Witamy na naszej witrynie

Pierwszy news

Drugi news...

Trzeci news...

Czwarty news…

Piąty news...

 

  • Budynek byłej siedziby elżbietanek – 2013
  • Bł. Maria Luiza Merkert
  • Bł.Maria Luiza Merkert
  • Elżbietanki tablica mała
  • Frag. czasopisma złotoryjskiego z 1859 r. z artykułem o przybyciu elżbietanek
  • Fragment czasopisma złotoryjskiego z 1859 r. z art. o przybyciu elżbietanek
  • Fragment czasopisma złotoryjskiego z 1859 r. z artykułem o przybyciu elżbietanek
  • Kapliczka w ogrodzie – 2013
  • Ks. Robert Urban
  • Na pierwszy planie dach kapliczki w ogrodzie elżbietanek, następnie ich siedziba od 1889 r. W głębi po prawej – kościół św. Jadwigi. Widokówka z połowy XX w
  • Przedszkolaki na wycieczce na Górze Mieszczańskiej pod opieką elżbietanki – ok. 1925
  • Siostra Jakobina – fot. sprzed 1945 r
  • Spis elżbietanek – 1915
  • Wejście do b. szpitala, gdzie pracowały elżbietanki – 2013
  • Św. Elżbieta Węgierska


  1. Tablica pamiątkowa
  2. Ks. Robert Urban
  3. Szare Siostry 1858-1954r.

 

Tekst projektowanej tablicy pamiątkowej na budynku byłego klasztoru Elżbietanek w Złotoryi:

  

 

Ks. Robert Urban, proboszcz w Złotoryi 

Opatrznościowa postać w dziejach Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek 

 

            Wielkie zamierzenia powstają i kształtują się powoli, czasem budzą sprzeciw i opór, wiele wytrwałości potrzebują ci którzy dzieła wielkie podejmują, a często mogą je realizować i rozwijać dzięki życzliwości wielu. Dzieło, któremu na imię Szare Siostry od samego początku spotykało swoich mentorów, dobrodziejów, którzy je wspierali i dopomogli w jego utrwaleniu i niezwykłym rozwoju. Byli to w swoim czasie: ks. kapelan Franciszek Fischer, od 1842 roku kierownik duchowy, który wraz z ks. Karolem Schneeweissem przygotował dla Szarych Sióstr pierwsze statuty oraz życzliwy inicjatywie ks. dziekan Dominik Otto z Nysy. Wielkimi dobrodziejami byli wreszcie księża biskupi wrocławscy Melchior Diepenbrock i Heinrich Förster, sufragan wrocławski ks. bp Adrian Włodarski, kanonik wrocławski ks. Herber, ks. kurator Bachmann, ks. proboszcz Krauze z Bielawy, ks. proboszcz Dressler z Głubczyc. Ks. Neugebauer z Jaworzyny Śl., także arcybiskupi poznańscy i gnieźnieńscy: Leon Brzyłuski i  Mieczysław Ledóchowski, ks. biskup Ołomuniecki Fryderyk oraz ks. Antoni Gaertig z Rawicza. Najbardziej jednak przysłużył się dziełu Matki Marii Luizy Merkert ks. Robert Urban, twórca nowych statutów i pierwszy kurator odrodzonego zgromadzenia.

            Od chwili wznowienia w Nysie, zwanej Śląskim Rzymem, działalności pod patronatem władz miejskich, wspólnota Szarych Sióstr bardzo owocnie pracowała w tej dawnej stolicy księstwa nyskiego. Zgromadzeniu kierowanemu przez Marię Merkert zależało na uzyskaniu prawnej osobowości, starania te w latach 1854-1858 prowadzone były w rejencji opolskiej a dalej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i  Spraw Wyznań. Odpowiedź była jednoznaczna, państwo nada Szarym Siostrom osobowość prawną dopiero wtedy, gdy wpierw otrzymają uznanie władzy kościelnej. 

Chociaż ich praca ograniczała się nadal do miasta Nysy to zapotrzebowanie na ich posługę napływało z wielu stron. W roku 1854, gdy zgromadzenie liczyło dwanaście sióstr, otwarty został nowy dom w Prudniku, w następnym roku w Bielawie, a w 1856 w Głubczycach. W 1857 roku powstały dwie placówki, we Wrocławiu i w Jaworze. 

Wszelkie dzieła chwalebne prowadzone są ręką Bożej opatrzności inną miarą czasu niż nasze ludzkie myślenie, bowiem jak w ewangelicznej przypowieści o ziarnie, potrzebuje owo dzieło czasu, by wydać plon wielokrotny. Bóg potrzebuje do współpracy człowieka, dlatego czasem powołuje jednych, by dzieło Boże wspomogli, czeka na ich odpowiedź, na chwilę gdy odczytają znaki czasu. Ks. Robert Urban te znaki czasu trafnie odczytał. 

