecofnionym Jego względem rodzaju ludzkiego rozporządzeniem zgadzać się mamy, jesteśmy albowiem Jego potęgi utworem". Nie przeto cieszyła je ta św. księżna, iżby rada była śmierci męża swojego, którego kochała jak cnotliwego i wielce pobożnego człowieka, ale się w niczym nie chciała woli Bożej sprzeciwiać, i owszem, w nacisku swego strapienia chciała dać statecznego umysłu i cierpliwości dowody. Podobnie ona uczyniła, dowiedziawszy się, że Henryk II jej syn poległ na wojnie z Tatarami, walcząc w obronie ojczyzny i wiary św., i wtedy Jadwiga nie wynurzyła żadnej z serca swojego boleści, lecz natomiast ciesząc niezmiernie rozrzewnioną córkę swą Gertrudę, ksienię klasztoru trzebnickiego, i Annę synową swoją, a żonę poległego Henryka, które od wielkiego płaczu w omdlenie wpadały, powiedziała im: "Taka jest wola Najwyższego, a co się Jemu podoba, to i nam podobać się ma". I czyniła dzięki Panu Bogu za to, że jej dał takiego syna, który w swym życiu nie tylko czynem, ale nawet słowem nigdy jej nie obraził, i za wiarę św. poniósł śmierć męczeńską.

 Obok pięknych cnót cierpliwości, pokory i serca dobroci, Jadwiga przezornie ścisłym zachowaniem postu stłumiała iskrę żądzy zmysłowej, tlejącą w ciele każdego prawie człowieka; przez czterdzieści lat nie jadła żadnych mięsnych potraw; i gdy z mężem społem mieszkała, podczas obiadu mieszając widelcem na talerzu mięsne potrawy, w mniemaniu, że je będzie pożywała, zupełnie się od nich powściągała. Kiedy ta wstrzemięźliwość tak zachwiała jej zdrowiem, że ją do choroby przywiodła, a Wilhelm, biskup, poseł papieski, pod posłuszeństwem kazał jej w słabości jeść mięsne potrawy, Jadwiga przekładając posłuszeństwo nad religijne martwienie ciała swojego, zażywała nieco potraw nakazanych, mówiła jednak, że te potrawy bardziej dręczą jej umysł, niźli ciało ukrzepiają. Wyższym światłem rozumu od Boga objaśniona, pojęła ona tę prawdę, że wielkie nawet cnoty nie będą Bogu miłe, jeśli solą roztropności i rozsądku nie są zaprawione; w ten przeto sposób swe posty w ciągu tygodnia urządziła: w niedzielę, we wtorek i we czwartek jadła ryby i potrawy z nabiałem; w poniedziałek i w sobotę zasilała się samymi leguminami; we środę zaś i w piątek jadła chleb suchy i wody się napiła. Skoro gruntowniej w służbie Bożej umocniła ducha swojego, same codziennie jadała leguminy, i przegotowaną pijała wodę; a w święta uroczyste, za nakazem biskupa i swego spowiednika, ryby i nabiałem przyprawione leguminy były jej pokarmem. W każdą zaś wigilię i podczas adwentu i wielkiego postu, zaspokajała się trzema kawałkami chleba i trochą wody; przy tym dyscypliną i rózgami srogo swoje chłostała ciało. Ale jeszcze za życia Henryka, jej męża, kiedy w pałacu z nim mieszkała, doniosła mu jej służąca, że księżna zamiast wina u stołu, wodę pije, a stąd pewnie pochodzi owa słabość, której często ulega; książę zasmucony tym doniesieniem o nadzwyczajnym powściąganiu jej żywota, chcąc się o tym przekonać, wszedł pewnego dnia nagle i niespodzianie do jej mieszkania gdy obiad jadła, i skosztował napoju w pucharze przed nią stojącym, wodą napełnionym; atoli z wielkim podziwem uczuł smak i zapach przedniego wina; obruszył się na donosicielkę i rzekł: zasłużyłaś, by ci oczy wyłupić za kłamstwo, nie wiedział bowiem wcale, że Bóg cudownie zamienił wodę w wino dla świętobliwych zasług Jadwigi; ale i ów sługa, który nalał wody do puchara, kosztując, z wielkim zdumieniem uczuł smak wina. Temu zdarzeniu była obecna wielce pobożna Adelajda, wdowa z Janowic, która też do grobów śś. apostołów Piotra i Pawła pielgrzymkę odbyła. Ale idźmy dalej za śladem ścisłego żywota tej miłośnicy Chrystusowej. Tak letnią jak zimową porą podczas ostrych mrozów dokuczających nawet dobrze odzianym osobom, ona jedną suknią i płaszczem odziawszy postem wynędzniałe ciało swoje, boso do kościołów chodziła; wrzące bowiem miłością Bożą jej serce nie czuło zimna zewnętrznego. A gdy pewnego dnia służąca stojąc przy niej w kościele, dokuczliwym ściśnięta mrozem, odważyła się powiedzieć Jadwidze, że dłużej tak wielkiego zimna znieść nie może: księżna kazała jej stanąć na tym miejscu, na którym ona boso stała; uczyniwszy to owa służąca, od razu dziwnym ciepłem została rozgrzana. Prawie zawsze Jadwiga boso chodziła, wtedy tylko wdziewając obuwie, kiedy znamienitym osobom ukazać się miała. Taiła ona przed ludzkim okiem martwienie swego ciała, wdziewała wprawdzie trzewiki idąc do świątyni, ale wszedłszy do niej zdjęła z nóg obuwie trzymając je pod pachą, a tak boso na posadzce stojąc, modliła się w porze zimowej; stąd więc porobiły się w jej nogach wielkie rozpadliny, że się z nich krew sączyła. Spowiednicy upominali ją, by nosiła trzewiki, a Gunter opat, jej spowiednik, dał jej nowe trzewiki, i kazał by je z posłuszeństwa nosiła; lecz ona przyjąwszy pokornie nakaz, nie na nogach, ale pod pachą je nosiła; a gdy księżna Anna, jej synowa, w rok potem zawiadomiła opata, że tego księżna nie dopełnia, opat upomniał ją o nieposłuszeństwo; na co ona kornymi odpowiedziała usty: "Ojcze, dopełniłam posłuszeństwa, nosiłam je często", i ukazała mu to samo nieużywane obuwie. Nosiła na gołym swym ciele tkankę z włosia końskiego, do rękawów jej przyszyła zarękawki z sukna białego, okrywając powierzchnią szatą twardą tą sukienkę, biodra swoje ściskała paskiem takoż z końskiego włosia zrobionym, a węzełki na nim nawiązane kaleczyły jej ciało. Księżna Anna prosiła ojca Herberda, jej spowiednika, by zobowiązał jej sumienie do zaniechania włosiennicy i owego paska, jako nieznośnych katuszy; ona odpowiedziała mu: "Niechaj Bóg przebaczy Annie mej synowej, że wyjawiła tajną odzież moją". Bardzo krótkim snem pokrzepiała swe ciało; było wprawdzie w jej komnacie dla oka ludzkiego miękką pościelą zasłane łoże, ale ona na gołej ziemi albo na desce zażywała w sypialni spoczynku. Kiedy pewnego razu bardzo ciężko zachorowała, a mimo jej wiedzy do jej łóżka materac włożono, Jadwiga kazała zaraz wyjąć go, a natomiast włożyć siennik słomą wysłany. Tak ścisły i surowy żywot zwątlił i wynędznił jej ciało, że członki i nerwy skórą tylko były pokryte; pobożna bowiem ta księżna nie tylko że sama wobec zakonnic podczas jutrzni w chórze rózgami srogo się chłostała, ale prócz tego usilną jej prośbą skłoniona Demunda, zażyła przyjaciółka, w czasie wielkiego postu, w przedświęciu jakiej uroczystości, i w każdy piątek tak srogo rózgami ją biczowała, że krew aż na posadzkę spływała. Tę katuszę słyszały nawet służące u drzwi na rozkaz posługi oczekujące; poświadczyła to i Anna synowa, w tych wyrazach: "Słyszałam wprawdzie o świętobliwym życiu innych sług Bożych, nie zaznałam atoli podobnej ścisłości, jaką widzę w jej żywocie".

