Witamy na naszej witrynie

Pierwszy news

Drugi news...

Trzeci news...

Czwarty news…

Piąty news...

  

  • Krzyz-franciszkanski
  • Rycina F. B. Wernera z XVIII w., przedstawiająca kościół św. Jadwigi i klasztor franciszkanów w Złotoryi
  • Tabliczka trumienna jednego z zakonników, zmarłego w 1764 r., pochowanego w krypcie kościoła św. Jadwigi w Złotoryi
  • delegacja Rady Miejskiej
  • delegacja TMZZ
  • franciszkanie 1
  • franciszkanie 2
  • franciszkanie-3

 Złotoryjskie zakony. Franciszkanie

            Prężnym ośrodkiem religijnym i kulturalnym Złotoryi był zakon franciszkanów. Michael Prach, najstarszy z tutejszych kronikarzy, stwierdził w 1597 r., że klasztor ufundowała w 1208 r. św. Jadwiga, a sami mnisi przybyli w 1212 r. Nie zapominajmy, że pośrodku tych wydarzeń lokalizujemy nadanie Złotoryi magdeburskich praw miejskich przez księcia Henryka Brodatego w 1211 r. Według lokalnych kronikarzy, działania pary książęcej wzajemnie się wtedy uzupełniały i działały inspirująco. Jadwidze przypisywali troskę o religijność tutejszych górników złota, a w tych działaniach zakonnicy mogliby okazać się bardzo pomocni. Również środki na budowę klasztoru i kościoła pochodzić miały z dochodów tegoż górnictwa. Tradycja dodała, że przyszli z samego Asyżu, na mocy porozumienia, jakie Jadwiga zawarła ze św. Franciszkiem (zm.1226). Mielibyśmy wówczas do czynienia z najstarszym klasztorem minorytów na Śląsku. 

Informacje Pracha nie znajdują jednak potwierdzenia w żadnym innym źródle, także z XIII w. Samo istnienie zakonu sięga przecież 1210 r., a pierwszą  udowodnioną siedzibą śląską był Wrocław, dokąd zawitali przed 1232 r. Nie można całkowicie jednak wykluczyć, że osiedlenie się franciszkanów w mieście mogło nastąpić pod koniec żywota św. Jadwigi (zm.1243), tym bardziej, iż niedawno wskazano na pomijany dotąd fragment XVI-wiecznego franciszkańskiego źródła, wedle którego konwent złotoryjski pod wezwaniem Św. Marii konsekrował swój kościół pod patronatem Św. Antoniego z Padwy już w 1232 r.  Jeśli tak było, to dopiero po śmierci Jadwigi ustanowiono ją opiekunką kościoła, co byłoby raczej sytuacją nieczęsto spotykaną. W każdym razie sam zakon obrał sobie św. Jadwigę jako patronkę, obok Franciszka i Antoniego.

            W 1242 r. (oraz w 1243?) miała się tutaj odbyć kapituła prowincji czeskiej w obecności generała zakonu Haymona, z pochodzenia Anglika oraz prowincjała Rajmunda (historycy kwestionują jednak wiarygodność dokumentów na ten temat). Najstarsze pewne źródło o istnieniu klasztoru franciszkanów w Złotoryi pochodzi z 2 grudnia 1258 r. – książę Bolesław Rogatka w tutejszym ,,domo fratrum Minorum” (klasztorze braci mniejszych) postanowił  pojednać się z biskupem Tomaszem I. Obecni byli przy tym: sławny kaznodzieja franciszkański Bertold z Ratyzbony, prowincjał  Sławota  i innych utytułowani mnisi. Sądzić trzeba, że skłaniali księcia do ugody także nasi  franciszkanie. We wspomnianym dokumencie, ks. Bolesław zobowiązywał się z naszego miasta Złotoryi ze stu rycerzami i pachołkami aż do kościoła św. Jana we Wrocławiu … w pełnym stroju pokutnym i boso iść, aby wyprosić rozgrzeszenie. Szkoda, że do owej pielgrzymki nie doszło, bo bardzo możliwe, że książę wyruszyłby z klasztoru franciszkańskiego.