Ks. Robert Urban urodził się 5 lipca 1814 roku w Kostomłotach niedaleko Środy Śląskiej. Święcenia kapłańskie przyjął 28 października 1841 roku, a urząd proboszcza w Złotoryi otrzymał 27 lipca 1848 roku. Był wielce oddany sprawom społecznym, wrażliwy na ludzką biedę i wszelkie nieszczęścia dotkliwie nękające najuboższych. Widząc sytuację najuboższych, pogłębiające się ubóstwo i niezaspokajane należycie potrzeby zdrowotne złotoryjan ks. proboszcz Robert Urban rozważał jak zaradzić tej różnorodnej niedoli. Doszedł do wniosku, że posługa nowej wspólnoty Szarych Sióstr z Nysy, o których służbie wiele już wiedział, zmienić może sytuację. Rozpoczął korespondencję z Marią Merkert pragnąc się dowiedzieć  jaka jest możliwość podjęcia przez Jej zgromadzenie pracy w tym mieście. 27 września 1858 roku do Złotoryi przybyły trzy Szare Siostry otwierając tym samym swoją siódmą placówkę, przełożoną była s. Bronisława Jadwiga Grünig. Miasto w przytłaczającej większości zamieszkiwali protestanci, katolicy byli nieliczni (w 1826 roku 5249 ewangelików, 474 katolików i 44 Żydów). Pojawiali się w mieście także różni sekciarscy kaznodzieje, którzy porywali za sobą niektórych mieszkańców jednakże te nowe wspólnoty były nieliczne i krótkotrwałe, jak na przykład rongianie czyli chrześcijano-katolicy, którym przewodził Johann Ronge. Wspólnoty religijne żyły ze sobą z reguły poprawnie, nawet wzajemnie się wspierały w trudnych sytuacjach. Bywały jednak czasami napięcia, odczuł to ks. Urban, gdy rozpoczął starania o sprowadzenie do miasta „Szarytek”. 

            Przybycie trzech sióstr spowodowało z początku wielki opór, obawiano się bowiem, że przez swoją działalność, będą usiłowały szerzyć, jak to wtedy określono, katolicką propagandę. Niektóre środowiska zażądały nawet od burmistrza złotoryjskiego Gustawa Matthäi, aby siostry zostały przez policję wyrzucone z miasta. Jednakże burmistrz tym naciskom nie uległ, a siostry swoim przykładem, ofiarną i oddaną służbą bliźnim zaskarbiły sobie powszechne uznanie do tego stopnia, że zamilkli ci, którzy jeszcze nie tak dawno przy pomocy policji chcieli je z miasta usunąć. Świadectwo dawały zaiste samarytańskie, dzieliły życie z biednymi, niejednokrotnie marznąc, gdyż ciepłe odzienie dawały ubogim, pracując aż do utraty sił, dążyły do tych dotkniętych straszliwym cierpieniem, których nawet rodziny odrzucały, nie mogąc na nich spojrzeć. Po niespełna roku pracy, magistrat miasta uznał ich posługę za bardzo cenną i przekazał im część zabudowań dawnego klasztoru franciszkańskiego przy kościele św. Jadwigi, wkrótce także szpitala miejskiego. By mogły w mieście pozostać na stałe i jeszcze bardziej swoją działalność rozwinąć, władze miasta przyznały im stałą zapomogę. 

            Czuwania w dzień i w nocy u łóżek chorych, wspieranie ubogich, bezinteresowna służba Szarych Sióstr dały świadectwo katolickiego powołania, były znakiem prawdziwej duchowości katolickiej w tym miasteczku. Stąd pochlebne świadectwo ks. proboszcza: „Działalność Szarych Sióstr jest wielce owocna i coraz częściej znikają te okropne uprzedzenia, z jakimi początkowo do nich się odnoszono... Ta zewnętrzna pielęgnacja chorych wydaje się bardzo na czasie, a mianowicie nie tylko z powodu wzrastającej nędzy proletariatu, lecz także i dlatego, że nawet protestanci darzą je większym zaufaniem niż prawdziwe zakonne zrzeszenia w stosunku do których trudno im pozbyć się uprzedzeń, które wpajano im od urodzenia.”

            Ks. Urban postanowił zatem jak najdokładniej poznać dotychczasowe dokonania nowego zgromadzenia, tym bardziej, że w dalszym ciągu nie posiadało kościelnego uznania, a doszedł do wniosku, że działając pod protektoratem władzy kościelnej, będą mogły jeszcze owocniej rozwijać swoją posługę. Korespondował z władzami miejskimi i z księżmi proboszczami tych miejscowości, w których siostry już działały, prosząc o wystawienie im świadectwa. Gromadził sprawozdania i oceny, dotychczasowe statuty i regulaminy wewnętrzne stowarzyszenia. To co otrzymał porównał z regułami i statutami istniejących już zgromadzeń żeńskich. Pracował usilnie nad tym by dla Szarych Sióstr przygotować podobne przepisy i wystarać się o uznanie władzy kościelnej. Ułożył reguły zakonne „Ogólne Statuty Zrzeszenia od Św. Elżbiety”, których pierwszy paragraf  mówił: „Zrzeszenie od św. Elżbiety chce czynnie budować Królestwo Boże na ziemi wśród biednych przez pielęgnowanie chorych, wspieranie ubogich i upośledzonych oraz pragnie uwielbiać Chrystusa przez życie pokutnicze i świątobliwe.”