 Nie tylko Pismo święte, ale też wszystkie wypadki życia ludzkiego podawały Jadwidze tę jasną prawdę, że człowiek na tym tu świecie dopóty odbywa krótką swą pielgrzymkę, aż się ściślej przez cnotę z Bogiem wiecznie połączy: zaczem każdą chwilę swego żywota poświęcała na czyny miłosierne i gorącą modlitwę, w której też Stwórca udzielał jej daru nadprzyrodzonej pociechy. I aby z głębi serca wynurzyć zdołała gorętszą miłość ku Niemu podczas modlitwy, dlatego Jadwiga obierała do niej tajne ustronia, na których w żywym uczuciu i niepojętej słodyczy, jej dusza zajmowała się Jego obecnością. Kiedy i zakonnice i świeckie osoby, odbywszy swoje obowiązki, sennego zażywały spoczynku, Jadwiga w późnej nocy statecznie trwała na modlitwie, na kształt pięciu mądrych panien, które z pełnymi pobożności lampami oczekiwały przychodzącego na gody oblubieńca. Bardzo też często zdarzało się, że gdy owe znamienite niewiasty, które przy niej bawiły, ocuciły się po sennym spoczynku i nad rankiem z łoża wstawały, zastały Jadwigę przez całą noc na modlitwie trwającą, bo po odbytej dopiero modlitwie, krótkim snem swe siły krzepiła. Te więc z wrzącego miłością jej serca unoszące się ku Bogu częste modły, ścisłym utwierdzane postem, wyjednały dla Jadwigi ten dar łaski, że ją nieraz otaczała jasność nadprzyrodzona. Zdarzyło się, że pewien jej dworzanin, imieniem Bogusław z Sawony, przechodząc blisko niej na ustroniu modlącej się, widział ją nadprzyrodzonym światłem rozjaśnioną; objawem tym zadziwiony, upuścił naczynie, które niósł w swych rękach; Jadwiga atoli rzekła mu: "Weź naczynie i odejdź spokojnie".