Bezsprzecznie Złotoryja może się szczycić posiadaniem najprawdopodobniej chronologicznie drugiego, po  Wrocławiu, klasztoru Św. Franciszka na Śląsku. Oba klasztory były fundacjami książęcymi i leżały z początku poza miastem. Zakonnicy przybyli do Złotoryi zapewne z Czech lub Łużyc, a konwent wszedł w skład prowincji  polsko-czeskiej. 

Brak źródeł historycznych uniemożliwia nie tylko ustalenie dokładnej daty przybycia franciszkanów do Złotoryi. Podobna sytuacja dotyczy powstania pierwszej tutejszej szkoły. Dawni kronikarze podtrzymywali lokalną tradycję, że św. Jadwiga nie tylko franciszkanów w 1212 r. sprowadziła, lecz równocześnie zobowiązała ich do założenia szkoły. Istnienie jej przy klasztorze nie byłoby niczym szczególnym, a kształciłaby głównie przyszłych mnichów. Jest więc wysoce prawdopodobne, że właśnie franciszkanom zawdzięczamy istnienie najstarszej złotoryjskiej szkoły, bez względu na to, w jakim stopniu przyjmujemy za udowodnione zasługi małżonki księcia Henryka Brodatego. Wiadomo niestety tylko, że w czasach przed reformacją w klasztorze działało studium z jednym nauczycielem.

Już w 1260 r. na kapitule generalnej w Narbonne, zaliczono tutejszą i wrocławską kustodię nie do czeskiej, a saskiej prowincji. Chodziło jednak zapewne o czasy o kilka lat późniejsze. W 1268 r. mnisi polscy i czescy spotkali się w Pradze i wypowiedzieli posłuszeństwo prowincjałowi  Gamfredowi. Tenże z resztą braci, przeważnie narodowości niemieckiej, zebrał kapitułę do Złotoryi, skąd wysłano apelację do papieża o przywrócenie jedności prowincji. Kolejna kapituła zebrała się tu w 1270 r. Prawdopodobnie dopiero na początku lat siedemdziesiątych zmiana przynależności organizacyjnej została zrealizowana. 

Od początku tutejszy klasztor cieszył się dużym autorytetem pośród współbraci. Złotoryjanie zakładali inne konwenty – źródła mówią o osiedleniu się ich w Zittau. Przed 1260 r. klasztor uzyskał pozycję kustodii, tj. wyższej jednostki w organizacji zakonu, która obejmowała swym zasięgiem z początku placówki w Lubaniu, Lwówku, Żaganiu i Zittau, a od końca lat sześćdziesiątych XIII w. także w Budziszynie i Zgorzelcu oraz – być może – Legnicę, Krosno i Żary. Była to jedna z dwóch głównych, obok wrocławskiej, kustodii franciszkanów  śląskich.

             Podczas konfliktu (1284-1291) między Henrykiem IV Probusem a biskupem wrocławskim Tomaszem II, tutejsi franciszkanie, podobnie jak większość konwentów, stanęli po stronie księcia. Sprawy franciszkanów śląskich omawiano na synodzie archidiecezji  gnieźnieńskiej, zwołanym w 1285 r. do Łęczycy przez Jakuba Świnkę. Potępiając  fakt ,że  odłączone od prowincji polsko-czeskiej klasztory ograniczały Polakom dostęp do zakonu, a nawet ich usuwały, postanowiono w Łęczycy, że w diecezji wrocławskiej nie będą do klasztoru przyjmowani cudzoziemcy. Z roku 1285 pochodzi zatem pierwsza wzmianka o ,,konwencie” złotoryjskim. Nie zawsze udawało się mnichom zachowywać surowe zasady reguły. W 1317 r. kustosz (zwierzchnik kustodii) złotoryjski  Rodiger  otrzymał pismo od prowincjała saskiego Wernera, który wyrażał zaniepokojenie różnymi przejawami schodzenia braci ,,ze ścieżki świętych obyczajów”, zarówno pod względem edukacji nowicjatu, moralności, jak i też ogólnej zniewieściałości i apelował o przestrzeganie klauzury i ,,ograniczeń refektarza”.