            Szare Siostry miały być członkiniami III Zakonu św. Franciszka, z którym zgromadzenie w swej duchowości było związane od samego zarania, składać trzy zwykłe śluby zakonne: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa oraz czwarty szczególny charyzmat: „pielęgnować chorych w domach i w szpitalach bez względu na wiek, stan i przekonania religijne.”

            Pozostawał w stałym kontakcie z Marią Merkert i 20 maja 1859 roku przybyły na probostwo w Złotoryi siostry: Maria Luiza Merkert z Nysy, Franciszka Werner z Wrocławia, Róża Karolina Weirauch z Bielawy oraz Bronisława Jadwiga Grünig i Agnieszka Lindner ze Złotoryi, celem omówienia statutu i regulaminu, a także rozważenia sposobu przedstawienia sprawy zgromadzenia biskupowi wrocławskiemu.

            Przygotowany przez ks. Urbana statut jak najbardziej był po myśli dotychczasowego doświadczenia Marii Merkert i przełożonych poszczególnych domów. Został zatem przyjęty jednomyślnie i podpisany. Ks. Urban przygotował pismo do ks. bpa Förstera z prośbą o zatwierdzenie stowarzyszenia, dołączył przyjęty statut oraz wszystkie świadectwa wystawione przez władze świeckie oraz księży proboszczów. 4 września ks. biskup aprobował Zgromadzenie Szarych Sióstr. Tym samym zrzeszenie uwolniło się spod świeckiego zwierzchnictwa nyskiego kuratorium i mogło w pełni prowadzić swoją działalność pod opieką Kościoła. Kuratorem dnia 1 października 1859 roku z polecenia ks. bpa wrocławskiego został opatrznościowy człowiek, najbardziej odpowiadający i zasłużony dla zgromadzenia, proboszcz złotoryjski ks. Robert Urban. W porozumieniu z biskupem dopracował ułożone w 59 paragrafach Statuty zgromadzenia Szarych Sióstr, które dnia 4 października 1859 roku zostały wydane drukiem, opatrzone podpisami ks. kuratora Urbana, Matki Marii Merkert i potwierdzone przez biskupa. 

            Na przełożoną generalną wybrana została 15 grudnia 1959 r. w Nysie Maria Merkert, na mistrzynię nowicjatu s. Teresa Lorenz, a na asystentkę s. Augusta Pfitzner, o czym ks. Urban powiadomił następnego dnia ks. biskupa, a który 27 grudnia wybór aprobował. 

            W 1859 roku ks. Urban opracował obrzęd przyjęcia kandydatek do zgromadzenia i składania zakonnych ślubów, aprobowany przez biskupa w roku 1860. Zgodnie z nim 5 maja 1860 roku – po pięciodniowych rekolekcjach prowadzonych w domu zakonnym we Wrocławiu przez jezuitę o. Kleinitzkiego i egzaminie – 26 sióstr na czele z Marią Merkert złożyło na ręce ks. kuratora Urbana pierwsze śluby zakonne. 

            Statuty zgromadzenia, których autorem jest ks. Urban oddają duchowość nie tylko wypracowaną w ciągu lat przez samą wspólnotę, lecz zawierają w jakimś stopniu także duchowość samego ks. Urbana. W Dodatku do statutów zatytułowanym: „Środki do osiągnięcia  doskonałości  chrześcijańskiej”  znajdujemy ważkie słowa, dla każdego:
„Nie ma  ważniejszej sprawy dla człowieka na ziemi nad sprawę zbawienia, polegającej na tym, byśmy dążyli do bezgranicznego oddania się Bogu; byśmy wszyscy czynili jedynie ze szczerej miłości ku Niemu i dlatego poddawali się radośnie we wszystkim Jego Boskiej woli i Jego świętemu Prawu…Ponieważ modlitwa jako środek pożyteczny, znakomity i konieczny jest jakoby duszą życia chrześcijańskiego, pewnym rodzajem więzi łączącej nas z Bogiem, podnoszącej duszę ku niebu, wypraszającej Bożą łaskawość, łaskę i miłosierdzie dla nas i świata, winna zatem ona być żarliwa i wypełniać cały nasz trud codzienny. Gdzie bowiem brak jest modlitwy, tam nie trudno o upadek moralny. ...