 Dla słuchania Mszy św. w kościele miała osobne miejsce zaponą osłonione; księżna Anna najzażylsza jej przyjaciółka razem z nią modliła się w kościele, i według kościelnego obyczaju, podczas Mszy św. dając jej ucałowanie pokoju, widziała nieraz twarz Jadwigi, to różanym rumieńcem rozetlałą, to jak śnieg białą, to znowu rozpromienioną. Prócz tego księżna Anna, i Herbord spowiednik, widzieli Jadwigę w zachwyceniu nad poziom wyniesioną. Kosmas szlachcic, pobożny jej dworzanin, zeznał, że przyszedłszy za sprawami do księżnej Jadwigi, zastał ją nieraz zupełnie w zachwyceniu, i długo czekać musiał, stojąc przed nią; nie widziała go bowiem, aż do użycia zmysłów przyszła. Rzadko wprawdzie zjawiają się na ziemi dusze prawdziwie pobożne, które Zbawiciel według ich usiłowań w życiu doczesnym, ubogaca wyższym świątobliwości darem i nadprzyrodzoną pociechą.

 Chociaż książęta mają w pałacach swych uprzywilejowane kaplice, i w nich słuchają Mszy św., Jadwiga atoli nie naśladowała ich w tym obyczaju, acz bardzo lubiła modlić się na ustroniu, ale ochotniej na publiczne uczęszczała nabożeństwo. Nie zważała ona ani na czas słotny, ani na ostre mrozy, lecz skoro zadzwoniono na jutrznię lub na Mszę św., szła od razu ze swą czeladką do świątyni Pańskiej, i wszystkich Mszy św. słuchała, ile ich kapłani odprawili; a klęcząc na kościelnej posadzce, z wrzącą w sercu miłością modliła się, i kornymi usty ziemię całowała. Kiedy miała przystąpić do przyjęcia Najświętszej tajemnicy Ciała i Krwi Zbawiciela, z głębokiej pokory i prawdziwej pobożności słała się krzyżem na ziemię, oddając cześć Bogu, z wielkim zbudowaniem ludu obecnego, przyjmowała Sakrament święty. Czciła Jadwiga w świątyni i w swym mieszkaniu wizerunki wyobrażające postacie świętych sług Bożych, ich cnoty i życie świątobliwe, ale w wyższym uczczeniu miała Bogarodzicę, której wizerunek zawsze przy sobie nosząc, ilekolwiek chorych osób nim pobłogosławiła, wszystkie do zdrowia wróciły. Nade wszystko zaś świątobliwa ta księżna rozważając nieocenioną tajemnicę bolesnej męki i śmierci Chrystusa, strumienie łez roniła; a nie mogąc ucałować w ołtarzu wiszącego na krzyżu wizerunku Zbawiciela, natomiast padłszy krzyżem na ziemię, całowała proch i posadzkę kościelną, uważając się za proch przed Jego obliczem, bo prochem jest każdy człowiek, acz najznamienitszego urodzenia, i w proch się rozsypie. Rzadkim darem litości nad bliźnimi ogrzał Bóg serce Jadwigi; szła ona niezachwianie za nauką Zbawiciela, który nakazuje: "Bądźcie miłosiernymi" i ściśle ją pełniła. Jeśli tylko mogła jakim bądź czynem litosnym wesprzeć przygodą znękanego człowieka, bardzo rada zajmowała się jego ratunkiem; a co jej możność przechodziło, to przez drugich wykonywała.

 Pomiędzy innymi pobożności Jadwigi czynami, pierwszym jej zajęciem było ułatwienie bliźnim swoim drogi do zbawienia; za jej więc radą i wpływem książę Henryk I wielką wyłożył sumę na wystawienie w Trzebnicy obszernego klasztoru z kościołem dla panien Cystersek. Ta rozległa budowa, według rachuby podskarbiego, kosztowała trzydzieści tysięcy marków w owym czasie. Wystawiony był ten okazały kościół i klasztor pod imieniem Najświętszej Panny Maryi i św. Bartłomieja apostoła w r. 1203, a konsekrowany w r. 1219. Kościół ten i klasztor, pokryty blachą ołowianą, opatrzył książę Henryk hojnymi z dóbr zapisanych dochodami, na naprawę i ciągłe w nim utrzymywanie tysiąca osób zakonnych i świeckich, potrzebnych do posługi dla zakonnic i gości przyjmowanych; pragnąc tym datkiem jałmużny wysłużyć sobie zaręczoną w Ewangelii nagrodę: "gościem byłem a przyjęliście mię" (4). Jadwiga zwiększyła dochody klasztoru trzebnickiego przez darowanie mu posagowych dóbr swoich, Sawon zwanych; z nich zatem cały dochód przekazała córce swej Gertrudzie, ksieni tego klasztoru, który po jej śmierci na stały fundusz klasztorowi się dostał. Do wystawionego w Trzebnicy klasztoru wezwała Jadwiga na zamieszkanie pp. Cysterki z klasztoru bamberskiego. Jakoż zrazu zamieszkało w nim 100 zakonnic, a w latach następnych liczba ta do 120 zwiększoną została, oprócz ubogich wdów i dziewic świeckiego stanu. Pierwszą tego klasztoru ksienią była panna Petryssa, mistrzyni Jadwigi w jej młodych latach, którą z bamberskiego klasztoru z innymi zakonnicami do Trzebnicy zaprosiła. A lubo zgromadzenie pp. Cystersek w klasztorze trzebnickim już było hojnie w dochody opatrzone, dodała mu jeszcze ta świętobliwa księżna fundusz na utrzymanie służby Bożej w kościele. Skłoniła też męża swego, by zakonowi Templariuszów zapisy w dobrach uczynił; jej zaś dobroczynna ręka wspierała inne klasztory xx. Norbertanów, Dominikanów i Franciszkanów, a wysoko ceniąc prawdziwe sługi Boże, często obdarzała je jałmużną.