            Brat  Rodiger  otwiera listę dziewięciu znanych z imienia XIV-wiecznych kustoszy złotoryjskich. Nie wiadomo, czy liczebność  konwentu sięgała kilkudziesięciu osób, przekraczając, być może, przeciętną, tj. 30 zakonników w jednej średniowiecznej wspólnocie. 

            Świetną  pozycję zakonu przerwały wojny husyckie. W pożodze i walkach większość mnichów postradała życie. Jednego ze schwytanych w 1428 r., o imieniu Thomas, włożono do beczki i – gdzieś w okolicach  Bramy Legnickiej – długo podpalano, aby przedłużyć męczarnie. Między drugim i trzecim najazdem gwardianem (1429) był ,,pobożny” Johannes  Raschke, który troszczył się o podniesienie klasztoru z ruiny. Odbudowa ciągnąc się miała aż do 1448 r. Zapewne w gotowej już siedzibie zatrzymał się w 1453 r. Jan Kapistran, wygłaszając płomienne kazanie w języku łacińskim, tłumaczone przez mnichów na język niemiecki. Po podziale zakonu na tzw. zakonników konwentualnych oraz franciszkanów-obserwantów (ostatecznie w 1517), w Złotoryi zadomowili się przedstawiciele tej drugiej gałęzi. 

            Egzystencja zakonu żebraczego  opierać się musiała na licznych darowiznach, czynszach i nadaniach. Klasztor ściągał czynsze z Rzymówki, Nowego Kościoła, Brochocina,  Jerzmanic, Pomocnego, jak też w samym mieście. Pamiętała o mnichach m.in. bogata rodzina Zedlitzów, darowując kielich i świece oraz las koło Muchowa (1505), a nawet kucharka, zapisując kuchenne naczynia (1482). W darowiznach i testamentach proszono mnichów o odprawianie za drobną opłatą mszy świętych za zmarłego. Do spraw finansowych, jak wymagały wewnętrzne przepisy, zakon musiał angażować zewnętrznych „prokuratorów”. Owi urzędnicy, przedstawiając ratuszowi sprawozdanie z rocznych wpływów i wydatków zakonu, niejednokrotnie podkreślali, że nawet z własnych środków od czasu do czasu wspomagali dochody klasztoru. Przy rachunkowości wspomagali mnichów także inne osoby, np. w XV wieku prowadził ich rachunki pisarz miejski Thomas Springer. W tych czasach (1489) oprócz kielichów, ornatów i innych rzeczy liturgicznych, przechowywano w klasztorze około 30 tytułów książek, w tym jeden brewiarz, co  świadczyło o niewielkiej bibliotece. Kilka pozycji składało się jednak  z 2-3 tomów lub części.  

            Franciszkanie nie przetrwali reformacji, której miasto było silnym i wczesnym ośrodkiem już od 1522 r. (protestanckimi stały się kościoły św. Marii i św. Mikołaja).  W latach 1526-1530 zakonnicy opuścili swój dom i miasto a ich ostatni ówczesny gwardian, Hampel, znalazł schronienie w Czechach. W 1526 r. zdążył on jeszcze zastawić jednemu z rajców część pól klasztornych za 26 grzywien. Około 1540 r. w pustym klasztorze znalazło swoją siedzibę   słynne gimnazjum protestanckie Valentina Trozendorfa. Niestety, w 1554 r., ofiarą wielkiego pożaru padły również  budynki klasztoru i kościoła św. Jadwigi. Stały w ruinie aż do XVIII w.