            Ks. Urban 16 lipca 1860 roku, gdy Szare Siostry były już zakonem okrzepłym,  posiadającym dwadzieścia placówek nie tylko na Śląsku lecz także w Brandenburgii i w Saksonii, gdy widział swoje zadanie w pełni wykonane, poprosił bpa  Förstera o zwolnienie go z obowiązków kuratora zgromadzenia. W 1862 roku został proboszczem parafii pw. Św. Marcina Biskupa w Sicinach  k. Góry Śl. Zmarł niespodziewanie i przedwcześnie 4 września 1873 roku w Brzegu.

Wśród pierwszych sióstr, które złożyły profesję zakonną na ręce ks. Roberta Urbana były dwie siostry posługujące w Złotoryi: s. Bronisława Jadwiga Grünig urodzona we Wrocławiu oraz s. Magdalena Agata Reisch urodzona w Głubczycach. Pierwsze siostry przebywające na placówce złotoryjskiej w 1859 roku to: s. Bronisława Jadwiga Grünig, przełożona, oraz s. Agnieszka Lindner i s. Magdalena Agata Reisch. W roku 1866, a także w 1867 i 1869 jak wykazują sprawozdania, pracowały w miejscowym szpitalu. W 1871 roku w domu złotoryjskim było 5 sióstr zajmujących się zewnętrzną pielęgnacją  chorych w domach.

Matka Maria Merkert, przybywając w 1859 roku do Złotoryi, znalazła się w miejscu bardzo związanym ze św. Jadwigą Śląską, krewną Św. Elżbiety, patronki nowego zgromadzenia. Czy podążyła śladem św. Jadwigi do Rokitnicy, nie wiadomo, jednakże modliła się w katolickim kościele św. Jadwigi, dawnej klasztornej świątyni franciszkanów, których konwent złotoryjski śląska księżna najprawdopodobniej ufundowała. Zapewne Maria Merkert wezwała także i jej wstawiennictwa by starania o utrwalenie posługi „Szarych Sióstr” dały dobre rezultaty, bowiem Św. Jadwiga i jej siostrzenica Św. Elżbieta spełniały przed siedmioma wiekami podobne dzieła miłosierdzia. Zrządzenie to opatrzności zadziwiające.

Dzisiaj nie ma już w Złotoryi domu zakonnego Sióstr Elżbietanek. Czy pamięta się o proboszczu ks. Robercie Urbanie? 

Tomasz Kośmider

 „Echo Złotoryi”kwiecień 2008 s. 14-15.

 

 

 

Pełne blasku Szare Siostry

Warto przypomnieć złotoryjskie dzieje Szarych Sióstr św. Elżbiety, zwanych po prostu elżbietankami (aż do 1974 r. stosowano nazwę Szare Siostry św. Elżbiety, obecnie Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety). Przez cały rok, nie tylko przed świętami, uważały bliźnich i chorych za dobro powierzone im przez Boga. Duchowość sióstr nawiązywała do przykładów patronki, św. Elżbiety Węgierskiej, ale również św. Jadwigi Śląskiej. 

Jesienią 2013 r. minęła 155. rocznica powstania ich placówki w naszym mieście. W 2014 r. upłynie 125 lat od zamieszkania przez nie w istniejącym jeszcze budynku przy ul. Stanisława Staszica i 60 lat od wypędzenia przez komunistyczne władze. Były jednym z zaledwie czterech zgromadzeń zakonnych w historii Złotoryi. 

Jerzy Peszko, w książce wydanej w 2011 r. z okazji 800-lecia nadania praw miejskich Złotoryi napisał: Pewnego dnia w 1954 r. zakonne pielęgniarki-autochtonki nie przyszły do pracy. Rzekomo przesiedlono je do RFN, ale tego nikt nie wie do dziś, zaginęły bez śladu… . A może jednak uda się natrafić nam na jakiś trop? Tym bardziej, że liczyć możemy nie tylko na archiwalne dokumenty, lokalne czasopisma, opracowania naukowe ale też na wspomnienia złotoryjan.

Szare Siostry działalność charytatywną rozpoczęły w Nysie w 1842 r. Założycielką i pierwszą Przełożoną Generalną Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety była  Maria Merkert. Złotoryja odegrała ważną rolę w dziejach śląskich elżbietanek. Tutejszą placówkę założył ksiądz Robert Urban, proboszcz złotoryjskiej katolickiej parafii św. Jadwigi w latach 1848-1862. 27 września 1858 r., z domu macierzystego w Nysie, sprowadził trzy pierwsze siostry: Bronisławę Jadwigę Grünig, Agnieszkę Lindner i Magdalenę Agatę Reisch, z których pierwsza została przełożoną. Tak pisał Robert Urban: Kiedy powziąłem zamiar wprowadzenia sióstr do Złotoryi w tej katolickiej i protestanckiej parafii napotkałem nie tylko na zwartą masę wrogich mi oponentów, lecz nawet w pewnych kołach urzędowo zażądano od burmistrza, by usunąć je z miasta przy pomocy policji. Działalność ich jednak zmusiła do milczenia głosy nieżyczliwe i jeszcze przed upływem jednego roku, władze miejskie jednomyślnie powzięły decyzję przekazania im części dawnego klasztoru franciszkańskiego (należącej do miasta), a później również szpitala(chodzi o szpital, prowadzony przez ewangelickie diakonisy, położony przy dzisiejszej ul. Marii Konopnickiej)  oraz wspierania ich zasiłkami z kasy miejskiej, by umożliwić im stały pobyt w Złotoryi. Siedziba złotoryjska należała do wrocławskiej prowincji zgromadzenia.