 Po odprawionych modłach swoich i wysłuchaniu Mszy św., ulubioną jej robotą, wraz z drugimi niewiastami, było haftowanie aparatów kościelnych złotem i jedwabiem; niemałą też liczbę złotogłowem szytych ornatów, kap i dalmatyk kościołowi trzebnickiemu i innym w księstwie swym w darze złożyła.

 Blisko miasteczka Najmark (Nowytarg), cztery mile od Wrocławia odległego, był publiczny dom schronienia dla niewiast trądem oszpeconych (5); Jadwiga od lat najmłodszych nawykła do litości nad ludźmi, pod swoją opiekę przygarnęła nieszczęśliwe te niewiasty; po kilka razy w tygodniu opatrzała je żywnością, pieniędzmi i potrzebną odzieżą, i miała o nich jak o córkach swoich troskliwe staranie. Nad wszystkimi prawie nędzarzami, chorobą i kalectwem znękanymi, wielce była litosną i miłosierną, i kiedy jej służące sennego zażywały spoczynku, ona nocną porą zwiedzała mieszkania ubogich chorych, przynosiła im żywność i pociechę, oglądała ich odzież i obuwie; podarte czym prędzej naprawić kazała. Jeżeli która z zakonnic była chorobą złożona w klasztorze trzebnickim, w którym Jadwiga mieszkając, nosiła suknię zakonną, acz nie wykonała ślubów uroczystych, codziennie odwiedzała ją, a klęcząc u łóżka chorej, podawała jej posilenie i duchowną udzielała pociechę. Ilekroć dowiedziała się ta dobroczynna księżna o chorym w odległym ustroniu leżącym, a osobiście nie mogła go odwiedzać, wspomagała go przez posłańca; im zaś który z chorych był uboższy, tym hojniej jego potrzebom zaradzała w chorobie. Nad więźniami podobne miała miłosierdzie: dostarczała im przez posłańców żywności i odzieży, osładzając ich cierpienie. Wrząca w sercu Jadwigi miłość ku bliźniemu owładnęła ją zupełnie i wyniosła na wyższy stopień doskonałości chrześcijańskiej, tak dalece, że nawet nieprzyjaciół i zdrajców męża swego w więzieniu osadzonych, życia potrzebami obdarzała, by spełniła naukę św. Pawła apostoła: "Jeśli łaknąć i pragnąć będzie nieprzyjaciel twój, nakarm i napój go" (6). Ile razy wyszła ze swego mieszkania, zewsząd roje ubogich i kalek, właśnie jak brzęczące pszczółki z ula wysypane, otaczały idącą do kościoła pobożną tę księżnę; tu ona w całej powadze i słodyczy matki każdego z nich jałmużną obdarzywszy, zachęcała ich do cierpliwego znoszenia kalectw i ubóstwa, do pobożności, miłości Boga i wspólnej zgody; i nikt z jej rodziny nie śmiał ofuknąć żebraka o wsparcie za nią wołającego, żaden też ubogi nie odszedł od niej zasmucony. X. Herman kanonik głogowski, a pleban świdnickiego kościoła, pisze: iż Jadwiga ze swych własnych dochodów zaledwo setną część na swoje obracała potrzeby, resztę zaś na jałmużnę dla ubogich i na potrzeby kościołów wydawała, a jeśli nie starczyło jej dochodu, udawała się do męża swojego, by ją w jałmużnie zastąpił. Posiadała Jadwiga blisko swego mieszkania wielki folwark, Dziedzina zwany, obfitujący w zboże, bydło i inne do życia potrzeby. Pewnego roku ukazał się pomiędzy ludem wielki niedostatek żywności z powodu nieurodzaju w niektórych okolicach; kazała przeto ogłosić, by wszyscy ubodzy, którzy w imieniu Boga chcą wziąć jałmużnę, zeszli się do Dziedziny. Na ten rozgłos zgromadziła się znaczna liczba ubogich; tym rozdała najprzód zboże, równym działem, dla zaspokojenia pierwszej ich potrzeby, a gdy zboża zabrakło, zostawiwszy potrzebną ilość bydła w folwarku, resztę kazała, wierna ta Chrystusowa szafarka, zabić i rozdać im mięso; potem rozdawała nabiał, słoninę, sól i jarzynę, dla wyżywienia biednego ludu, aż do nowych zbiorów urodzaju. Na dworze swym zawsze miała trzynastu ubogich, na pamiątkę tyluż apostołów i Chrystusa, których codziennie u stołu swego pokarmem i napojem pierwej nasycała, nim ona sama u niego usiadła. A kiedy w jakiej sprawie wyjechała z domu swego, biedaków tych za nią na wozie wieziono. Innym zaś ubogim, niemogącym umieścić się przy jej stole, kazała oddzielnie żywność gotować i rozdawać; czuła ona w swym sercu prawdziwą radość i rozkosz, gdy ubogiego nakarmiła. Podczas ciężkich i ostrych mrozów okrywała ona sama w odarkach skwierczących od zimna nędzarzów; prócz tego i dla swych poddanych była bardzo litosna, folgując im w daninach i czynszach. Oto jest niewiasta mężna, wskazana w Piśmie Bożym do sławienia, z którą się przed niebem i ziemią popisać możem: "co rękę swą otworzyła ubogiemu, a dłonie swoje ściągnęła ku niedostatecznemu" (7). Przez te pełne litości i miłosierdzia czyny, przez gorącą pobożność i nader rzadką życia cnotliwość, Jadwiga wyjednała u Boga dla siebie łaskę cudowną uzdrawiania rozmaitych chorób i przepowiadania przyszłych wypadków.