Od końca XVII w. bracia św. Franciszka powoli odzyskiwali wpływy w mieście. Około 1690 r. franciszkanin, ojciec Anaklet Aulick (przedstawiciel gałęzi konwentualnej), jako spowiednik katolickich członków magistratu, odprawiał dla nich msze święte w ratuszu. Kilka lat później sytuację katolikom oraz franciszkanom ułatwił spór dwóch tutejszych pastorów i decyzja samych protestantów, którzy zdecydowali w 1703 r. o przekazaniu katolikom kościoła Mariackiego (pozostawał w ich rękach do 1707 r.). Uroczyste wprowadzenie do tej świątyni ojca Aulicka jako miejskiego proboszcza nastąpiło w Nowy Rok 1704 r. Kościelni wizytatorzy mogli więc zanotować na przełomie 1705/1706 r.: Duszpasterstwem na trzy lata administruje ojciec Anaklet Aulick z Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, który za pomocnika ma ojca Gerarda Gade z tego samego zakonu. Obaj dobrze wypełniają swoje obowiązki, mają biskupie pozwolenie na spowiadanie i odprawiają nabożeństwa według rytu diecezjalnego. Miasto wypłacało proboszczowi około 125 talarów rocznie. Z każdej miejskiego browaru otrzymywał zakon piwo.

W marcu 1704 r. cesarska komisja uznała również prawa franciszkanów do odzyskania budynków klasztornych i reaktywowania szkoły a także zezwoliła odbudować klasztor i kościół. Miesiąc później powrócili do Złotoryi obserwanci, wraz z Joachimem Reichmannem jako „prezesem”, ojcem Leonem Negmannem i bratem Juvenalem Wille. W maju odbyła się pierwsza procesja na Boże Ciało. Przez pierwsze trzy lata nie mogli jeszcze (postanowieniem biskupa) głosić kazań i odprawiać otwartych nabożeństw podczas świąt. Te czasy to krótki a zarazem jedyny okres złotoryjskiej koegzystencji franciszkanów konwentualnych i obserwantów. 

Zakonnicy założyli księgi chrztów (1709), zmarłych (1710) i małżeństw (1711) dla niewielkiej w sumie parafii katolickiej. Nie dochodziło (jak gdzieniegdzie) do sporów pomiędzy zakonnikami a duchowieństwem diecezjalnym, ponieważ tutaj proboszcz był zarazem gwardianem w zakonie. Lepiej sytuowani świeccy zabiegali o prawo pochówku w krypcie kościoła św. Jadwigi. Według zapisów kronikarskich, tylko w latach 1710-1754, oprócz mnichów, spoczęło tutaj aż 55 osób świeckich. Taka duża liczba świeckich pochówków w tym miejscu, w porównaniu do innych śląskich klasztorów franciszkańskich, świadczy zapewne o licznych dobrodziejach klasztoru i kościoła a także o cenieniu sobie przez zamożniejszych katolików złotoryjskich wiecznego spoczynku w takim właśnie miejscu.

Ogromnie ważnym przedsięwzięciem było oczywiście podniesienie z ruin kościoła i klasztoru. Gdy w 1725 r. w odbudowanej świątyni, odprawiono pierwszą mszę, w klasztorze mieszkało już 12 mnichów, w tym 8 ojców, 1 kleryk, 2 braci świeckich. W 1733 roku franciszkanie poświęcili pomnik św. Jana Nepomucena przed schodami ratusza na złotoryjskim Rynku. Dwa lata później wspólnota liczyła 20 zakonników (13 ojców, 2 kleryków i 5 świeckich braci). Sporządzony przez Chrysogonusa Reischa, Johannesa Grünewalda i Luciusa Teichmanna wykaz kilkudziesięciu złotoryjskich mnichów do przełomu XVIII i XIX w. możemy  uzupełnić o wikariusza Selesiusa Benischa, pochowanego w kościelnej krypcie w 1764 r. (szczęśliwie zachowała się jego tabliczka trumienna). W 1745 r.  konwent składał się z siedemnastu mnichów. 