Proboszcz Urban, ujęty poświęceniem złotoryjskich zakonnic, ułożył dla całego zgromadzenia nowe statuty. Ich treść najpierw zaakceptowały obecne w Złotoryi na zebraniu w maju 1959r. siostry: Maria Merkert, Franciszka Werner, Róża Weirauch, Bronisława Grünnig i Agnieszka Lindner, a zatwierdził biskup wrocławski Henryk Förster we wrześniu tegoż roku i dopiero teraz mogła rozpocząć się prawdziwa działalność kongregacji. Pierwszym Protektorem zgromadzenia został mianowany przez biskupa ks. Robert Urban, którego historycy nazywają drugim (obok Marii Merkert) współzałożycielem elżbietanek. Oprócz ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, ślubowały siostry przede wszystkim pielęgnację chorych w domach i zakładach leczniczych bez różnicy stanu i wyznania, wieku i płci. Pomoc duchowa i materialna miała dotyczyć przede wszystkim chorych pozbawionych opieki i opuszczonych. 

W latach 1858-1889 siedziba sióstr mieściła się w byłym klasztorze franciszkanów. Liczba sióstr nie przekraczała kilku, stopniowo z początku się zwiększała. W chwili otwarcia placówki, liczyła ona 3 siostry, w l. 1862-1863 r. służyły tutaj 4 siostry, w 1870-1873 5 sióstr, w 1887 cztery, 1900 – 7, a w 1910 – 6. W swojej pierwszej siedzibie, 27 września 1883 r.,  obchodziły 25-lecie służby dla złotoryjan: odbyła się uroczysta msza święta oraz śpiewy. W połowie listopada 1889 r., jak zapisał ówczesny kronikarz miejski, nauczyciel Pinkwart, siostry wprowadziły się do swojego nowo wybudowanego domu zakonnego przy dzisiejszej ulicy Stanisława Staszica a ówczesnej Promenade (Ostpromenade, później Kamckestraße). Architekt zaprojektował dwie kondygnacje, dwuspadowy dach, elewację z nie otynkowanej cegły, fasadę z dwuosiowym ryzalitem zakończonym szczytem i gdzieniegdzie elementy pseudogotyckie. Stąd było blisko zarówno do kościoła św. Jadwigi jak i szpitala miejskiego, a ulica nie była tak ruchliwa i niebezpieczna jak dzisiaj. Tutaj 27 września 1892 r. świętowały siostry 50-lecie swego zakonu.

Już pod koniec 1859 r. siostry ogłosiły, że od stycznia 1860 r. wprowadzają abonament (kwartalnie 3 grosze 9 fenigów) dla chcących skorzystać z ich opieki, przewidując ulgi dla tych, którzy opłacą  go z góry na pół roku. Osoby, które nie skorzystały z abonamentu, płaciły 5 groszy dziennie. Było to ważne, bo, jak pisały, dom macierzysty w Nysie nie może im pomóc. Przepisy zakonne zakazywały zwracania się do pacjentów z prośbą o wsparcie finansowe, musiała to być inicjatywa pacjentów. W 1860 r. kronikarz zanotował, iż zgromadzenie oświadczyło, że może już objąć opieką większą ilość potrzebujących obu wyznań. Z początku miesięcznie przeznaczono 6 talarów z miejskiej kasy dla biednych oraz oprócz tego dalszych 8 talarów miesięcznie. W 1859 kasa miejska wypłacała siostrom również 18 marek miesięcznie, do tej sumy jeszcze dodawano jeszcze 24 marki miesięcznie na konkretne cele. W 1860 r. dla polepszenia działalności zakonu przekazano z miasta jednorazowo 469,40 marek. Paulina Kretschmer, przed swoją śmiercią w 1862 r., założyła fundację na ich rzecz z kapitałem 600 marek. Dlatego też zakonnice mogły kilkadziesiąt talarów bądź marek rocznie rozdawać ubogim. Od początku siostry organizowały także posiłki dla biednych. Rocznie wydawano (przeważnie w porze obiadowej) średnio 2600 posiłków.

Wielokrotnie na łamach ówczesnej prasy złotoryjskiej siostry dziękowały np. lekarzom, członkom cechów krawców, piekarzy, szewców i rzeźników, stowarzyszeniom, ziemskim właścicielom, osobom anonimowym, za dary i zbiórki pieniężne. Dary przeznaczały siostry na działalność tutejszego zakładu. O ofiarność zwracały się do złotoryjan również grupy świeckich mieszkańców. Za pomoc w urządzeniu pierwszych pomieszczeń osobiście oraz listownie dziękowała burmistrzowi s. Maria Merkert. Wszystkich polecały opiece bożej i życzyły wielu łask.