 Kiedy ta święta księżna mieszkała w trzebnickim klasztorze, zdarzyło się, że zakonnica Rasława, którą bł. Jadwiga wychowała i w tym klasztorze umieściła, siedząc podczas obiadu u stołu z Jadwigą, udławiła się kością z ryby, a nie mogąc jej wyjąć, wyszła z refektarza i chciała się jej przez womity pozbyć, lecz na próżno, bo kość w gardle głębiej się do ciała wnurzyła; powróciła więc do refektarza, a zastawszy jeszcze Jadwigę u stołu, ufna w jej u Boga zasługi, prosiła ją o ratunek od nieznośnej w gardle boleści. Ulitowała się nad nią księżna, pobłogosławiła jej gardło, natychmiast też owę kość z krwią wypluła. Tej także Rasławie oczy od kalectwa łuszczki uzdrowiła. Z wielkiego a rzewnego płaczu łuszczka biała osłoniła oczy Radziny zakonnicy; a kiedy użyte wszelkie środki sztuki lekarskiej swego chybiały celu, Radzina władzy widzenia pozbawiona, udała się do Boga w swym kalectwie. Uważała ona miejsce, na którym zwykle modliła się Jadwiga w kościele, i gdy sama była na modlitwie, zbliżyła się ku niej Radzina, prosząc ją, by znakiem krzyża św. jej oczy przeżegnała. Nie chcąc tego od razu uczynić Jadwiga, powiedziała: "Czego żądasz ode mnie, garstki ziemi i ułomnej istoty? do samego Boga to należy". Nie przestała jednak Radzina prosić ją, by pobłogosławiła jej oczy: uczyniła to prośbą skłoniona Jadwiga, mówiąc: "Najmilsza siostro, niechaj cię Pan błogosławi". Skoro te wyrzekła słowa, łuszczka, która przez dziesięć tygodni zamgliła wzrok Radziny, od razu znikła z jej oczu.

 Pewien człowiek ukradł swemu sąsiadowi pół połcia słoniny, na uczynku schwytany, według ówczesnej, a bardzo surowej na złodziejów ustawy, skazany został na śmierć przez powieszenie na szubienicy. Krewni tego winowajcy udali się z prośbą do Jadwigi o uwolnienie go od kary śmierci. Jakoż wstawiła się za nim u męża swego, by o tak małą rzecz nie pozbawiał życia tego człowieka; książę odpowiedział, iż mniema, że już winowajca nie żyje, ale jeśliby jeszcze był żyw, odstępuje go jej prośbie. Czym prędzej wysłała żołnierza do kata, by uwolnił nieszczęśliwego; aliści wysłaniec już zastał wiszącego, wyjął czym prędzej szablę z pochwy, przeciął powróz, i dziwnym sposobem zawieszony wrócił do życia, i przyszedł z żołnierzem podziękować księżnej za wybawienie go od śmierci.