Po ostatecznym włączeniu Śląska do Prus (1742), zakonne kroniki odnotowały wzrost nastrojów antykatolickich. Chciano nawet usunąć mnichów z miasta lub odebrać im  roczną dotację, co się nie udało.  W 1744r., pod koniec tzw. drugiej wojny  śląskiej, doszło jednak do ciekawej sytuacji: około 150 austriackich huzarów, którzy zajęli miasto, zażądało 1000 dukatów, w zamian obiecując nie splądrować Złotoryi. Protestanckie władze miasta, wychodząc z założenia, że Austriacy są katolikami, zwróciły się z prośbą do franciszkanów o pośrednictwo w rozmowach. Gwardian zaprosił trzech wyższych oficerów na śniadanie do klasztoru i podczas dobrego posiłku wyjednał kontrybucje jedynie w kwocie 250 dukatów. W 1759 r. z kolei w ogrodach klasztornych i krużgankach kwaterowały wojska pruskie i nocowali jeńcy austriaccy.

Gdy w 1810 r. zakon został dekretem władz pruskich z października rozwiązany, żyło tutaj 5 ojców, a gwardianem i proboszczem był Dominicus (Franz) Alsch. Pozostał on w mieście jako świecki już proboszcz parafii św. Jadwigi. Byłym franciszkaninem był również następca Alscha, Joseph Haas (1812-1814). 

Do 1810 r. zakon posługiwał się pieczęcią z wizerunkiem św. Jadwigi, trzymającą w prawicy obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem a w lewicy berło. W otoku widniał napis: SIGILLUM CONVENTUS GOLDBERGENSIS ORDINIS MINORUM REFORMATORUM AD S. HEDWIGEM.

Po sekularyzacji, w kościele św. Jadwigi funkcjonował jakiś czas lazaret (1813). Od adwentu 1814 r. aż po dzień dzisiejszy kościół pozostaje świątynią katolicką. 

Przez całą pierwszą połowę XX w. na parterze budynku poklasztornego istniała katolicka szkoła z mieszkaniami dla 1-3 nauczycieli, a w latach 1858-1889 część pomieszczeń zajmowały Siostry Elżbietanki. W dużej parterowej sali (przy północnym wyjściu na podwórze) zbierała się na swoich posiedzeniach rada miejska. 

Od 1810 r. cały czas zamieszkiwali i zamieszkują  były klasztor katoliccy księża. Oprócz nich, po 1945 r., na piętrze miał czas jakiś swoje mieszkanie organista z rodziną. W latach 1969-2012 na tej samej kondygnacji istniała również siedziba Sióstr Służebniczek (pleszewskich). W latach 1961-1992 odbywały się w salkach katechetycznych (parter) lekcje religii. Później gromadzili się tutaj członkowie Ruchu „Światło-Życie”, chór parafialny, ministranci oraz Związek Sybiraków. Teraz można m.in. spotkać działaczy parafialnych Kół Stowarzyszenia Rodzin Katolickich (od 1994) i Caritasu. Na dziedzińcu klasztornym, u figurki Matki Bożej, odbywały się nabożeństwa majowe dla młodzieży. Trzeba także odnotować „oryginalny” pomysł Prezydium Miejskiej Rady Narodowej z 1965 r., które (bezskutecznie!) zwróciło się do Prezydium Powiatowej Rady o zgodę, by 15 wolnych pokoi dawnego klasztoru przeznaczyć na cele usługowe, lokując tutaj np. drukarnię, kierownictwo Zakładów Mięsnych, magazyny i chałupnictwo. 

Po sekularyzacji 1810 r. złotoryjscy katolicy nie utracili związków z zakonem franciszkańskim. W październiku 1929 r. jego dwaj ojcowie, Bruno i Makarius, przez tydzień głosili w kościele nauki misyjne. Po wojnie, na „franciszkańskie ślady” natrafiamy nie tylko w kronice parafialnej, prowadzonej najpierw przez pierwszego polskiego proboszcza parafii św. Jadwigi ks. Michała Dunasa. W 1947 r. OO. Franciszkanie z Legnicy pomagali w organizacji Triduum Paschalnego.  Rok później oraz w kolejnych latach (co najmniej do 1963 r.) zakonnicy z tego samego klasztoru głosili rekolekcje wielkopostne.   Gdy na przełomie marca i kwietnia 1963 r. prowadził je O. Cyryl Nastalski, odmówiono ponad 4000 Różańców i przyjęto 8000 Komunii Św. w intencji  II Soboru Watykańskiego. Poszczególne stany odnawiały swoje ślubowania przed ołtarzem M.B Częstochowskiej. W październiku 1948 r. trzej legniccy franciszkanie głosili tutaj Misje św., na zakończenie których na cmentarzu ustawiono misyjny krzyż. Dwa lata później ojcowie dokonali renowacji misji, połączonej z odpustem. W 1953 r. poświęcono w kościele św. Jadwigi sztandar franciszkański.