W Złotoryi siostry skupiały się na zewnętrznej, ambulatoryjnej pielęgnacji chorych.  Równocześnie sprzątały domy chorych, prały, robiły zakupy, karmiły, troszczyły się o higienę pacjenta. Czuwały przy samotnie umierających, przygotowywały zwłoki do pogrzebu. Opieka trwała w dzień i w nocy, również w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia siostry. Z lat 1879-1893 zachowały się wyliczenia, dotyczące dni opieki i dyżurów nocnych: tych pierwszych było w roku średnio 1500 a drugich około 800. Od października do grudnia 1858 r. objęły lekarską i pielęgniarską opieką 52 osoby (40 ewangelików i 12 katolików), spośród których 26 wyzdrowiało, 6 zmarło, stan 6 się poprawił a pod dalszą pieczą pozostawało 14 chorych. W latach 1859-1895 opiekowały się średnio ponad 136 chorymi rocznie, z których w ciągu roku umierało około 30, zdrowiało zupełnie  około 80%. Pod względem wyznaniowym przeważali oczywiście ewangelicy: ok. 70%, 27% katolików i 3% Żydów rocznie. Leczyły również zęby (według kronik: 1859: 50 zabiegów, 1887: 310, 1889: 510). Według reguły dziennie praca powinna im zajmować 10 godzin, modlitwa 3, odpoczynek 3,5 godz. a sen 7,5 godz. Zakonnice można było spotkać codziennie w kościele św. Jadwigi.

W klasztorze od początku 1860 r. istniała izba dla chorych kobiet, mogąca pomieścić sześć cierpiących. Takowa funkcjonowała najprawdopodobniej również w ich drugiej siedzibie. Można było zasięgnąć także porad pielęgniarskich. Rad odnośnie leczenia udzielał siostrom na początku doktor Thebesius. Oprócz tego pracowały w szpitalach, najpierw przy ówczesnej ulicy Junkernstraße (dzisiaj ul. Marii Konopnickiej, chodzi o budynek na wysokości dzisiejszych kortów tenisowych), a następnie w szpitalu przy ul. Szpitalnej, otwartym w roku 1938. Tutaj właśnie służyły w latach 1938-1945. Do pierwszego ze szpitali nie miały daleko. Wedle wspomnień Karla-Heinza Schöbla, obok budynku przy dzisiejszej ul. Staszica nr 1 była mała furtka jako przejście dla sióstr do szpitala (najprawdopodobniej chodzi o istniejące do dzisiaj przejście w murach). Schöbel, podobnie jak inni byli mieszkańcy Złotoryi, do dziś wspomina siostrę Jakobinę, która z poświęceniem opiekowała się nim przez długi czas w domu, gdy cierpiał na reumatyzm stawów.

Uczestniczyły również w leczeniu rannych żołnierzy i jeńców. Podczas wojny prusko-austriackiej od maja do października 1866 r. w pomieszczeniach szkoły katolickiej w klasztorze funkcjonował szpital wojskowy (lazaret, szkoła musiała znaleźć sobie miejsce w prywatnych budynkach). Przebywało tutaj wielu ciężej rannych żołnierzy, pośród których wielu było jeńcami z wielonarodowościowej armii austriackiej (np. od sierpnia do jesieni widziano tutaj Włochów, Polaków, Czechów, Słoweńców, Niemców oraz Styryjczyka. Opiekę i dyżury przekazano elżbietankom. Lekarskie rady przekazywał dr Basler. Podczas I wojny światowej (1914-1918) wspomagały lazaret w Jerzmanicach Zdroju. We wrześniu 1916 r., podczas swej wizyty z okazji bierzmowania, odwiedził ich siedzibę biskup wrocławski Adolf Bertram. Wszędzie ujmowały skromnością i prostotą. Poświęcały wszystko, nie dbały o rozgłos. Istniał także punkt przygotowania dzieci do I Komunii Świętej, w którego prace zaangażowane były elżbietanki.

Od 1858 r. prowadziły tutaj przedszkole. Złotoryjanka Urszula Dańko, która jeszcze dzisiaj sięga pamięcią okresu przedwojennego, wspomina, że przez pierwsze lata swego życia wędrowała rano do koleżanki mamy, a następnie do przedszkola elżbietanek. Przedszkole udzielało opieki tylko dzieciom z rodzin katolickich, zarówno chłopcom jak i dziewczynkom. Siostry dbały o ruch na świeżym powietrzu, rozmaite zabawy, tańce, śpiewy oraz wycieczki. Uczono również cerowania i wyszywania. W porze letniej niektóre zajęcia odbywały się w ogrodzie, gdzie znajdował się długi stół, a dzisiaj zachowana klasztorna kapliczka. Pod koniec ostatniej wojny działalność przedszkola zamarła. 