 Podobny wydarzył się wypadek: pewien zbrodzień stanu, zdrajca księcia i swej ojczyzny, jednego dnia przed wieczorem został schwytany; książę kazał go wtrącić do więzienia, i nazajutrz zaraz rano na szubienicy zawiesić, chcąc uprzedzić wstawienie się Jadwigi, której prośbie odmówić nie umiał, by ta wieść do niej nie doszła, a istnych winowajców nie uwalniała. Skoro dzień zajaśniał, wykonawcy wyroku spełnili rozkaz, powiesili zbrodniarza, i potem do mieszkań swych wrócili. Późno z kościoła wracającej Jadwidze książę zaszedł drogę, lecz ona wiedząc już o potępionym na śmierć winowajcy, czyniła księciu uwagę nad bardzo surowym jego wyrokiem, i prosiła go, by jej dał nieszczęśliwego zbrodniarza. Książę mniemając, iż zdrajca rano zawieszony, już nie żyje, zwlekając na chwilę pocieszenie ją w prośbie, rzekł: "Oddaję ci i tego, tak, jak innych dałem". Spiesznie wysłała swego prokuratora Lutolda na miejsce kary z rozkazem, by przyprowadził ocalonego człowieka; urzędnik mówił jej, że to już rzecz niepodobna, że winowajca zaraz rano został powieszonym; nie mogąc jednak sprzeciwiać się rozkazowi, bierze z sobą zarazem wóz, by na nim przywiózł nieżywego, przybywa pod szubienicę, przecina powróz, na którym już przez kilka godzin wisiał nieszczęśliwy, mniemając że już nie żyje, z wielkim atoli podziwem spostrzega żywego bez uszkodzenia siły życia, i przyprowadza do księżnej zdrowego winowajcę. Wszyscy jego powieszeniu obecni, zdumieli się nad tym wypadkiem. Nie godzi się wątpić o tym, że ci dwaj winowajcy mocą Boga od śmierci ocaleni zostali, który uczynić to raczył, by okazał wiernemu ludowi skutek zasług swej służebnicy Jadwigi, i by ci zbrodniarze mieli czas godną czynić skruchę i pokutę za swe grzechy. Nie można też pokryć milczeniem następnego zdarzenia: pewnej nocy pobożna ta księżna modlitwą i ciągłym czuwaniem znużona, zdrzymała się nad książką i upuściła z ręki świecę na książkę; płomień świecy zajął karty książki na pulpicie opartej, jednak ich nie trawił, ani też książki nie uszkodził. Ten wypadek postrzegła Demunda, i drugie służące komnaty. Dziwem tym chciał Bóg od ognia ocalić książkę pobożnej Jadwigi i świętobliwość jej okazać, tak właśnie, jak ów krzak gorejący Mojżeszowi na puszczy Arabii.

 Miała też Jadwiga i dar przepowiadania przyszłych rzeczy: jakoż przestrzegła ona Henryka I, męża swego, by w zamku legnickim ciągle zamieszkiwał, że skoro się z niego wydali, nie długo życiem cieszyć się będzie. Henryk powolny radzie Jadwigi, mieszkał w tym zamku bez przerwy trzy lata, lecz w roku 1238 przyszło mu wyjechać na prowincję, zaledwo przyjechał do Leszna, tu zachorował, i w ośm dni życia dokonał. Po śmierci męża, oddała rządy państwa swemu synowi, Henrykowi II, wszakże temu przepowiedziała rodzaj śmierci, na trzy lata wprzód, nim nastąpiła. Pewnego dnia rzekła do Adelajdy, zakonnicy w klasztorze trzebnickim: "Pamiętaj w twych modłach o synu moim, Henryku, bo nie umrze na łożu śmiercią zwyczajną". Strwożona zakonnica rzekła: "Pani, pewnie troszczysz się o jedynego syna twego, oddal tę bojaźń od siebie". Odpowiedziała Jadwiga: "Nie boję się, ale wiem z pewnością, że będzie zabity". Nie powiedziała ona wtedy nic o nastąpić mającym napadzie Tatarów, by wcześnie trwogą nie przeraziła mieszkańców w swym państwie. Wszakże po upływie trzech lat, horda tatarska zalała Polskę i Śląsk cały; przed tymi więc barbarzyńcami Jadwiga udać się musiała z córką swoją Gertrudą, Anną synową i zakonnicami do zamku, Krosna zwanego, a gdy jej syn Henryk II, stanąwszy na czele wojsk chrześcijańskich, walcząc odważnie przeciw tym pohańcom, poległ w krajach odległych od Śląska; Jadwiga następnej nocy zawołała swą sekretarkę Demundę, i powiedziała jej: "Wiedz o tym, żem już utraciła jedynego syna mojego; już on jako ptak odleciał ode mnie, już go więcej nie zobaczę". Jakoż rzeczywiście popołudniu przed tą nocą, według doniesienia, poległ w boju z Tatarami w r. 1241. Demunda chcąc pocieszyć księżnę, powiedziała: "Pani, jeszcze poseł nie nadszedł z tą smutną wieścią, bądź spokojna"; ale ona zapewniła ją: "Tak jest niezawodnie, i nikomu tego nie wyjawiaj, ani nawet mej córce, ni synowej". W tej samej komnacie zakonna siostra, Pinoza, nie śpiąc, słyszała tę księżnej rozmowę. Przez trzy dni ściśle tajono tę przepowiednię, lecz niestety! dnia czwartego przybiegł posłaniec ze smutnym doniesieniem, że książę Henryk w potyczce od Tatarów zabity został.