Nic dziwnego, że franciszkanie szybko dowiedzieli się w 1946 r. o aresztowaniu przez SB księdza Michała Dunasa. Podczas jego nieobecności w Złotoryi, tak pisali w listopadzie  tegoż roku z Jawora do biskupa wrocławskiego: Ponieważ niegdyś kościół i klasztor w Złotoryi należały do naszego zakonu, przeto z polecenia N. O. Prowincjała zwracamy się z uprzejmą prośbą do Administracji Apostolskiej o przydzielenie kościoła i parafii Złotoria naszemu zakonowi, a N.O. Prowincjał wyśle tam natychmiast jednego lub dwóch Ojców celem objęcia obowiązków duszpasterskich. Szybko jednakotrzymali odpowiedź odmowną: O losie ks. Dunasa nic pewnego nie wiadomo, dlatego stanowiska nie można uważać za wakujące. Czyżby w 1946 lub 1947 r. istniała szansa na powrót franciszkanów, gdyby ksiądz Dunas „siedział” w więzieniu dłużej niż tylko cztery miesiące? 

Franciszkańskie odniesienia były również obecne w latach 1947-1948, podczas starań parafii św. Jadwigi o odzyskanie kościoła p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. W czerwcu 1947 roku wpłynęły do Powiatowej Rady Narodowej w Złotoryi dwie petycje: Polskich Katolików, podpisana przez około 800 osób, oraz Zrzeszenia Kupców Polskich w Złotoryi z 54 podpisami. Obie przywoływały fakty, iż kościół Mariacki dopiero w 1522 r. stał się ewangelicki, a kościół św. Jadwigi jest już za mały dla powiększającej się ciągle parafii katolickiej. Oprócz tego, co jest najważniejsze w omawianym kontekście, powoływały się na plany powrotu  kościoła św. Jadwigi do franciszkanów. Jednak nie wiadomo, na ile poważnie je wówczas rozważano w Administraturze Apostolskiej we Wrocławiu. W każdym razie były to ­– do 2013 r. – ostatnie wypowiadane publicznie słowa o ewentualnym reaktywowaniu klasztoru Braci Mniejszych w Złotoryi (a kościół NNMP powrócił do parafii katolickiej dopiero w 1958 r.).

Jedenastego dnia każdego miesiąca (od 2008 r.) w kościele NNMP sprawowana jest Eucharystia w intencji ludzi chorych z sakramentem chorych. Po Mszy św. odbywa się nabożeństwo w intencji chorych oraz procesja wokół kościoła z figurą Matki Bożej z Lourdes. Nabożeństwa te prowadzone są przez franciszkanów z klasztoru w Pińczowie, a zwłaszcza przez ojca Teodora Knapczyka OFM. Pińczowscy ojcowie głoszą również rekolekcje dla członków złotoryjskiej Odnowy w Duchu Świętym, otwarte także dla innych parafian.
            Nie można zapomnieć o jeszcze jednej formie ciągłej obecności franciszkanów w Złotoryi. We wymienianej już krypcie kościoła św. Jadwigi, położonej pod prezbiterium i zakrystiami, wciąż spoczywają w otwartych trumnach szkielety zakonników, pochowanych  sprzed 1810 r. Od kilku lat dostęp do krypty jest, niestety, niemożliwy, a profanowane wielokrotnie zwłoki przedstawiają przykry widok (niżej podpisany był ok. 1990 r. świadkiem nawet wyciągnięcia przez złotoryjskich wyrostków jednego szkieletu przez okienko i zawieszenie go na pobliskim drzewie). Nie ulega wątpliwości, że nie tylko z szacunku dla dokonań franciszkanów sytuacja domaga się zmiany. Mamy nadzieję, że w przyszłości gospodarze świątyni i konserwator zabytków pomyślą także o renowacji i udostępnieniu krypty, która nie ma swojego odpowiednika w żadnym innym złotoryjskim kościele.