W lutym 1945 r. miasto zostało zdobyte przez wojska rosyjskie. Po jakimś czasie powróciła tutaj część uchodźców, którzy opuścili Złotoryję przed tym wydarzeniem. Tak również uczyniły zakonnice, które jakiś czas spędziły w Legnicy. Gdy zabrakło niemieckich lekarzy, tylko one mogły udzielać pomocy pozostającym w mieście Niemcom, którzy po dziś dzień wspominają ten fakt. U nich szukali także pomocy nawet pierwsi polscy lekarze, one dostarczyły lekarstwa, opatrunki oraz instrumenty medyczne. Kantor Pech, wykładający wcześniej w szkole katolickiej, wpadł wtedy na pomysł utworzenia w jej opustoszałych klasach przedszkola. Z pomysłem podzielił się z elżbietankami, które od razu się zaangażowały. Uczęszczać tutaj zaczęła grupa dzieci w wieku 3-9 lat. Przynosiły one w zasadzie swoje jedzenie, lecz mogły również liczyć na pomoc sióstr zakonnych. One to np. zadbały o paczki bożonarodzeniowe – wspomina Steffi Bertram, córka kantora Pecha.      

            Od 1945 r. siostry elżbietanki działały więc nadal, lecz w zupełnie nowej ustrojowej rzeczywistości. Sytuacja była jednak pod wieloma względami podobna do poprzedniej: nadal wielu chorych, biednych i samotnych wymagało ofiarnej opieki, w szpitalu brakowało wykwalifikowanego personelu, rozwijała się działalność polskiej parafii katolickiej, która liczyła na wsparcie katolickich zakonnic. W 1946 r. nastąpił podział Zgromadzenia na sześć prowincji na terenie Polski – złotoryjski dom należał teraz do Prowincji Dolnośląskiej z siedzibą we Wrocławiu. W lutym 1947 r. Zarząd Miejski w Złotoryi, zaraz po zdaniu:  Z wyjątkiem religii kat., ewang. i żydowskiej, inne sekty na terenie m. Złotoryja nie istnieją, zawiadamiał Starostwo Powiatowe, że Na terenie miasta istnieje klasztor Zgromadzenia Szarytek (nazwa błędna: szarytki to popularna nazwa innego zakonu).

W latach 1946-1947, jak można wnioskować ze wspomnień, część (wszystkie?) niemieckich sióstr opuściła miasto a na ich miejsce przyszły inne. Jeden z dawnych złotoryjan, już w 1952 r. miał informacje, że cztery niemieckie elżbietanki, które w złotoryjskim domu doczekały zakończenia wojny, siostry Jakobina, Constantia, Erna i Waltrand mieszkały w Niemczech (Berlin-Tempelhof, Lipsk, Borkun) i pracowały przeważnie w szpitalach.

Ich następczynie w swojej siedzibie utworzyły ochronkę dla polskich dziewcząt, których obowiązkiem było np. sprzątanie pomieszczeń. Gotowaniem zajmowały się siostry. Zakonnice musiały liczyć na pomoc lokalnych władz. Np. w grudniu 1946 r. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej rozpatrywało prośbę elżbietanek w/s przydziału koksu. Zdecydowało przekazać sprawę Zarządowi Miejskiemu, by w miarę posiadania koksu, przydzielił odpowiednią ilość. Nadal można było spotkać je codziennie w kościele św. Jadwigi. Pomagały w kancelarii parafialnej, przy przygotowywaniu nabożeństw i kościoła.

Nadal ważnym polem działalności pozostawała praca w szpitalu. W latach 1945-1951 funkcjonował w Złotoryi szpital przy ul. M. Konopnickiej (bowiem szpital przy ul. Szpitalnej zajmowały do 1949 r. wojska sowieckie). Tutaj siostry elżbietanki szkoliły po wojnie pierwszy polski personel pielęgniarski. Gdy Rosjanie opuścili miasto latem 1949 r., odzyskaliśmy zdewastowany obiekt przy ul. Szpitalnej. Po remoncie, w 1951 r., przeniesiono tutaj placówkę z ul. M. Konopnickiej, razem z zatrudnionymi w nim elżbietankami.  Cieszyły się bardzo dobrą opinią, takie wspomnienia do dzisiaj pielęgnują np. lekarze, pamiętający pierwszą powojenną dekadę. W 1954 r. siostra Benedykta pracowała na oddziale chirurgicznym, siostra Emiliana na wewnętrznym, Cherubina w laboratorium a siostra Kunegunda na bloku operacyjnym. 

Z pewnością ten jedyny wówczas zakon w mieście nie wiedział, że nie może liczyć na przychylność władz komunistycznych. W ramach antykościelnej polityki laicyzacji oraz ateizacji postawiły sobie one za cel stopniowe usunięcie zakonów z przestrzeni publicznej, uważając je za wroga szczególnie trudnego do zwalczenia. Tym bardziej, że prowadziły one działalność charytatywną, wychowawczą i niejednokrotnie oświatową, a Kościół był bardzo ważnym czynnikiem integrującym społeczeństwo. Na Ziemiach Zachodnich i Północnych jako pretekst podawano niemiecką genezę i charakter zakonów, wysuwając zarzuty „rewizjonizmu niemieckiego” i „watykańskiej agentury”. 