 Nie tylko innych osób, które tu dla skrócenia opuszczamy, ale nawet własny swój zgon przepowiedziała. Gdy po wyjściu hordy tatarskich bisurmanów ze Śląska i Polski, wróciła Jadwiga z zakonnicami z zamku do klasztoru trzebnickiego, pewnego dnia szlachetna niewiasta, imieniem Milejza, ulubiona Jadwigi przyjaciółka, odwiedziwszy ją w klasztorze trzebnickim, po długiej wzajemnej rozmowie, zabierała się do domu; przywołała ją atoli ku sobie Jadwiga, i rzekła jej: "Kochana Milejzo, przybliż się ku mnie i przyjmij pocałowanie; zapewniam cię, że skoro się teraz ode mnie oddalisz, już mnie więcej w tym życiu śmiertelnym nie ujrzysz". Ziściło się przepowiedzenie. Milejza żegnając się z księżną, łzę z oczu uroniła, po wzajemnym ucałowaniu się odeszła, i po raz ostatni ją wtedy widziała, bo Jadwiga gwałtowną złożona niemocą, nie długo żyła. Nie tajna dla niej była nadchodząca ostatnia już choroba, prosiła przeto, acz jeszcze zdrowa, o ostatnie namaszczenie siebie olejem św. Stąd bolesny smutek osiadł na czołach sióstr zakonnych, które ją jako matkę i opiekunkę swoją wielce miłowały, wiedząc, że żądanie jej nie jest daremne, skoro drugim osobom zgon przepowiadała. Siostra zakonna Adelajda, ulubiona powiernica, mówiła jej: "Pani, czemu nas zasmucasz żądaniem ostatniego oleju św.? ten Sakrament chorym tylko osobom bywa udzielany!". Odpowiedziała Jadwiga: "Według nauki Kościoła św. prawdę mówisz kochana Adelajdo, ale ja pragnę wcześniej przyjąć ten św. Sakrament, bym się nim przy zdrowych zmysłach na drogę wieczności z tak gorącą ukrzepiła pobożnością, jakiej w niebawnie nadejść mającej chorobie mieć może nie będę"; jakoż jej żądaniu zadość uczyniono. Po upływie kilku dni gwałtowna słabość złożyła Jadwigę na łoże śmiertelne. A gdy coraz silniej wzmagała się jej niemoc, usługujące zakonnice obawiając się, by nie umarła bez obecności Anny swej synowej, która właśnie wtedy bawiła u króla czeskiego, a brata swojego, umyśliły zawiadomić ją o niebezpiecznej niemocy Jadwigi; ale ona postrzegłszy ich troskliwość, rzekła: "Nie lękajcie się: nie umrę pierwej, aż córka moja Anna przybędzie"; i tak się też stało, jak była powiedziała.

 Podczas choroby dnia jednego odwiedziły ją dwie siostry zakonne: Pinoza i Benedykta; Jadwiga ujrzawszy Pinozę, upomniała ją: "Po coś tu przyszła kochana siostro, bez pozwolenia ksieni, azaliż nie wiesz, że posłuszeństwo ma wielką zasługę? idź i pierwej proś o pozwolenie, a potom mnie odwiedź". Zdziwiła się Pinoza, zaczem wypełniła rozkaz Jadwigi.

 Kiedy bowiem ta święta księżna już stanęła u kresu życia swojego, mając odebrać od Zbawiciela nagrodny wieniec wiecznej chwały za pobożne czyny swoje; wtedy właśnie Bóg napełnić chciał jej duszę nadprzyrodzoną pociechą: wysłał do niej mieszkańców z niebieskiej ojczyzny, wzywając ją na gody niepojętej rozkoszy. W uroczystość narodzenia Najświętszej Panny Maryi, gdy zakonnice, które czyniły posługę chorej Jadwidze, wyszły do chóru na nieszpory i sama tylko przy niej została Katarzyna, jej chrzestnica, widziała jakieś nieznajome postacie przychodzących osób dziwną otoczonych jasnością, i słyszała mówiącą do nich Jadwigę: "Bardzo dobrze, przychodzą ku mnie święte panie moje: Maria Magdalena, Katarzyna, Tekla, Urszula" i wiele innych wymieniła, których owa Katarzyna spamiętać nie mogła. Ten sam objaw świętych Bożych, któremu były przytomne zakonnice Pinoza i Benedykta, ukazał się w dzień św. Mateusza apostoła. Na koniec uwolnił Bóg tę świętą duszę z więzów jej ciała, i od nieustannych trudów, których nie czuła z miłości ku Niemu; uniósł się więc ten ziemski anioł dobroci i pokoju szybkim prądem z doczesnego mieszkania do wiecznych przybytków nieogarnionej jasności, r. 1243 dnia 15 października (8) w godzinę nieszporną, w której zwykła była w codziennym poście swoim wodą i suchym chlebem swe ciało zasilać. Żyła Jadwiga lat 77 wśród ostrego martwienia ciała swojego.

 Według klasztornego obyczaju, Wencesława przeorysza i niektóre zakonnice zajęły się obmyciem po zgonie ciała Jadwigi, znalazły na nim włosiennicę i pasek z włosia końskiego węzełkami nasterczony; na kolanach wielkie i twarde odciski porozpadane, a w nich ziarnka piasku, bo Jadwiga zwykła była gołymi kolanami klęczeć na posadzce kościelnej. Ciało jej za życia postami, zimnem i biczowaniem wynędzniałe, zawsze było sine i blade; po śmierci ukazało się białe jak śnieg w zadziwiającej postaci, lica i wargi rumieńcem jaśniały, żadnego zgoła śladu śmiertelności na sobie nie ukazując, święte jej zwłoki już wtedy przybrały postać niebianki.