Roman Gorzkowski 

„Echo Złotoryi” styczeń 2014 s. 16-18

 

Restauratio monasterium fratrum minorum

 

W zarysie dziejów złotoryjskich franciszkanów, jaki ukazał się w „Echu” w styczniu 2014 r., mogliśmy jedynie możliwość ich powrotu określić jako pogłoskę. W ciągu następnych miesięcy wszystko się zmieniło – najpierw w marcu kapituła zakonna zatwierdziła propozycję Administratora Apostolskiego Diecezji Legnickiej, ks. biskupa Stefana Cichego, a 16 czerwca 2014 r. w legnickiej Kurii Biskupiej Minister Prowincjalny Prowincji św. Jadwigi Zakonu Braci Mniejszych, o. Alan Brzyski i ks. biskup podpisali stosowną umowę, na mocy której braciom mniejszym Prowincji Św. Jadwigi został przekazany w 50-letnią dzierżawę  nasz pofranciszkański  klasztor  wraz z kościołem św. Jadwigi. Od 30 czerwca można było już tutaj spotykać mnichów a 6 lipca nastąpiło uroczyste powitanie i oficjalne objęcie nowej placówki. Kanclerz kurii legnickiej ks. Józef Lisowski odczytał dekret ustanowienia o. Bogdana Koczora proboszczem parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej w Złotoryi. Ojciec proboszcz otrzymał symboliczne klucze i został przez ks. biskupa poprowadzony do trzech miejsc: ambonki, które jest miejscem głoszenia Słowa Bożego,  ołtarza, gdzie sprawowana jest Eucharystia oraz do miejsca przewodniczenia liturgii. Okolicznościową homilię wygłosił ks. biskup Stefan Cichy.    

Franciszkanów powitali przedstawiciele Rady Parafialnej, grup modlitewnych, Franciszkańskiego Zakonu Świeckich, Rady Miejskiej, Starostwa oraz Towarzystwa Miłośników Ziemi Złotoryjskiej. Jedna z delegacji życzyła Czcigodnym Ojcom oraz Współbraciom nie tylko co najmniej tak długiego  pobytu w Złotoryi, jaki dany był ich poprzednikom (czyli, z przerwami, ponad 500 lat), lecz wyraziła przekonanie, iż Świętej Jadwidze i Świętemu Franciszkowi (obydwoje od XVIII w. spoglądają na nas z ołtarza kościoła jadwiżańskiego) z pewnością zależy na tym, by złotoryjski konwent z czasem był coraz większy. W czasie tego historycznego wydarzenia, wszyscy czterej zakonnicy, którzy (na razie) tworzą tutejszy konwent, czuli ogromną życzliwość złotoryjan, połączoną z oczekiwaniami na wielkie duchowe i materialne owoce. Ziściły się nasze marzenia, by zakonnicy byli tutaj obecni bez przerwy. 

Można powiedzieć, że cały lipiec upłynął pod znakiem początków odbudowy klasztoru (restauratio monasterium). Jego mury oczywiście stoją, ale wnętrze wymaga  odrodzenia zakonnej atmosfery i gruntownych remontów. Martwi głównie stan ogrzewania, instalacji elektrycznych, okien, zawilgocenie a także dokonywane przez długi czas zmiany układu wnętrza klasztoru. Do września życie zakonne powróci do nowej kaplicy (docelowo ma znaleźć swoje miejsce w pomieszczeniu na piętrze za ołtarzem), urządzony zostanie refektarz. W następnej kolejności trzeba będzie pomyśleć o nowej posadzce w kościele i lepszym jego ogrzewaniu. Miejscem spowiedzi stanie się kościelna kaplica, dotychczas określana jako kaplica św. Otylii, gdzie stanie nowy konfesjonał.