Szczególnie bezwzględnym aktem terroru była tzw. akcja „X-2”, zrealizowana przez komunistów w 1954 r. Likwidacja żeńskich domów zakonnych na terenie województw stalinogrodzkiego (katowickiego), opolskiego i wrocławskiego rozpoczęła się 3 sierpnia 1954 r. Do klasztorów przyjeżdżały kilkuosobowe powiatowe komisje. Zaskoczone siostry opuszczały swe siedziby, zabierając autami ciężarowymi w większości tylko część wyposażenia (mogły zabrać meble i żywy inwentarz). Ogółem z 85 domów zakonnych wywieziono około 400 elżbietanek. Siostry umieszczono w obozach pracy w Kobylinie, Gostyniu i Dębowej Łące. Represje dotknęły także kilku innych zakonów: Zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej, Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej, Zgromadzenia Sióstr św. Jadwigi, Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego oraz Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Chrześcijańskiej Miłości.

Akcję  „X-2” odnotował ówczesny ks. proboszcz Michał Dunas w kronice parafialnej: 

„1954. Wyjazd Sióstr Elżbietanek. Dnia 3 sierpnia 1954 r. Siostry Elżbietanki opuściły Złotoryję, udając się do wspólnego klasztoru; przebywają w Kobylinie. Najświętszy Sakrament z kaplicy klasztornej przeniesiono do kościoła parafialnego”. To wydarzenie zauważyła również wizytacja kościelna w dniu 9 października 1954 r. W protokole powizytacyjnym czytamy: Kościelny: Do dnia 7 (? – RG) sierpnia funkcję tę spełniały SS Elżbietanki. W tym dniu wyjechały. Zastąpił je chwilowo jeden z parafian.” Zastanawiające, że w obu źródłach spotykamy słowa „opuściły” i „wyjechały”, które nie tylko nie oddają istoty rzeczy, ale nie wyjaśniają żadnych powodów i okoliczności. 

W powiecie złotoryjskim zlikwidowano wówczas ogółem 5 żeńskich placówek: w Złotoryi (elżbietanki – 7 sióstr, w tej chwili nie znamy imion pozostałych trzech zakonnic oprócz wyżej wymienionych), w Chojnowie (elżbietanki – 5), w Dobkowie (Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej – 2), w Świerzawie (Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej – 2) oraz w Wojcieszowie (Zgromadzenie Sióstr św. Jadwigi – 3). Nasze siostry w Kobylinie przebywały aż do końca 1956 r., gdy mogły powrócić do swych macierzystych domów.  Elżbietanki odzyskały 55 placówek; jednak wśród 30, do których nie powróciły, była Złotoryja. 

            Budynek sióstr elżbietanek przeszedł w 1954 r. na własność państwa. Od 1968 r. funkcjonuje w nim Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna. Wielokrotne remonty nie pozostawiły we wnętrzu żadnych śladów, świadczących o obecności elżbietanek. Na parterze, gdzie istniała niegdyś kaplica, funkcjonuje teraz sala zebrań i szkoleń. Dlatego wyjątkowe znaczenie ma zachowana niewielka kapliczka, stojąca w ogrodzie (czy było ich więcej?), która zresztą rzadko wzbudza pytania nawet samych złotoryjan. Wydaje się, że miejski plan zagospodarowania przestrzennego przynajmniej daje gwarancję przetrwania samego pozakonnego budynku, zalecając zachowanie jego bryły, ceramicznego dachu, ceglanych elewacji, gzymsów, osi oraz otworów.

Po przemianach ustrojowych specjalnie powołana komisja rozpatrywała sprawy zwrotu majątku kościelnego. W 1997 r. legnickie Siostry św. Elżbiety, wnosząc o zwrot ich domu w Złotoryi, były na dobrej drodze do jego odzyskania. Zgromadzenie wycofało jednak wniosek, a komisja w kwietniu 1997 r. umorzyła postępowanie. Obecnie najbliższe domy zakonne elżbietanek znajdują się w Legnicy i Bolesławcu.

            Towarzystwo Miłośników Ziemi Złotoryjskiej wystąpiło z inicjatywą umieszczenia na byłej siedzibie Szarych Sióstr przy ul. S. Staszica pamiątkowej tablicy im właśnie poświęconej. Miejmy nadzieję, że w 2014 r. uda się tego dokonać z pomocą Starostwa Powiatowego, Dyrekcji Sanepidu, konserwatora zabytków a może również innych osób. 

Roman Gorzkowski

 

„Echo Złotoryi” grudzień 2013 s. 25-27 wraz z uzupełnieniami.