 Skoro obmyto zwłoki, każda siostra zakonna chciwie ubiegała się o jakikolwiek szczęt z jej ciała; jedne paznokcie od rąk i nóg, drugie włosy z głowy wzięły, i za drogi upominek chowały. Z nieukojonym żalem i rzewnym łkaniem, z przyzwoitym czci okazem, obok wielkiego natłoku wiernego ludu, ciało Jadwigi wniesione do kościoła, stało przez trzy dni niepogrzebione; przy nim, dniem i nocą siostry zakonne śpiewając i modląc się, wysławiały Boga w świętych Jego, za owe cuda, które w tymże czasie okazać raczył. Jakoż Marta zakonnica przez dwa lata cierpiała tak nieznośną gorączkę, a z niej nieugaszone pragnienie, że jej język i usta od pragnienia wysychały; pomodliwszy się z żywą ufnością, obmyła usta i całą szyję wodą z obmytego ciała Jadwigi, natychmiast od gorączki i pragnienia uwolnioną została. Miała Jadwiga u siebie drogocenną pamiątkę, to jest welon po św. Elżbiecie, ciotce swojej, którym po śmierci Jadwigi jej twarz i głowę osłoniono; trzeciego dnia, Gertruda jej córka, ksieni klasztoru, chcąc ten welon w drogim upominku po swej ciotce i matce dla siebie zachować, kazała Wencesławie przeoryszy zdjąć go z głowy matki, leżącej w kościele, a natomiast inny przywdziać; skoro przeorysza odsłoniła twarz Jadwigi, ujrzała usta jej otwarte, i uczuła wychodzący z nich zapach najprzyjemniejszy, a ciało jej jeszcze bardziej rozjaśnione, niźli po obmyciu było. Dnia trzeciego, po wniesieniu do kościoła zwłok Jadwigi i po odprawionym żałobnym nabożeństwie, pochowano je w kościele trzebnickim, w grobie, który potem widziano kilka razy otoczony nadprzyrodzoną jasnością.

 Zaiste miłe Bogu było życie Jadwigi, kiedy je licznymi przy jej grobie łaski swej dobrodziejstwy rozgłosić raczył, udzielając ludowi uzdrowienie od rozmaitych chorób i kalectw w nieszczęśliwych przygodach, które przed wyznaczoną od św. Stolicy Apostolskiej komisją przez świadków przysięgą były potwierdzone. Klemens IV papież mając sobie przełożone dowody o świętobliwym życiu Jadwigi, i o cudach do procesu jej kanonizacji, za Urbana IV rozpoczętego, lubo przywiedzione dowody już były dostateczne, chciał on jednak przekonać się osobiście o jakim cudownym za jej przyczyną wydarzeniu. Pierwej nim został kapłanem, następnie papieżem, służył w wojsku i miał żonę; ta powiła mu córkę, która utraciła władzę widzenia; odprawiając Mszę św. prosił Boga, by za wstawieniem się Jadwigi do kanonizacji przedstawionej, jeśli jest rzeczywiście świętą, jego córce wzrok łaskawie przywrócić raczył; jakoż po odprawionej Mszy św. córka Klemensa zaraz wzrok odzyskała. Cudem tym upewniony Papież, zapisał Jadwigę w poczet świętych Bożych, w Witerbii d. 15 października 1267 r.

 W następnym roku 1268 d. 16 września dźwignione zostały zwłoki jej z grobu i na ołtarzu umieszczone. Skoro grób otworzono i wieko trumny odkryto, wszystkich temu czynowi obecnych najprzyjemniejsza woń wskroś przejęła; trzy palce u lewej ręki, którymi Jadwiga w czasie zgonu i po śmierci trzymała mały obrazek Najświętszej Panny Maryi, były zupełnie całe, tudzież mózg tak świeży, jakby zaraz po śmierci człowieka, pomimo że od zgonu Jadwigi już 25 lat upłynęło. Na to uroczyste odprawienie kanonizacji Jadwigi św., zgromadziło się zewsząd niezliczone mnóstwo ludu pobożnego, jako też książęta z Państw postronnych: Przemysław II, Ottokar, król czeski a syn brata Anny synowej bł. Jadwigi, i inni spokrewnieni książęta śląscy, tudzież książęta Polski, biskupi, opaci i niższego stanu duchowieństwo ze Śląska i Polski. To wielkie zgromadzenie panów i ludu z każdego powołania, obozujące pod namiotami około trzebnickiego klasztoru, zachwycający czyniło widok, któremu piękna służyła pogoda. Rzecz podziwienia godna, że w tak wielkim natłoku i ścisku w kościele, gdzie każdy chciał widzieć trumnę św. Jadwigi, żadnej osoby nie zaduszono, i nikt nie doznał na zdrowiu uszkodzenia. Uroczystość ta odbyła się w całym okazie nabożeństwa, ku powiększeniu chwały Pana Boga i uczczeniu św. Jadwigi.