Przełożony wspólnoty, gwardian o. Ryszard Maraś wciąż szuka miejsca dla swych osobistych rzeczy, nie mogąc do końca rozpakować walizek. Jest on zarazem ekonomem całej prowincji zakonnej, ale z tego tytułu złotoryjski klasztor nie może oczekiwać żadnych przywilejów. Wszyscy ojcowie, nie wyłączając również oo. Norberta Piotra Kiwusa oraz Tyberiusza Patryka Pietrasa, wiele godzin dziennie poświęcają pracom, głównie w klasztorze (o. proboszcz zaznacza, że najpotrzebniejsze okazały się robocze stroje). W prace włączyło się już kilkunastu parafian, między innymi członkowie Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Wspólnym wysiłkiem została już wyremontowana kancelaria parafialna.

Wiadomo, że ojciec gwardian nadal będzie wykładowcą w wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu, o. proboszcz najprawdopodobniej pozostanie duszpasterzem trzeźwościowym w Prowincji. O. Norbert Kiwus został opiekunem franciszkańskich tercjarzy (III zakonu) oraz innych grup modlitewnych a także parafialnym kapelanem chorych. Mnisi noszą brązowe habity (inne gałęzie zakonu czarne). 

Być może nieco rozczarowali się ci, którym marzyło się przybycie brodatych mnichów, widywanych tylko w kapturach i zamkniętych za klauzurą. Jeśli chodzi o brody, to jest z nimi tak, jak mawiali starożytni:  barba crescit, caput nescit (broda rośnie, rozumu nie przybywa), klauzura z pewnością będzie, kaptury jak najbardziej, gdy pada deszcz. Wiadomo także, że nie będziemy mogli spotykać (jak w niektórych innych zakonach) franciszkanów, modlących się o stałych codziennych porach w swym kościele a nawet usłyszeć wspaniały chorał gregoriański. Łacina – już nie te czasy. A może jednak powrócą niektóre z tych tradycyjnych elementów?

Pragniemy dodać ojcom otuchy – w zakonie czas płynie nieco innym tempem, niż na zewnątrz, więc na wszystko przyjdzie pora. I na to, że kościół będzie przez cały czas otwarty i na powstanie grupy młodzieży franciszkańskiej przy parafii (z pewnością pod opieką o. Tyberiusza) czy (wciąż powraca ta nadzieja) na powiększenie konwentu – w klasztorze może znaleźć mieszkanie kilkunastu mnichów. Przecież z pewnością za 50 lat dzierżawa się nie skończy. A kompleks franciszkański w Złotoryi jest jednym z największych z ponad dwudziestu w prowincji a zarazem wymagającym największego wkładu pracy.

Wszyscy niecierpliwcy muszą także poczekać na udostępnienie krypty pod kościołem czy renowację figury św. Jana Nepomucena. TMZZ wykonało kiedyś opisy przy kapliczce słupowej, Janie Nepomucenie i furcie oraz plansze z zarysem dziejów kościoła i klasztoru. Jeśli taka będzie wola franciszkanów – dokonamy ich odnowy i uaktualnienia. Stopniowo powstaje strona parafialna: www. franciszkanie-zlotoryja.pl. Informacji dostarczają również: www.zlotoryjajadwiga.pl oraz franciszkanie.com. 

„Mały kościół” (tak popularnie nazywają złotoryjanie kościół św. Jadwigi), bracia mniejsi – fratres minores (pisani małą literą), skromność tercjarzy świeckich – czy nie za dużo tu pokory?  W dzisiejszym świecie liczą się przecież kreatywność, duma, kasa i kariera. Nie zapominajmy jednak, że św. Franciszek przed wiekami i Papież Franciszek dzisiaj dokonują wielkich przemian bez rozgłosu i ogromnych zasobów. 

 

Roman Gorzkowski

„Echo Złotoryi” lipiec-sierpień 2014

Fot. franciszkanie com, ks. Robert Rynkiewicz

 

Podpis pod fotografią „Franciszkanie 3”: Od lewej: o. Bogdan Koczor, bp Stefan Cichy, o. Ryszard Maraś, o. Alan Brzyski.